Serwis z recenzjami zjawisk medialnych, ktorych nie znajdziecie gdzie indziej, a sa warte uwagi. Kultowe filmy, muzyka i sztuka przez masy niedoceniona.
Kategorie: Wszystkie | ! SPIS TREŚCI ! | Film | Inne | Media | Miasto | Muzyka
RSS
sobota, 18 października 2008
Californication

Za namową Kuby obejrzałem pierwsze odcinki Californication. Nie spodziewałem się, że spodoba mi się serial obyczajowy z David'em Duchovny'm w roli głównej, ale logo telewizji Showtime na samym początku oznaczało, że to nie jest zwykły serial.

Telewizja która stała za "Trawką", chyba potrafi stworzyć całkiem interesujące i zaskakująco niepoprawne politycznie show, w którym uwydatni się wszytko to, co w latach 90 było zwalczane w amerykańskiej telewizji - czyli picie, palenie, jaranie i ogólne menelstwo. Cyniczne, lub hollywódzko lewackie. Tak czy inaczej, serial jaki nieczęsto się zdarza. Wraz z "Dexterem", "Rodziną Soprano" i "Chłopakami z baraków" tworzą szczególną, własną klasę telewizyjnej rozrywki zbudowanej na zasadzie "dajmy im co chcą, bo i tak sami to sobie nakręcą na youtube".

02:21, paul1981 , Film
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 sierpnia 2008
Rec - horror

Czas się przestraszyć. To kolejny bo "Blair Witch Project" i "Cloverfield", film kręcony z perspektywy kamery.

Ekipa filmowa towarzyszy strażakom w akcji ratunkowej. Widzieliśmy już takie programy. Kolejny reality show. Tym razem wezwanie dotyczy staruszki, której trzeba udzielić pomocy w jej mieszkaniu. Na miejscu okazuje się, że staruszka nie ma problemów ze zdrowiem. Chyba nawet ma za dużo siły i zbyt duży apetyt. Na krew.

To chyba pierwszy zombie movie kręcony z tej perspektywy. Efekt jest niezły, pomysły fajne, klimat taki jak w innych filmach tego typu, tylko że tym razem jest straszniej i realniej. Fragmenty na Youtube

05:34, paul1981 , Film
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 października 2006
WMFF.2006: Storm (Huragan)
Gdy obejrzałem pierwszą połowę filmu, byłem już przekonany, że tej produkcji nic a nic nie może uratować. Gdy zaczęła się druga połowa filmu, okazało się, że ten film był emitowany nie dalej jak miesiąc temu na jednej ze stacji telewizyjnych sieci Aster... bodajże Ale Kino.

Na szczęście wiedziałem, że przyczyną zgwałcenia 14-latki przy pomocy szklanej rurki narkomana, było wspomnienie z dzieciństwa, gdy niedorozwinięta dziewczynka, została przejechana przez ciężarówkę, i zbiły się jej szklane figurki, ale na szczęście można szkło przetopić na coś innego...

Na szczęście widziałem to kiedyś w kanale Ale Kino. Wyszedłem z kina. Po raz pierwszy w życiu. Nie żałuję.
23:38, paul1981 , Film
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 października 2006
WMFF.2006: Kill Your Darlings
Rano obejrzałem zabawny film o grupie pacjentów pewnego psychologa. Psycholog ów zajmuje się swoim debiutem w świecie mediów, pacjenci zaś, porzuceni i pilnowani przez niezwykle nieudolną ochronę, z pewnością zrobią coś głupiego...

Film jest łatwy i przyjemny, ale jest też zlepkiem trochę nieudolnie połączonych pomysłów, spisanych chyba na kolanie, i to na jakiejś zakrapianej imprezie. Do tego razi brak wyrazistości! Gangsta? A jednak dobry tatuś. Silny facet? A jednak kobieta. Cola? A jednak herbata z wodą i tak cały czas... papka...

Tyle chciano w tym filmie przemycić wątków o życiowych prawdach, że wyszła papka...
23:44, paul1981 , Film
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 września 2006
La Dolce Vita - Słodkie Życie, Felliniego

Anita Ekberg - La Dolce Vita - Słodkie ŻycieWesoły i beztroski świat włoskiej elity społecznej i kulturalnej. To nie jest już nawet wyuzdanie moralne z Satyricona Felliniego... to świat ludzi leniwych i pustych, którzy nawet w moralnym zepsuciu nie potrafią osiągnąć wyżyn...

Nie wiem co napisać o tym filmie. Niewiele w nim aktualnego przesłania. To obraz akualny tylko w swoich czasach, dziś mamy inne problemy i inne subkultury. Heh, postacie z La Dolce Vita wydają się być wręcz niewinne, ot, trochę alkoholu, drogie restauracje i okazjonalne odsłonięcie piersi na imprezie w pałacu. Żaden bajer. Po prostu bogate duże dzieci bawią się za nieuczciwie uzyskane od losu pieniądze.

Na zdjęciu Anita Ekberg w szczytowej formie, ale w lodowatej wodzie, warto było stać tak przez kilka godzin zdjęć, by pozostać nieśmiertelną posągową pięknością.

21:51, paul1981 , Film
Link Komentarze (3) »
niedziela, 30 lipca 2006
Barry Lyndon

Barry LyndonNagrałem jakiś film z kanału Ale Kino. Nagrałem go 26 lutego 2006 roku. Potem zapomniałem o nim. No cóż... nie było czasu na oglądanie. Dziś włączyłem telewizor i zacząłem seans.

Nie wiem co się dzieje. Nie ma pierwszych 5 minut, ale film ma chyba głupią fabułę. Komiczny pojedynek, komiczne dialogi, komiczny rozbójnik. Ich słowa takie sztuczne, gesty takie teatralne. Cóż to, sztywna historia o rabusiu z Irlandii?

Coś nie pozwoliło mi jednak na wyłączenie magnetowidu. Coś było w tych gestach, w tych słowach, w tych obrazach. Coś co już gdzieś widziałem. Gdzie gdzie gdzie... Nasłuchiwałem, jak nazywają się bohaterowie opowieści... jest jakiś Barry Lyndon i inni... Rozpocząłem przeszukiwanie bazy danych IMDB.com. Trochę to potrwało. Znalazłem ten film. Faktycznie, Barry Lyndon. 1975 rok, jakaś historia wojen w Europie, historia oszusta, rabusia, film przygodowy?

Ale dlaczego w tym 'filmie przygodowym' każda scena jest niczym obraz senny, a każde ujęcie, jak to powyższe, mogłoby służyć jako obrazek do powieszenia nad łóżkiem. Jaki autor podrzędnego filmu przygodowego z Anglii potrafiłby stworzyć nie taśmę filmową, ale gigantyczną galerię przepięknych obrazów, kryjących się w każdym kadrze wyjętym z ruchomego obrazu. I zobaczyłem nazwisko. Stanley Kubrick.

To wystarczy. Teraz już wiem. Tutaj każdy gest może mieć wiele znaczeń. Tutaj obok treści widocznej na zewnątrz, kryją się przemyślne metafory. Tutaj każda klatka jest do oprawienia w ramki.

02:53, paul1981 , Film
Link Komentarze (2) »
piątek, 26 maja 2006
Marlon Brando
Young Marlon BrandoObiło mi się o uszy, że Billy Zane ma grać w biograficznym filmie Marlona Brando. Billy Zane albo Ryan Phylippe. To ja nie wiem co jest gorsze ;-)

Pozostaje przyznać, że Billy Zane jest fizycznie podobny do Marlona Brando. Może nie grał w równie dobrych filmach i nie jest równie dobrym aktorem, może jest wkurzający i w ogóle, ale jest podobny. Biografia Marlona Brando z pewnością byłaby dobrym materiałem na ciekawy film. Kolejne żony, jedenaściorgo dzieci (a może więcej?), dramatyczne historie rodzinne, syn zabijający kochanka córki, samobójstwo córki, otyłość, głupoty gadane, wielkie filmy.

Klaus Kinsky ma i tak ciekawszą historię życia.
17:39, worldpl , Film
Link Komentarze (3) »
niedziela, 07 maja 2006
Kafka
Kafka6Cóż to za postać biegnie nocą ulicami. Dlaczego wydaje z siebie tak dziki wrzask? Dlaczego się tego nie dowiemy? I co teraz się stanie? Spokojnie, to tylko nocny koszmar. Przecież to nie może być rzeczywistość. Gdyby to była rzeczywistość, byłoby z nami krucho.

Franz Kafka miał paranoję. Może nawet kilka. Prościej mówiąc był chory psychicznie. To nie przeszkodziło mu w zyskaniu sławy błyskotliwego pisarza, przedstawiającego w swoich chorych wizjach antybiurokratyczną ideę. Władza jest zła. Władza coś planuje. OK. Może i nie ma duchów które straszą w nocy, ale są z pewnością głupi urzędnicy, którzy uczynią noc koszmarem.

W filmie Jeremy Irons wciela się w takie luźno interpretowane alter ego Kafki. Za dnia bohater pracuje spokojnie w urzędzie. Przewraca stosy papierów, obserwuje nieco dziwnych współpracowników. Nocą świat traci swój racjonalny sens. Wówczas można poznać okrutną prawdę o otaczającej rzeczywistości. W pewnym sensie film Kafka z 1991 roku był pierwowzorem Matrixa.

Jeremy IronsPo filmie Soderbergha (też np. Traffic, Ocean's Eleven czy Solaris), w głowie pozostają obrazy nocnego miasta, atmosfera tajemnicy, no i przede wszystkim wrzaskliwy predator, którego demoniczny śmiech będzie się Wam śnił po nocach.
Rozmowa anarchistów:
Youthful A.: [discussing Kafka] How much have you told him?
Gabriela: He's a clerk; he knows nothing.
Mustachioed A.: Eduard said he's a writer.
Youthful A.: That could be useful.
Female A.: That could be dangerous.
12:58, paul1981 , Film
Link Komentarze (1) »
piątek, 14 kwietnia 2006
Aria dla atlety
Aria dla AtletyFilm o zapaśniku. O człowieku fizycznym. O napakowanym łysolu. To jednak nie jest typowy łysol. Czyżby w na przełomie XIX i XX wieku napakowani łysole byli inni? Może. A w latach 70 Filip Bajon mógł debiutować filmem innym od dzisiejszych produkcji.
"...Wizualny i kolorystyczny rozmach "Arii..." skłaniał krytyków także do porównań z filmami Federico Felliniego i Kena Russella. W historii Góralewicza, rewelacyjnie zagranego przez Krzysztofa Majchrzaka, dopatrzono się również odwołań do ważnych prądów filozoficznych epoki modernizmu. Słynny zapaśnik uosabia z jednej strony nietzscheański kult siły, walki, witalności; z drugiej zaś tak typowe dla fine de siecle'u duchowe rozdarcie i upatrywanie sensu egzystencji w uprawianiu oraz kontemplacji sztuki..." - filmpolski.pl
Nietypowe lokacje, stroje, czasami symboliczne i niezrozumiałe sceny. Śmiałe komentarze dotyczące organizacji społeczeństwa i znaczenia "wartości" końca wieku. O takie wątki trudno w dzisiejszym kinie. Co więcej, to też rzadki w polskiej kinematografii przypadek ukazania okresu zaborów bez skupiania się na wątku narodowościowo-niepodległościowym.
"...Debiut Bajona nie był skromną przymiarką do późniejszych szaleństw, ale właśnie "szaleństwem"..." - Film
Warto obejrzeć. Polska "Aria..." naprawdę nie ustępuje tak dziwnym filmom Felliniego, jak Casanova czy Satryicon.
13:29, paul1981 , Film
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 marca 2006
Seria Ju On Grudge
Ju On GrudgeBuuuuu... budzisz się, a coś zagląda przez Twoje okno? Czyżby to blada postać małego chłopca? A może on już jest w Twoim mieszkaniu? A może zaraz ktoś się nachyli nad Twoim łóżkiem? Czy coś, co porusza się złowrogo i nienaturalnie, zbliża się do Ciebie? Czy coś nagle wychodzi z szafy? A może spod łóżka? A może po prostu pojawia się za Tobą?

Po sukcesie japońskiego horroru Ringu w 1998 rozpoczął się szał na azjatyckie horrory. Seria Ju On ma swoje korzenie w 2000 roku, od dziwnego filmu grozy filmowanego tanią kamerą cyfrową. Pierwszy, bardzo klimatyczny film rozpoczął straszliwą sagę. Obraz był straszny, bowiem w swej prostocie przypominał film dokumentalny...

Senna wizja nudnego dnia. Bez podkładu muzycznego. Bez efekciarskiego oświetlenia planu. Po prostu kamera cyfrowa i dziewczyna na pierwszym planie. Siedzi w jakimś domku. W swoim pokoiku na pięterku. Cisza i spokój. W tle pojawia się cichutki szum, może coś skrzypi, może to cichy pomruk kota. Dziewczyna nic nie słyszy, zakłada słuchawki na uszy, puszcza muzykę. Nadal cicho, nadal sennie. Po pewnym czasie dziewczyna zdejmuje słuchawki z uszu. Teraz już nie ma wątpliwości, że to charczenie...

...w filmie nie ma konkretnej fabuły. Są tylko konkretne postacie... i terror. I to wystarczyło. Sukces Ju On 1 doprowadził do nakręcenia jeszcze gorszego Ju On 2, prawdziwej wizji z piekła rodem, gdzie zabawa przerażającymi obrazami przechodzi ludzkie pojęcie. Znów kamera cyfrowa. Kolejny sukces. I kolejne dwa filmy Ju On: Grudge 1 (zdjęcie) i Ju On: Grudge 2. Tym razem już z dużym budżetem, dużymi możliwościami. To już nie nowatorstwo pierwszych części, ale nadal okropne obrazy.

I wreszcie remake amerykański... Z Buffy (Sarah Michelle Gellar), w istocie remake - remake'u :-) Ten sam reżyser nakręcił Ju On 1, by następnie nakręcić go ponownie jako Ju On: Grudge 1, by nakręcić trzeci remake jako amerykański Grudge (Klątwa). W wersji amerykańskiej pojawiają się zarówno wątki z Ju On 1 (kobieta bez żuchwy), jak i z Ju On: Grudge 1 (okropna scena w windzie).
11:07, paul1981 , Film
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 marca 2006
Brokeback Mountain
Mi się to nie podoba. Ot, po prostu romansik o gejach-kowbojach.. Jeżeli chcecie zobaczyć tragedię która zdarzyła się naprawdę to zobaczcie tutaj (dwóch Irańczyków, gejów, władze powiesiły za ich skłonności). Po takich historiach, przygody dwóch facetów w kapeluszach mnie nie poruszają.

Ten film jest po prostu wkurzający. Nie wyobrażam sobie, by postacie mogły wzbudzać czyjąkolwiek sympatię... To dlatego, że nie obchodzi mnie kim są (mogą być gejami, kowbojami, kosmonautami), ale co robią. A robią okrutne rzeczy! O czym mówimy? O kowbojach o odmiennej orientacji - kowbojach, którzy mogli przenieść się do mniej zacofanego amerykańskiego stanu i realizować się emocjonalnie i fizycznie.

Jednak nie - wybrali drogę polegającą na fałszywym małżeństwie z jakimiś biednymi kobietami. Płodzili dzieci na potęgę, traktowani kobiety jak maszyny rozpłodowe (a siebie jako rozpłodowych byczków). Uczynili koszmarem los swoich rodzin. Trochę poulegali pokusie podczas spędu owiec i zostawili po sobie kilku nieszczęsnych potomków na tym świecie. Potem film się skończył.

Mam z tym filmem podobny problem, jak z "Requiem dla snu". Kolejny film, w którym bohaterowie przez cały czas robią głupie rzeczy i dokonują złych wyborów (narkotyki, fałszywe małżeństwa, chamstwo wobec rodziny)... Potem spotyka ich jakaś tragedia, która jest oczywistą konsekwencją ich własnej głupoty, ale reżyser każe mi litować się nad ich niedolą... Niby dlaczego?

Film tylko ze względu na Oskary trafia do Sea. Może komuś się spodobać. Mi się średnio podoba.
13:27, paul1981 , Film
Link Komentarze (2) »
sobota, 11 marca 2006
Syriana
Wreszcie wybrałem się na "Syrianę". Mo i co? Podobał mi się. Czy to dla mnie niespodzianka? Nie. To jeden z filmów, który... był skazany na zyskanie mojej sympatii. Niepoprawny politycznie, odważny, trudny w przekazie, nietypowy w formie realizacji, pełen splatających się i trudnych do powiązania ze sobą wątków.

Do tego niezapomniane, ciekawie wykreowane postacie analityków finansowych, agentów CIA, potentatów naftowych, polityków, prawników i fanatyków religijnych, wszystkich biorących udział w grze o wielką polityczno-finansową stawkę.

Reżyserem filmu jest reżyser "Traffic", który w podobnej formie opowiadał o problemie amerykańsko-meksykańskiej granicy i przemytu narkotyków. Komu nie podobał się "Traffic", temu nie polecam również "Syriany".
21:31, worldpl , Film
Link Komentarze (1) »
wtorek, 07 marca 2006
Oskar dla "Miasta Gniewu"
Czyżbym już w sierpniu wykrakał Oskar dla najlepszego filmu? :-) Film przypadł mi do gustu i poruszył mnie tak, jak mógłbym tego oczekiwać od oscarowego dzieła. Nie był to koniecznie mój ulubiony film 2005 roku, ale z pewnością film wart nagrody. Pisałem o filmie jeszcze tu.
11:59, paul1981 , Film
Link Komentarze (1) »
piątek, 24 lutego 2006
Cieszyn - festiwal filmowy
Polski Cieszyn Nocą - RynekCieszyński rynek był bardzo, ale to bardzo klimatyczny. Nowy festiwal nie odbędzie się już w małym Cieszynie, ale w wielkim Wrocławiu. Czy wielkość miasta nie zepsuje imprezy? Czy nie spowoduje "rozcieńczenia" cieszyńskich emocji? Cieszyn przypominał miasteczko uniwersyteckie - na każdym kroku spotykałem tłumy młodych kinomanów. Ludzie byli dobrzy i życzliwi.

Obawiam się, że Wrocław, choć piękny, zepsuje klimat. Będzie tak, jak na Warszawskim Festiwalu Filmowym. Widzowie rozpierzchną po ogromnej powierzchni miasta, poginą w nocnych klubach, poznikają w podmiejskich hotelach, utracą kontakt z innymi widzami...
12:16, worldpl , Film
Link Komentarze (3) »
niedziela, 12 lutego 2006
Monachium
Munich 1972To chyba jedno z najsłynniejszych zdjęć, niemalże symboliczne dla wydarzeń z Monachium 1972. Grupa terrorystów palestyńskich określających się jako "Czarny Wrzesień" porwała 11 izraelskich sportowców. Prawne pozostałości II Wojny Światowej uniemożliwiały użycie niemieckiego wojska w celu odbicia zakładników. Niemcy nie mieli także jednostek antyterrorystycznych, które mogłyby podjąć się tego zadania. Zakładników próbowała odbić niemiecka policja - wyjątkowo nieudolnie. Najpierw, jeszcze w wiosce olimpijskiej, grupa policjantów - ochotników (!) wzięła pistoleciki i ruszyła do boju. Na szczęście powstrzymano ich, bowiem biedacy nie wiedzieli nawet, że terroryści obserwują każdy ich krok... w telewizji! Obraz budynku, w którym przebywali terroryści i zakładnicy był... transmitowany we wszystkich stacjach telewizyjnych. Terorryści z uśmiechem na twarzy obserwowali jak policjanci "skradają się niepostrzeżenie" po dachach budynków.

Munich 1972Zakładników próbowano odbić także później, po przewiezieniu ich na pobliskie lotnisko. Niestety, policjanci nie wiedzieli nawet ilu jest terrorystów (!), wysłano tylko 5 snajperów, którzy nie mieli szans, by wytłuc sprawnie 8 terrorystów zanim ci zaczną strzelać do zakładników. Snajperzy nie mieli przyrządów celowniczych w swoich strzelbach (w filmie mają), nie mieli radia by koordynować swoje działania z innymi, nie mieli kamizelek kuloodpornych. Nie umieli też strzelać. Jeden z policjantów pomylił snajpera z terrorystą. Snajperzy rozlokowali się tak genialnie, że strzelali do siebie nawzajem (!!!). Oczywiście akcja zakończyła się klęską i śmiercią zakładników. Po tym wydarzeniu - utworzono niemiecką antyterrorystyczną superjednostkę GSG9, która bez problemu poradziłaby sobie z taką operacją... W Monachium w 1972 takiej jednostki zabrakło.

Po tym wydarzeniu Izrael postanowił się odegrać. Nieformalnie działająca grupa szpiegów z izraelskiego Mossadu podjęła się tajemnego wymordowania wszystkich osób związanych z Czarnym Wrześniem, niezależnie od miejsca w którym ci mieliby się znajdować... Tu rozpoczyna się film Stevena Spielberga. Sam spektakularny charakter wydarzenia, jak i nazwisko reżysera powinno wystarczyć do uznania filmu za warty obejrzenia. Bo jest warty. To nie tylko mocny film akcji, ukazujący efektownie świat terrorystów i szpiegów lat 70. To też film zadający trudne pytania dotyczące metod walki z terroryzmem, ich skuteczności, celowości, sprawiedliwości. Czy agent Mossadu może korzystać z metod właściwych dla terrorystów?
12:43, worldpl , Film
Link Komentarze (3) »
wtorek, 24 stycznia 2006
Sympathy for Mr. Vengeance
Pierwsza część trylogii (jeszcze "Oldboy" i "Pani zemsta"). Może nie najbardziej krwawa, ale najbardziej surowa w formie. Śmierć i zemsta nie jest tak kolorowa i graficzna jak w cześciach następnych. Kto ginie, ten ginie. Proste, brutalne cięcia zadane bohaterom, którzy zasłużyli sobie na śmierć swoim postępowaniem.

Jak zwykle, historia tragiczna. Zwykli ludzie w niezwykłych sytuacjach zazwyczaj robią brzydkie rzeczy. I za brzydkie rzeczy inni zwykli ludzie robią im zazwyczaj równie brzydkie rzeczy. Takie domino - pstryknie się tu albo tam, a fala zbrodni przejdzie z człowieka na człowieka. Kowalski zabije Nowaka dla kasy, Kowalskiego zabije w zemście Nowakowa, by po chwili stać się ofiarą Kowalskiej. Oczywiście Kowalską zabije policja. Albo jacyś bandyci. Co za różnica.

Zło uczynisz, to zło do Ciebie wróci! OBY!!!
03:28, worldpl , Film
Link Komentarze (4) »
czwartek, 19 stycznia 2006
Colin Farrell sex tape
Jaki temat jest "na czasie w Hollywood"? W internecie pojawiła się kolejna seks kaseta. Po Pameli Anderson, po Paris Hilton, teraz w amatorskim pornolu zagrał Colin Farrell :-)

To jest równocześnie śmieszne - i żenujące. Lubiłem Farrella za parę ostatnich filmów (za Aleksandra też!), ale chyba za pornograficzne nagranie nie ma co go chwalić. Może chociaż panienka dostanie oskara za udawanie ;-)

A żeby jeszcze więcej ludzi tu przyszło z google, napiszę Kolin Farel, Colin Farrel, Colin Farell.
11:22, paul1981 , Film
Link Komentarze (1) »
niedziela, 15 stycznia 2006
Pani Zemsta
Cóż mogę powiedzieć po środowej prapremierze w Muranowie? Film bardzo mi się podobał. Jeszcze bardziej, niż wcześniejszy film Chan-wook Park'a - "Oldboy". Dlaczego bardziej? Pani Zemsta jest po prostu lepiej przemyślanym filmem. Tani wątek rodzinno-miłosny zastąpiono trudnym do rozwikłania moralnie wątkiem zemsty wymierzanej przez ofiary przestępstwa. I to ofiary pośrednie - bowiem chodzi o zemstę dokonywaną przez rodzinę.

Przypuśćmy, że zabiją Wam kogoś bliskiego, czy zabijecie w zemście, a może zgłosicie na policję? A może posłużycie się kimś innym?
03:03, paul1981 , Film
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 09 stycznia 2006
Jarhead
Film bardzo mi się spodobał. A pomyśleć sobie, że poszedłem tam tylko dzięki piosence "Jesus Walks" Kanye Westa...

Kogoś interesowało, jaka jest konstrukcja psychologiczna współczesnego żołnierza amerykańskiego? Ten film daje kompleksową, realistyczną i świetnie przygotowaną odpowiedź. Zdają się to potwierdzać recenzje użytkowników serwisu filmowego imdb.com, w tym między innymi recenzje napisane przez rzekomych byłych marines.

Było wiele filmów o wojnie, ale niewiele filmów podejmowało temat wojny, w której prosty żołnierz nie miał okazji, by wystrzelić choć raz w kierunku wroga. Nowoczesne technologie. Elektroniczne systemy. Rakiety i laserowo naprowadzane bomby. Wojna przestała być wojną prostych żołnierzy. Wojna to gra komputerowa, w którą gra ktoś inny... Jakiś pilot w samolocie A-10.
00:57, paul1981 , Film
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 grudnia 2005
Noc żywych trupów
Ponieważ mam w sobie nutkę buntowniczości, napiszę w noc wigilijną o Nocy Żywych Trupów. Film z 1968 roku, jeden z najsłynniejszych horrorów wszechczasów, prekursor wszelkich horrorów typu zombie.

Zombie żywią się ludzkimi mózgami. Klasyka. Pojawiają się znikąd... Też klasyka... No i pierwsza, ultrakultowa scena. Sielanka niedzielnej wycieczki. Młoda para odwiedza zmarłych na cmentarzu. W oddali pojawia się jakiś człowiek. Człowiek zbliża się chwiejnymi krokami ku młodej parze. Za chwilę rozpocznie się koszmar...

Połącz sceny krwawego mordu z niespodziewanymi atakami na niewinne ofiary. Połącz nadzieję na ocalenie z absurdalnie niespodziewanymi niekorzystnymi zwrotami akcji, a będziesz mieć receptę na horror kultowy, horror idealny.
22:24, worldpl , Film
Link Komentarze (3) »
sobota, 17 grudnia 2005
King Kong 2005
Widziałem to i powiem, że było tak - jak można się było spodziewać. Film jest niesamowicie efektowny i efektowność jego niekiedy przekształca się w efekciarstwo, a efekciarstwo przekształca się w absurdalność.

W pewnym momencie jednak pomyślałem sobie, że równie absurdalnie efekciarskie są azjatyckie produkcje typu Hero czy Przyczajony tygrys, albo latające sztylety... Jeżeli mogliśmy się "urzekać" obrazami azjatyckimi, możemy też "urzekać się" obrazem amerykańskim.

Proszę nie zastanawiać się nad oglądanym obrazem. Uśmiechnąć się i bezkrytycznie chłonąć jak egzotyczne, kolorowe, bezmyślne cacko.

Peterowi Jacksonowi gratuluję scen z robalami :-) W trylogii Tolkiena możliwości komputerowo generowanych robaków wykorzystano w bardzo niewielkim zakresie (np. 1 część, pierwsze spotkanie z Jeźdźcami), obecnie wykorzystano te możliwości w pełni.
02:34, paul1981 , Film
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 grudnia 2005
Fantastic Four
Miałem pewne wątpliwości, czy wpis dotyczący F4 powinien trafić do blogu negatywnego Ocean czy tutaj, do pozytywnego blogu Sea. Ostatecznie trafił do Sea. A więc - głupawa komiksowa historia została przeze mnie zaakceptowana.

Dlaczego? Najprościej to wytłumaczyć wskazując na obsadę F4 i udział w niej Jessici Alby ;-) No ale jest kilka innych, pomniejszych atutów ;-) Musimy cały czas pamiętać, z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Z komiksową bajeczką. Z głupim filmem akcji, który oglądamy gdy nie mamy czasu i siły na nic ambitniejszego. Nie można całkowicie zanurzyć się w sztuce unikalnej i wysokiej, bowiem jej nadmiar może spowodować u odbiorcy niebezpieczne skonności do snobizmu. Czasem trzeba oczyścić swój kulturalny umysł przez dwie godziny ogłupiającej bajeczki - pełnej efektów specjalnych, oczywistych zwrotów akcji i banalnych dialogów. Obserwujemy to konsumując jakieś niezdrowe żarcie i zapijając niezdrową Colą. Po dwóch godzinach nachodzi nas lekki kac moralny związany ze straconymi pieniędzmi i czasem - ale chociaż umysł jest trochę oczyszczony.

A co powiedzieć o samyum filmie? Jak zwykle wszystkie efektowne sceny znalazły się już w trailerze, przez chwilę widać Jessicę na golasa, dowcipy są nieśmieszne, no i nikt nie umiera, poza "halabardnikami". Ale dla halabardników to w amerykańskich filmach nigdy nie ma litości.
20:12, worldpl , Film
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 grudnia 2005
24 Hour Party People
Po obejrzeniu filmu "24 Hour Party People" pojawiły się ciekawe przemyślenia - nie tak sobie wyobrażałem koniec Iana Curtisa. Przedstawiona w filmie rekonstrukcja wydarzeń, które doprowadziły do śmierci wokalisty słynnego zespołu Joy Division została całkowicie odarta z otaczającej ja legendy. Oto milczący chudy człowieczek ogląda sobie film "Stroszek" Wernera Herzoga, by w następnej scenie pokazać nam swoje dyndające buciki wisielca. Zero tragedii, zero emocji i bez wskazania powodów. Być może to nie był film o śmierci Iana Curtisa, ale to chyba nie uzasadnia spłycenia problemu.

O ile  pierwsza część filmu kręci się wokół Joy Division, druga część opiera się na nakręcanej narkotykami modzie na zespół Happy Mondays. Może to i było kiedyś coś wielkiego. Ale dziś - bez narkotyków i kultowej dyskoteki, Happy Mondays sprawiają wrażenie taniego dicho. Może dlatego właśnie druga część filmu mnie znudziła.
12:18, paul1981 , Film
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 grudnia 2005
King Kong 1979 i 2005
King KongNadchodzi King Kong. Pewnie na to pójdę. W końcu King Kong w wersji z 1979 roku bardzo mi się podobał. Nagrałem sobie ten film na kasecie VHS i oglądałem wielokrotnie. Zapewne dziesiątki razy. Scena z drewnianymi wrotami, scena z pociągiem, scena z helikopterami. Nie wiem, ile razy widziałem, jak wielka małpa wdrapuje się na WTC. No właśnie... nowo wybudowane wieże World Trade Center były wielką atrakcją dla widzów w czasie premiery filmu. Dziś wież nie ma, więc wartość filmu jest jeszcze większa.

King Kong z 1979 roku był filmem emocjonującym. Mrocznym, tajemniczym, po prostu strasznym. Przypominał nieco Park Jurajski. Trochę obawiam się tego, co zrobił Peter Jackson odpowiedzialny za nowy remake z 2005. Być może zrobił jakąś kolorową popcornową bajkę. Trailery nie były obiecujące. Komputerowa małpa biega po dżungli i naparza się z komputerowymi dinozaurami. Czy z tego może być mocny film akcji? Dowiemy się już za kilka dni, kiedy to czeka nas premiera nowego King Konga.
17:44, paul1981 , Film
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 grudnia 2005
Japońskie horrory
Są straszne :-) W przeciwieństwie do ich amerykańskich remake'ów, które zazwyczaj są tylko śmieszne. Spośród paskudnych horrorów japońskiej produkcji polecam w szczególności serię Ju On: Grudge. To może najpaskudniejsze i najgłębiej oddziaływujące na psychikę filmy, jake widziałem.

Twórcy odkryli metodę, na materializację najgorszych obaw widza związanych z oglądaniem horrorów. Powolnie zbliżające się niebezpieczeństwo. Przeraźliwe odgłosy, perspektywa oczu ofiary... To wszystko mrozi krew w żyłach i na długo pozostawi w Was niepokojące wrażenie, gdy wejdziecie samotnie do pustego, półmrocznego pokoju.
02:21, paul1981 , Film
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3 , 4