Serwis z recenzjami zjawisk medialnych, ktorych nie znajdziecie gdzie indziej, a sa warte uwagi. Kultowe filmy, muzyka i sztuka przez masy niedoceniona.
Kategorie: Wszystkie | ! SPIS TREŚCI ! | Film | Inne | Media | Miasto | Muzyka
RSS
piątek, 14 kwietnia 2006
Aria dla atlety
Aria dla AtletyFilm o zapaśniku. O człowieku fizycznym. O napakowanym łysolu. To jednak nie jest typowy łysol. Czyżby w na przełomie XIX i XX wieku napakowani łysole byli inni? Może. A w latach 70 Filip Bajon mógł debiutować filmem innym od dzisiejszych produkcji.
"...Wizualny i kolorystyczny rozmach "Arii..." skłaniał krytyków także do porównań z filmami Federico Felliniego i Kena Russella. W historii Góralewicza, rewelacyjnie zagranego przez Krzysztofa Majchrzaka, dopatrzono się również odwołań do ważnych prądów filozoficznych epoki modernizmu. Słynny zapaśnik uosabia z jednej strony nietzscheański kult siły, walki, witalności; z drugiej zaś tak typowe dla fine de siecle'u duchowe rozdarcie i upatrywanie sensu egzystencji w uprawianiu oraz kontemplacji sztuki..." - filmpolski.pl
Nietypowe lokacje, stroje, czasami symboliczne i niezrozumiałe sceny. Śmiałe komentarze dotyczące organizacji społeczeństwa i znaczenia "wartości" końca wieku. O takie wątki trudno w dzisiejszym kinie. Co więcej, to też rzadki w polskiej kinematografii przypadek ukazania okresu zaborów bez skupiania się na wątku narodowościowo-niepodległościowym.
"...Debiut Bajona nie był skromną przymiarką do późniejszych szaleństw, ale właśnie "szaleństwem"..." - Film
Warto obejrzeć. Polska "Aria..." naprawdę nie ustępuje tak dziwnym filmom Felliniego, jak Casanova czy Satryicon.
13:29, paul1981 , Film
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 kwietnia 2006
J-Kwon - Tipsy
Jakoś nie słyszałem "Tipsy" na polskich stacjach. U nas lepiej odsłuchuje się kolorowe rumuńskie dicho, najpopularniejszego 50centa czy kolejne superprodukcje U2. U nas sprzedaje się to, co powinno się dobrze sprzedawać, w oparciu o doświadczenia z przeszłości. J-Kwon - TipsyRumuńskie dicho zawsze było popularne. Znani raperzy też.

Gorzej z czymś nietypowym, też komercyjnym, ale bardziej niepokornym, niegrzecznym... Rodzice wyjeżdżają. Chłopaczek zostaje w domu. Sam. Tylko synu nie rób imprezy. I nie pij alkoholu... Wychodzą. Oj czuję, że zaraz alkohol będzie lał się strumieniami, pojawią się pijane laski i sytuacja się skomplikuje :-)

Bardzo konretny rytm (czy jak to czarni i polscy pseudoczarni mówią "beat"), fajne sample. Naprawdę zabawna piosenka. Hit w USA, u nas słuchamy tylko Eminema.
14:23, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (5) »
środa, 05 kwietnia 2006
Fleetwood Mac - Hold Me
Fleetwood Mac - Hold MeNigdy nie byłem fanem Fleetwood Mac. A jednak trafiła się piosenka, która zauroczyła mnie swoim pogodnym, wiosennym nastrojem. Trudno o bardziej banalny tekst, trudno o bardziej banalną melodię, ale może właśnie tego potrzeba na początek wiosny.

Teledysk kręcono na pustyni. Dziwne wizje stosów gitar spadających z wydmy, komiczne postacie z lat 80, pseudoartystyczny wyraz, który trochę trąci kiczem. Ale czy to takie ważne? Piosenka ma wprowadzić pozytywny nastrój. Nic więcej.

Znalazłem w necie jakieś wspomnienia dotyczące nagrywania teledysku. Widać samo kręcenie było jedną wielką przygodą.
11:18, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 kwietnia 2006
Wielki Spis Treści SEA.BLOX.PL
Tak samo jak na ocean.blox.pl, teraz spis treści tematów podejmowanych na Sea. Oj działo się, działo. Zapraszam.
piątek, 31 marca 2006
Depeche Mode - Suffer Well
Where were you when I fell from grace
Frozen heart, an empty space
Something's changing, it's in your eyes
Please don't speak, you'll only lie
I found treasure not where I thought
Peace of mind can't be bought. Still I believe

I just hang on, Suffer well
Sometimes it's hard,  It's hard to tell
A kiedy już zwątpiłem, czy Depeche Mode zaskoczy mnie nowymi piosenkami, obudziły mnie bezlitosne tony "Suffer Well". Jak zwykle bogata ścieżka, motywów muzycznych tyle, że można by obdarować 3 różne piosenki. A na dodatek bardzo ciężki, mroczny, basowy klimat. Teledysk... chyba symboliczny (szkoda tylko, że nie wiem o co chodzi). Początkowo elegancki Dave Gahan w ciągu 4 minut spokojnie idzie chodnikiem, potem szlaja się odwiedzając bar, by wreszcie stać się ofiarą jakiegoś naprawdę zimnego serca.

Justin Alt też nie wiedział o co chodzi, toteż przygotował swoją wersję. Ta opiera się o obrazy z kultowego w latach 80 filmu "Tron". I chyba nawet pasuje lepiej. A już na pewno jest fantastycznie zmontowana, jak na amatorską robotę.
12:59, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (1) »
czwartek, 30 marca 2006
Nierealna Blu Cantrell
Blu CantrellBlu Cantrell zawsze była piękna. Lubiła pozować nago lub półnago. Ostatnio czytałem wywiad, w którym zapowiadała dalsze sesje w których będzie zrzucać wdzianka przed obiektywem. Blu Cantrell potrafi nawet śpiewać. I to nie byle jak. Beyonce czy Mariah Carey nie mogłbyby się powstydzić.

Naprawdę nie rozumiem czego zabrakło Blu, by stała się gwiazdą na miarę Beyonce. Czyżby to, że Blu nie jest żoną wielkiego producenta Jaya-Z wystarczyło, by wybielona Beyonce stałą się królową popu, zaś Blu przemnknęła niczym kometa po niebie pełnym gwiazd? Szkoda. Kilka hitów, kilka przepięknych teledysków... i cisza.

Lubię w szczególności teledysk do piosenki Breathe, nagranej z Seanem Paulem. Piękna Blu została dodatkowo całkowicie przekształcona przez komputer, który jej twarz bez skazy zmienił w twarz nierealnie pozbawioną skaz ;-) Jaśniejące żywą barwą oczy, usta, świetlista skóra, śnieżnobiały strój... trochę razi sztucznością... ale przecież to tylko teledysk... Wszystko wolno, nieprawdaż?
12:42, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (6) »
niedziela, 26 marca 2006
Seria Ju On Grudge
Ju On GrudgeBuuuuu... budzisz się, a coś zagląda przez Twoje okno? Czyżby to blada postać małego chłopca? A może on już jest w Twoim mieszkaniu? A może zaraz ktoś się nachyli nad Twoim łóżkiem? Czy coś, co porusza się złowrogo i nienaturalnie, zbliża się do Ciebie? Czy coś nagle wychodzi z szafy? A może spod łóżka? A może po prostu pojawia się za Tobą?

Po sukcesie japońskiego horroru Ringu w 1998 rozpoczął się szał na azjatyckie horrory. Seria Ju On ma swoje korzenie w 2000 roku, od dziwnego filmu grozy filmowanego tanią kamerą cyfrową. Pierwszy, bardzo klimatyczny film rozpoczął straszliwą sagę. Obraz był straszny, bowiem w swej prostocie przypominał film dokumentalny...

Senna wizja nudnego dnia. Bez podkładu muzycznego. Bez efekciarskiego oświetlenia planu. Po prostu kamera cyfrowa i dziewczyna na pierwszym planie. Siedzi w jakimś domku. W swoim pokoiku na pięterku. Cisza i spokój. W tle pojawia się cichutki szum, może coś skrzypi, może to cichy pomruk kota. Dziewczyna nic nie słyszy, zakłada słuchawki na uszy, puszcza muzykę. Nadal cicho, nadal sennie. Po pewnym czasie dziewczyna zdejmuje słuchawki z uszu. Teraz już nie ma wątpliwości, że to charczenie...

...w filmie nie ma konkretnej fabuły. Są tylko konkretne postacie... i terror. I to wystarczyło. Sukces Ju On 1 doprowadził do nakręcenia jeszcze gorszego Ju On 2, prawdziwej wizji z piekła rodem, gdzie zabawa przerażającymi obrazami przechodzi ludzkie pojęcie. Znów kamera cyfrowa. Kolejny sukces. I kolejne dwa filmy Ju On: Grudge 1 (zdjęcie) i Ju On: Grudge 2. Tym razem już z dużym budżetem, dużymi możliwościami. To już nie nowatorstwo pierwszych części, ale nadal okropne obrazy.

I wreszcie remake amerykański... Z Buffy (Sarah Michelle Gellar), w istocie remake - remake'u :-) Ten sam reżyser nakręcił Ju On 1, by następnie nakręcić go ponownie jako Ju On: Grudge 1, by nakręcić trzeci remake jako amerykański Grudge (Klątwa). W wersji amerykańskiej pojawiają się zarówno wątki z Ju On 1 (kobieta bez żuchwy), jak i z Ju On: Grudge 1 (okropna scena w windzie).
11:07, paul1981 , Film
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 marca 2006
Nigdy nie zawiedź mnie kolejny raz
Depeche Mode - Never Let Me Down AgainAch, stadiony pełne fanów Depeche Mode szaleją. Ta piosenka... To jedno z pierwszych skojarzeń, jakie przychodzą mi na myśl, gdy ktoś rzuci hasło "hymny stadionowe". To też jedno z pierwszych skojarzeń dla haseł "energetyzujące piosenki", a może nawet "piosenki podczas słuchania których chciałbyś coś zniszczyć". Melodie i tekst różnych piosenek mogą wzbudzać w umyśle człowieka różne reakcje odczuwane jako odmienne emocje. "Never Let Me Down Again" bardzo umiejętnie podsyca napięcie, złość, żal, obawa wobec nadwątlonego zaufania...
I'm taking a ride with my best friend
I hope he never lets me down again
He promised me I'm safe in his houses
As long as I remember who's wearing the trousers
I hope he never lets me down again

We're flying high, Watching the world pass us by
Never want to come down
Never want to put my feet back down on the ground

See the stars, they're shining bright
Everything's all right tonight
Wersja live do ściągnięcia TUTAJ, Gahan trochę fałszuje na początku, ale w tej piosence naprawdę nie chodzi o tonację. TUTAJ jest mocniejsza wersja. Potężne emocje. Wrrr...
10:50, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 marca 2006
Brokeback Mountain
Mi się to nie podoba. Ot, po prostu romansik o gejach-kowbojach.. Jeżeli chcecie zobaczyć tragedię która zdarzyła się naprawdę to zobaczcie tutaj (dwóch Irańczyków, gejów, władze powiesiły za ich skłonności). Po takich historiach, przygody dwóch facetów w kapeluszach mnie nie poruszają.

Ten film jest po prostu wkurzający. Nie wyobrażam sobie, by postacie mogły wzbudzać czyjąkolwiek sympatię... To dlatego, że nie obchodzi mnie kim są (mogą być gejami, kowbojami, kosmonautami), ale co robią. A robią okrutne rzeczy! O czym mówimy? O kowbojach o odmiennej orientacji - kowbojach, którzy mogli przenieść się do mniej zacofanego amerykańskiego stanu i realizować się emocjonalnie i fizycznie.

Jednak nie - wybrali drogę polegającą na fałszywym małżeństwie z jakimiś biednymi kobietami. Płodzili dzieci na potęgę, traktowani kobiety jak maszyny rozpłodowe (a siebie jako rozpłodowych byczków). Uczynili koszmarem los swoich rodzin. Trochę poulegali pokusie podczas spędu owiec i zostawili po sobie kilku nieszczęsnych potomków na tym świecie. Potem film się skończył.

Mam z tym filmem podobny problem, jak z "Requiem dla snu". Kolejny film, w którym bohaterowie przez cały czas robią głupie rzeczy i dokonują złych wyborów (narkotyki, fałszywe małżeństwa, chamstwo wobec rodziny)... Potem spotyka ich jakaś tragedia, która jest oczywistą konsekwencją ich własnej głupoty, ale reżyser każe mi litować się nad ich niedolą... Niby dlaczego?

Film tylko ze względu na Oskary trafia do Sea. Może komuś się spodobać. Mi się średnio podoba.
13:27, paul1981 , Film
Link Komentarze (2) »
piątek, 17 marca 2006
Johnny Cash
Johnny Cash
Early one mornin' while makin' the rounds
I took a shot of cocaine and I shot my woman down
I went right home and I went to bed
I stuck that lovin' .44 beneath my head
Johnny Cash śpiewa Wam "Cocaine Blues". I co? Wiedziałem, że film o Johnny'm Cash'u zaciekawi mnie jego twórczością. Już od dawna miałem odsłuchać coś Johnny'ego, ale jakoś brakowało mi do tego motywacji. Taki film ("Spacer po linie"). To dobra motywacja.

Słyszałem o problemach Johnny'ego, ale spodziewałem się bardziej problemów z alkoholem i kobietami, problemów typowych dla sławnych muzyków. W mniejszym stopniu spodziewałem się narkotyków. Nie w tej epocje, nie piosenkarz country. Jakież zaskoczenie.

Drugim zaskoczeniem były teksty piosenek, takie jak ten, powyższy. Dziś Marylin Manson wstydziłby się napisać taki tekst, bo MTV by się obraziło. Johnny Cash się nie wstydził i nie bał.
12:23, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 marca 2006
Syriana
Wreszcie wybrałem się na "Syrianę". Mo i co? Podobał mi się. Czy to dla mnie niespodzianka? Nie. To jeden z filmów, który... był skazany na zyskanie mojej sympatii. Niepoprawny politycznie, odważny, trudny w przekazie, nietypowy w formie realizacji, pełen splatających się i trudnych do powiązania ze sobą wątków.

Do tego niezapomniane, ciekawie wykreowane postacie analityków finansowych, agentów CIA, potentatów naftowych, polityków, prawników i fanatyków religijnych, wszystkich biorących udział w grze o wielką polityczno-finansową stawkę.

Reżyserem filmu jest reżyser "Traffic", który w podobnej formie opowiadał o problemie amerykańsko-meksykańskiej granicy i przemytu narkotyków. Komu nie podobał się "Traffic", temu nie polecam również "Syriany".
21:31, worldpl , Film
Link Komentarze (1) »
wtorek, 07 marca 2006
Oskar dla "Miasta Gniewu"
Czyżbym już w sierpniu wykrakał Oskar dla najlepszego filmu? :-) Film przypadł mi do gustu i poruszył mnie tak, jak mógłbym tego oczekiwać od oscarowego dzieła. Nie był to koniecznie mój ulubiony film 2005 roku, ale z pewnością film wart nagrody. Pisałem o filmie jeszcze tu.
11:59, paul1981 , Film
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 06 marca 2006
Kanye West - Touch The Sky
Myślałem, że jestem bardzo zamknięty w kręgu muzyki angielskiej. Kanye udowadnia, że jednak nie. Dziś już nie mam wątpliwości. Ja naprawdę uwielbiam tego hiphopowca! Jego oda do radości, jego lot po niebie w dumie i radości wyrażanej w piosence "Touch the Sky" jest po prostu piękny i zaraźliwy.
I think I died in an accident, cause this must be heaven.

Now let's take 'em high-igh-igh-igh-igh-igh la la la la la la la
(Top of the world, baby. T-Top of the world)
Now let's take 'em high-igh-igh-igh-igh-igh la la la la la la la
(Top of the world, baby. T-Top of the world)

I gotta testify, come up in the spot looking extra fly
For the day you die, You gonna touch the sky
(You gonna touch the sky babygirl!) Testify, come up in the spot

Sky high I'm,
 I'm sky high
 I'm, I'm sky high
I'm, I'm sky high
I'm, I'm sky high
I'm, I'm sky high Sky, Sky high
 I'm, I'm sky high Yeah!
(Keep it rollin)
 (Feels good to be home, baby! Feels good to be home!)
Rozbrajają mnie elementy komiczne, jak dwie wrzeszczące Murzynki z getta, które są wyraźnie podirytowane szczęściem Kanye, ten jednak się nie poddaje :-)
"This is why... This is why we couldn't never work out...!"
Ludzie w Polsce są zawistni. Trzeba obawiać się sukcesu. Trzeba obawiać się wysokości... NIE. Kanye mówi, że nie. Nic nie trzeba. Nic nie musimy. Możemy cieszyć się życiem. Cudowny teledysk TUTAJ.
sobota, 04 marca 2006
The Cure - More Than this
Nie przypuszczałem, że na starym soundtracku do filmu X-Files znaleźć będę mógł tak interesujący b-side The Cure. Według Allmusic.com utwór ten dostępny jest jedynie na powyższym soundtracku oraz w kompilacji rzadkich wydań The Cure - Join The Dots.

Utwór może nie jest idealny. Czegoś mu brakuje, być może ponownego nagrania, uproszczenia paru zagmatwanych wątków muzycznych. Mimo wszystko boskość The Cure słychać tu wyraźnie.

Make believe in magic
Make believe in dreams
Make believe impossible
Nothing as it seems
See, touch, taste, smell, hear
But never know if it's real
(Never know if it's real)

For a second of your life
Tell me if it's true
Anywhere we are
It's all I want of you
your lips lies a secret
A promise of a kiss
Of something more than this
Dwoje ludzi może stać blisko, patrzeć sobie w oczy, badać każdy ruch. Coś się zaraz może stać. Być może w gąszczu błahych słówek kryje się tajemnica pragnienia - pragnienia otworzenia swojego serca. A może to tylko omylne wrażenie. Była już taka piosenka The Cure - Fire in Cairo, tutaj opisana (rok temu!).

Tylko, że w Fire in Cairo to wrażenie okazywało się być fałszywe. W "More Than This" jeszcze nie znamy zakończenia. Magiczna chwila mogąca sprawiać wrażenie wieczności. Ktoś coś powie? Ktoś wykona jakiś gest? A może w bezradności pożegnają się, żałując potem wielce swej bierności?
03:43, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 lutego 2006
Travis - Sing
Travis - Sing
Baby, you’ve been going so crazy
Lately nothing seems to be going right
Solo, why do you have to get so low
You’re so... You’ve been waiting in the sun too long
But if you sing, sing, sing, sing, sing
For the love you bring won’t mean a thing
Unless you sing, sing, sing
Colder, crying on your shoulder
Hold her, and tell her everything’s gonna be fine
Czy "Sing" Travisa to prosta piosenka o miłości? Tak można zgadywać skupiając się na wokalu i wesoło grających instrumentach. Słuchałem tego latem 2001 namiętnie i zastanawiałem się, dlaczego ta piosenka tworzy klimat niezrozumiałego smutku i niepokoju. Tekst wydaje się być optymistyczny. Żeby przestać umartwiać się głupotami i śpiewać, gdy jest miłość. Jednak...
Baby, there’s something going on today
But I say nothing, nothing, nothing
Nothing, nothing, nothing, nothing
...coś (być może) się dziś dzieje. A może to dziś - to ten jedyny dzień by zrobić to, co powinno się było zrobić już dawno. A jednak nie robi się nic, nic, nic. Mija szansa i mija możliwość działania. Nie robi się nic. Pobrzmiewa tło muzyczne. Dopiero w 2006 zwróciłem na nie uwagę. Aranżacja dźwięków w tle buduje atmosferę niepokoju, wręcz grozy.
piątek, 24 lutego 2006
Cieszyn - festiwal filmowy
Polski Cieszyn Nocą - RynekCieszyński rynek był bardzo, ale to bardzo klimatyczny. Nowy festiwal nie odbędzie się już w małym Cieszynie, ale w wielkim Wrocławiu. Czy wielkość miasta nie zepsuje imprezy? Czy nie spowoduje "rozcieńczenia" cieszyńskich emocji? Cieszyn przypominał miasteczko uniwersyteckie - na każdym kroku spotykałem tłumy młodych kinomanów. Ludzie byli dobrzy i życzliwi.

Obawiam się, że Wrocław, choć piękny, zepsuje klimat. Będzie tak, jak na Warszawskim Festiwalu Filmowym. Widzowie rozpierzchną po ogromnej powierzchni miasta, poginą w nocnych klubach, poznikają w podmiejskich hotelach, utracą kontakt z innymi widzami...
12:16, worldpl , Film
Link Komentarze (3) »
czwartek, 23 lutego 2006
Kanye West - Home
A lot of soldiers ain't make it through this year
So let's just celebrate that we still here
And whoa, never leave me alone

O czym jest ta piosenka? O wojnie, żołnierzach tęskniących za swoimi kobietami? 

I met this girl when I was three years old
And what I loved most she had so much soul (...)
I told her in my heart is where she'll always be
She never fuck with entertainers cuz they always leave
She said if I really cared for her

No tak, oczywiście chodzi o kobietę, on czuje się jak żołnierz, ale nie jest żołnierzem, wspomnienia przywołują kobietę którą znał od lat, którą kochał i która uczyła go życia. Ta kobieta nie pędziła ze tanimi chwytami nędznych podrywaczy, ta kobieta podążała za głosem serca by otaczać się dobrymi ludźmi. 

I really wouldn't have to hit the airport and follow my dreams
Sometimes I still talk to her
But when I talk to her it always seem like she talkin' 'bout me
She said you left ya kids and they just like you
They ran out, started makin' soul beats just like you

Jednak On wyjechał, zostawił ją by podążać za marzeniem, zostawił dzieci, dom, swoją rodzinę. 

I'll be comin' home, never leave me alone
Tell 'em holla at ya boy, cuz I'll be comin' home
I'll be comin' home
When I get there I'll put my arms around you
And hold you
Hey, I love you
Chi-Town I love you
Chicago I miss you, hey

Przepiękny, rozczulający moment piosenki. On powróci, on nadal strasznie kocha. On chce tylko wziąć w ramiona. To wystarczy, by być szczęśliwym. Wróci do domu. Będzie.

 Kurczę. Zauważyliście ostatnie wersy? To nie piosenka o kobiecie. To piosenka o jego ukochanym mieście z lat młodości. To piosenka o Chicago. O jego domu.

wtorek, 21 lutego 2006
Deszczowo
Wawa-Milkolajki-2005--3Nie cierpię takiej deszczowej pogody. Taka pogoda jest bardzo wymagająca. Owszem, można ją wykorzystać do kreatywnych celów, np. pstryknąć klimatyczne zdjęcie (kliknij by powiększyć - all sizes - large). Problem leży w tym, że nie zawsze jest siła i inspiracja, by pokonać lenistwo gdy ciśnienie jest tak niskie.
niedziela, 19 lutego 2006
D4L "Laffy Taffy"
Ta piosenka bije obecnie w USA wszelkie możliwe rekordy popularności. To smokołyk niesamowicie atrakcyjny, acz dający bardzo krótką przyjemność. Głównie za sprawą powtarzających się motywów muzycznych, których nie można przecież eksploatować w nieskończoność.

Mimo to, każdy musi tego posłuchać. Współczynnik wpadania w ucho jest niezwykle wysoki :-) Nie sposób zapomnieć niesionego echem refrenu ...laffy-taffy-laffy-taffy... W tle delikatny syntezator i miarowy rytm. To był gwarantowany sukces i oczywisty hit większości klubów amerykańskich z czarną muzyką. Zapewne hit jednorazowy, ale cóż z tego.
środa, 15 lutego 2006
Kanye West - Jesus Walks
Już pisałem o Jesus Walks. Pisałem o piosence, jak o soundtracku z filmu Jarhead. A przecież to znacznie więcej, niż prosty kawałek do kolejnego filmu. Jak daleko można zajść w poszukiwaniu nowego brzmienia już pięknej piosenki? Jesus Walks to dowód, że można iść daleko i odnosić sukcesy. Gdy zobaczyłem teledysk z płonącym krzyżem, byłem bardzo mile zaskoczony. Produkcja niemalże audiowizualnie idealna. Obrazy głęboko zapadające w pamięć, zmieniona aranżacja utworu, podkreślone nowe motywy muzyczne...

...i okazało się, że jest jeszcze jeden teledysk - z kościołem i pastorem. Ten teledysk zaskoczył mnie zupełnie. Był jeszcze lepszy. Chyba najlepszy, jaki widziałem od lat. Są takie teledyski, które po prostu trafiają w gusta odbiorcy (tak jak kiedyś tu opisywany teledysk Charlotte Heaterley). Koniecznie poszukajcie obu wersji Jesus Walks, po prostu warto. Póki co nie odnalazłem go w necie, liczę na Waszą pomoc.

niedziela, 12 lutego 2006
Monachium
Munich 1972To chyba jedno z najsłynniejszych zdjęć, niemalże symboliczne dla wydarzeń z Monachium 1972. Grupa terrorystów palestyńskich określających się jako "Czarny Wrzesień" porwała 11 izraelskich sportowców. Prawne pozostałości II Wojny Światowej uniemożliwiały użycie niemieckiego wojska w celu odbicia zakładników. Niemcy nie mieli także jednostek antyterrorystycznych, które mogłyby podjąć się tego zadania. Zakładników próbowała odbić niemiecka policja - wyjątkowo nieudolnie. Najpierw, jeszcze w wiosce olimpijskiej, grupa policjantów - ochotników (!) wzięła pistoleciki i ruszyła do boju. Na szczęście powstrzymano ich, bowiem biedacy nie wiedzieli nawet, że terroryści obserwują każdy ich krok... w telewizji! Obraz budynku, w którym przebywali terroryści i zakładnicy był... transmitowany we wszystkich stacjach telewizyjnych. Terorryści z uśmiechem na twarzy obserwowali jak policjanci "skradają się niepostrzeżenie" po dachach budynków.

Munich 1972Zakładników próbowano odbić także później, po przewiezieniu ich na pobliskie lotnisko. Niestety, policjanci nie wiedzieli nawet ilu jest terrorystów (!), wysłano tylko 5 snajperów, którzy nie mieli szans, by wytłuc sprawnie 8 terrorystów zanim ci zaczną strzelać do zakładników. Snajperzy nie mieli przyrządów celowniczych w swoich strzelbach (w filmie mają), nie mieli radia by koordynować swoje działania z innymi, nie mieli kamizelek kuloodpornych. Nie umieli też strzelać. Jeden z policjantów pomylił snajpera z terrorystą. Snajperzy rozlokowali się tak genialnie, że strzelali do siebie nawzajem (!!!). Oczywiście akcja zakończyła się klęską i śmiercią zakładników. Po tym wydarzeniu - utworzono niemiecką antyterrorystyczną superjednostkę GSG9, która bez problemu poradziłaby sobie z taką operacją... W Monachium w 1972 takiej jednostki zabrakło.

Po tym wydarzeniu Izrael postanowił się odegrać. Nieformalnie działająca grupa szpiegów z izraelskiego Mossadu podjęła się tajemnego wymordowania wszystkich osób związanych z Czarnym Wrześniem, niezależnie od miejsca w którym ci mieliby się znajdować... Tu rozpoczyna się film Stevena Spielberga. Sam spektakularny charakter wydarzenia, jak i nazwisko reżysera powinno wystarczyć do uznania filmu za warty obejrzenia. Bo jest warty. To nie tylko mocny film akcji, ukazujący efektownie świat terrorystów i szpiegów lat 70. To też film zadający trudne pytania dotyczące metod walki z terroryzmem, ich skuteczności, celowości, sprawiedliwości. Czy agent Mossadu może korzystać z metod właściwych dla terrorystów?
12:43, worldpl , Film
Link Komentarze (3) »
czwartek, 09 lutego 2006
Rozdano nagrody Grammy
A ja nie mogłem się zdecydować, czy umieścić tą informację w pozytywnym Sea czy negatywnym Oceanie. Ostatecznie padło na Sea, bowiem Mariah Carey nie wygrała wszystkiego, co można było wygrać. Pięć nagród trafiło do U2, po trzy dla Mariah i Kanye Westa. Grammy dostali też np. John Legend czy Kelly Clarkson. Ostatecznie, miła impreza. Fiona Apple, choć nominowana, niestety nie wygrała tym razem.

Ponieważ mnóstwo osób szuka dziś w necie stroju Mariah Carey, nie omieszkam wpisać tu czegoś dla zmylenia. Mariah Carey dress, Mariah Carey white dress, sukienka Mariah Carey. Miłego wpadania.

Record of the Year: "Boulevard of Broken Dreams," Green Day.
Album of the Year: How to Dismantle an Atomic Bomb, U2.
Rock Album of the Year:How to Dismantle an Atomic Bomb, U2.
Song of the Year: "Sometimes You Can't Make It on Your Own," U2.
New Artist:John Legend.
Female Pop Vocal Performance:"Since U Been Gone," Kelly Clarkson.
Male Pop Vocal Performance: "From the Bottom of My Heart," Stevie Wonder.
Pop Performance by a Duo or Group With Vocal:"This Love," Maroon 5.
Pop Collaboration With Vocals: "Feel Good Inc.," Gorillaz Featuring De La Soul.
Pop Instrumental Performance:"Caravan," Les Paul.
Pop Instrumental Album: At This Time, Burt Bacharach.
Pop vocal album: Breakaway,Kelly Clarkson.
Dance Recording:
"Galvanize," the Chemical Brothers featuring Q-Tip.
Traditional Pop Vocal Album: The Art of Romance, Tony Bennett.
Solo Rock Vocal Performance: "Devils & Dust," Bruce Springsteen.
Rock Performance by a Duo or Group With Vocal: "Sometimes You Can't Make It on Your Own," U2.
Hard Rock Performance: "B.Y.O.B.," System of a Down.
Metal Performance: "Before I Forget," Slipknot.
Rap/Sung Collaboration: "Numb/Encore," Jay-Z featuring Linkin Park.
Rap Solo Performance: "Gold Digger," Kanye West.
Rap Performance by a Duo or Group: "Don't Phunk With My Heart," the Black Eyed Peas.
Rap Song: "Diamonds From Sierra Leone," D. Harris and Kanye West.
Hard Rock Performance: "B.Y.O.B.," System of a Down.
Rock Instrumental Performance: "69 Freedom Special," Les Paul and Friends.
Rock Song: "City of Blinding Lights," U2.
Alternative Music Album: Get Behind Me Satan, the White Stripes.
Female R&B Vocal Performance: "We Belong Together," Mariah Carey.
Male R&B Vocal Performance: "Ordinary People," John Legend.
R&B Performance by a Duo or Group With Vocals: "So Amazing," Beyoncé and Stevie Wonder.
Traditional R&B Vocal Performance: "A House Is Not a Home," Aretha Franklin.
Urban/Alternative Performance: "Welcome to Jamrock," Damian Marley.
R&B Song: "We Belong Together," Mariah Carey.
R&B Album: Get Lifted, John Legend.
Contemporary R&B Album: The Emancipation of Mimi, Mariah Carey.
Female Country Vocal Performance: "The Connection," Emmylou Harris.
Male Country Vocal Performance: "You'll Think of Me," Keith Urban.
Country Performance by a Duo or Group With Vocal: "Restless," Alison Krauss and Union Station.
Country Collaboration With Vocals: "Like We Never Loved at All," Faith Hill and Tim McGraw.
Country Instrumental Performance: "Unionhouse Branch," Alison Krauss and Union Station.
Country Song: "Bless the Broken Road," Rascal Flatts.
Latin Pop Album: "Escucha," Laura Pausini.
Classical Album: Bolcom: Songs of Innocence and of Experience, Leonard Slatkin, conductor.
Orchestral Performance: Shostakovich: Symphony No. 13, Mariss Jansons, conductor.
Opera Recording: Verdi: Falstaff," Sir Colin Davis, conductor (London Symphony Chorus, London Symphony Orchestra).
Traditional Blues Album: 80, B.B. King and Friends.
Contemporary Folk Album: Fair & Square, John Prine.
Reggae Album: Welcome to Jamrock, Damian Marley.
Polka Album: Shake, Rattle and Polka! Jimmy Sturr and His Orchestra.
Musical Show Album: Monty Python's Spamalot.
Southern, Country, or Bluegrass Album: Rock of Ages... Hymns & Faith, Amy Grant.
Jazz Vocal Album: Good Night, and Good Luck, Dianne Reeves.
Jazz Instrumental Solo: "Why Was I Born?" Sonny Rollins.
Jazz Instrumental Album: Beyond the Sound Barrier, Wayne Shorter Quartet.
Contemporary Jazz Album: The Way Up, Pat Metheny Group.
Bluegrass Album: The Company We Keep, the Del McCoury Band.
Contemporary Blues Album: Cost of Living, Delbert McClinton.

środa, 08 lutego 2006
List na mikrofilmie
Victory Mail, V-mailKolejny ciekawy wpis na BoingBoing. Victory Mail (V-Mail). Podczas II Wojny Światowej, w Europie mieliśmy parę milionów Amerykanów. Ci Amerykanie nie mogli jeszcze skorzystać z dobrodziejstw internetu czy telefonii komórkowej. Jedyną formą kontaktu ze zdradzającymi ich żonami były listy pisane na kartce papieru ;-)

Teraz wyobraźcie sobie milion listów wysyłanych powolnym statkiem przez Atlantyk. Pomiędzy polującymi na takie statki u-boot'ami. Trudne do zrealizowania. Wykorzystano więc mikrofilmy. Listy żołnierzy fotografono i na jednej rolce filmu mieszczącej nawet kilkanaście tysięcy zdjęć, wysyłano samolotem wprost do Ameryki. Zmyślne, eh?
10:41, paul1981 , Inne
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 lutego 2006
Trójwymiarowy Zegarek
WatchNa blogu BoingBoing znalazłem ciekawy link dotyczący najnowszego pomysłu zwariowanych Japończyków. Czy widzieliście kiedyś odbicie lustra w lustrze? Odbicie powtarza się, zdążając ku nieskończoności powtórzeń. Światło, które nieszczęśliwie ugrzęzło między dwoma lustrami miota się między powierzchniami luster niczym mały zwariowany wróbelek.

Japończycy postanowili wykorzystać ten efekt w zegarku. Dołączyli też kolory i mamy coś pięknego. Wskazówki mnożą się i tworzą wrażenie trójwymiarowej, nieskończonej glębi barwnych obrazów. Prosta rzecz, a jak cieszy i jak zajmuje oczy umęczone życiem biurowym.
11:40, paul1981 , Inne
Link Komentarze (2) »
sobota, 04 lutego 2006
Never Let Me Down...
...Again.

Piosenkę Depeche Mode usłyszałem dopiero niedawno. A to dziwne, bo choć to znany hit, wcześniej na niego nie wpadłem. A co go wyróżnia? Choćby specyficzne zgranie perkusji z głosnymi uderzeniami klawiszowca. Albo trudny tekst, dotykający porblemu przyjaciół, którzy zawodzą. Mam wrażenie, że członkowie zespołu niejednokrotnie zawodzili się nawzajem...
I'm taking a ride
With my best friend
I hope he never lets me down again
He knows where he's taking me
Taking me where I want to be
Brońmy się przed takimi przyjaciółmi, ale Depeche Mode - słuchajmy. W 2005 byłem na kilku kultowych imprezach DM w Aurorze. Niezapomniane przeżycie, poczułem lepiej klimat, zainteresowałem się czymś więcej, niż tylko Ultrą którą dotychczas słuchałem.
02:06, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17