Serwis z recenzjami zjawisk medialnych, ktorych nie znajdziecie gdzie indziej, a sa warte uwagi. Kultowe filmy, muzyka i sztuka przez masy niedoceniona.
Kategorie: Wszystkie | ! SPIS TREŚCI ! | Film | Inne | Media | Miasto | Muzyka
RSS
poniedziałek, 08 listopada 2004
Pejcz i teledysk - Devo
Kiedys hity w mtv. "Whip It", smieszne schodkowe kaski i tluczenie pejczem co popadnie. New Wave, poczatek lat 80. To mniej wiecej tak jak ja sie urodzilem :-) Na allmusic mialo bardzo przychylna recenzje, ja zas mialem do czynienia z tym tylko podczas godziny new romanticsow w mtv classic, gdzie takie rozne dziwne rzeczy upychaja. No fakt. Synth-pop pelna geba. Ale chyba orginalny. Chyba tworczy. Jest w tym element orginalnosci post-punka. Co prawda na kazdym elemencie jest metka i cena w dolarach, ale muzyka nadal pozostaje ciekawa. Tak w ogole to przynac musze, ze o ile popowe rzeczy zazwyczaj mnie odpychaja, to "wciagajace melodie" Devo sa naprawde potwornie uzalezniajace ;-) I jeszcze jedno. na allmusic podali, ze Soundgarden zrobil na ktoryms singlu covera do "Girl U Want", wlasnie Devo. Czy ktos wie gdzie to mozna dostac? btw ta piosenka po prostu nieprawdopodobnie sie zaczyna :-D Musze przyznac, ten new wave'owy synth-pop mi sie podoba. Kurcze... Kiedyś za takie stwierdzenie sam dalbym sobie kopa.
Van Halen
No niestety musze sie przyznac, kiedys tych ludzi nie lubilem, glownie za glupawy Jump i to co bylo potem... ale w zeszlym roku mialem przez jakis miesiac ustawione kawalki z pierwszego albumu, a dokladniej jeden kawalek "You Really Got Me"... Przy drugim podejsciu do pierwszego albumu Van Halen juz podobaja mi sie WSZYSTKIE. Graja jak bogowie. Nie wiem co sie we mnie zmienilo, ale wczesniej ta muzyka mnie jakos odrzucala. Jestem raczej dzieckiem grunge'a i jakos rozne hair/arena rocki do mnie nie trafialy... Ale power pierwszego albumu Van Halen jest po prostu... nie do odparcia. Ta muzyka to eksplozja.

Od jakiegos miesiaca motyw Ain't Talkin' Bout Love czy Atomic Punk sa dla mnie mocniejsze niz kubek kawy siekiery... No i to You Really Got Me - tuz po rozgrzewce Eruption, 4 zlowrogie powarkiwania gitary i nagle niesamowite wejscie perkusji. Przez jakies 5 sekund czlowiekowi wydaje sie, ze spada w przepasc ;-) Talerze w kuchni spadaja od wibracji niesionych sie przez chalupe (no, moze tu przesadzam z tymi talerzami ;-) ).
Garden State
Całkiem przyjemna opowieść o pogrążonym w głębokiej depresji chłopaku, który przywracany jest do życia przez... Natalie Portman. Reżeyserem i głównym bohaterem jest Zach Braff. Młody aktor znany jest głównie na zachodzie ze świetnego IMHO serialu "Scrubs" o młodych chirurgach (coś w stylu "Ally McBeal", ale z Zach'em w roli głównej i w scenerii raczej z "Ostrego Dyżuru"). Co tu dużo gadać Zach zdaje się być gościem, który "wie o co chodzi w tym wszystkim". I to widać w pięknym filmie. Autor ma nawet swój BLOG poświęcony filmowi! Eh, zresztą co ja tutaj mam specjalnie polecać. Większość z Was i tak dla samej Natalie Portman pójdzie zobaczyć film.
14:25, worldpl , Film
Link Dodaj komentarz »
Departure - "Be My Enemy"
Mocno zaczynająca grupka. Zgodnie z obowiązującą najnowszą modą - chłopaki nawiązują do Joy Division, może troche też do Clash. Jeszcze trudno określić, co mogą stworzyć w przyszłości. Dziś pojawiają się pojedyńcze kawałki. Na MTV2 mają okazjonalnie czas antenowy ze swoim kawałkiem "Be My Enemy". Jak ktoś nie ma MTV2 to powinien zajrzeć na stronę http://www.thedeparture.com . Naprawdę przyjemnie zrobiona stronka. Logicznie skonstruowane forum, w tym dział do zadawania pytań bezpośrednio do grupy. Na stronie też dostępny jest teledysk "Be My Enemy" w formie RealAudio i WindowsMedia.
Nocny tramwaj
Pojazd mi obcy niczym statek kosmiczny. Powroty z imprez roznych byly rozne. Bardziej lub mniej trzezwe. Taksowka, autobusik, ktos odwozi... Samemu niechetnie bo stan swiadomosci moze byc rozny, totez i ryzykowac nie warto. Ale tramwaj? Nie cierpie tych stalowych elektrycznych konserw. Wypelnione za dnia po brzegi ludzmi, duszne, halasujace... Jeden jednak dzien moze byc inny - wsiadlem do blaszanego monstrum ruszylo. Magia zadzialala. Swist stali, zgrzytajace szyny, miejskie nocne obrazy przesuwajace sie za oknem. Samotne, poetyckie postacie w srodku. Pochylona dziewczyna, zamyslony biznesmen, pijaczek na koncu wagonika. Pieknie! Az szkoda mi bylo, ze nadszedl czas wysiadki. Kiedys musze pojezdzic tramwajem nocnym dla samego jezdzenia. Tylko jak tego dokonac, nie stajac sie jednoczesnie ofiara napadow rabunkowych, zamachow na zycie i zlodziei kieszonkowych?
04:14, worldpl , Inne
Link Komentarze (2) »
Moje zdjęcia ;-)
To są takie dużo pomniejszone wersje zdjęć jakie nastukałem w pierwszej połowie 2004. Ostatnio jakoś zupełnie nie czuję motywacji, ale pare miłych wspomnień z zabawy było. Forma czasem niestety przerasta treść, chyba że treścią ma być samo szlifowanie formy?

00:14, worldpl , Inne
Link Komentarze (8) »
Libertines
Album pt. "Libertines". A więc "self titled". Drugi album. Od jakiegoś czasu pojawiają się w MTV2 teledyski trzech nowych piosenek, ale nie sądziłem, że album już jest dostępny. Owszem, zapewne tylko w dalekiej Brytanii, ale to wkrótce może się zmienić... Jak mam polecić Libertynów? Nie będę się produkował. Kto w ogóle ma głowę na karku to zna poprzedni album "Up The Bracket". I kto zna poprzedni album pewnie też polubi drugi album. W zasadzie jedyne zastrzeżenie, jakie już od początku mógłbym zasygnalizować, to z lekka dziwna okładka, przypominająca bardziej jakieś gejparty niż dwóch rockowych bohaterów. To o tyle dziwne, że o ile wiem panowie są hetero. Wszystko to tworzy wrażenie jakiegoś strasznie alternatywnego zespołu. A tak naprawdę to bardzo klasyczna, bardzo "brytyjski" rockowa kapela z bardzo mocnymi piosenkami, które trzeba grać głośno by je dobrze poznać.
Faint - wrócił kolorowy punk lat 80
FAINT! Taki był chyba tytuł jakiejś piosenki popularnego zespołu. Nijak mnie ten popularny zespół obchodzi. Ja piszę o zespole FAINT. Zespół ten wydał w tym roku płytę "Wet From Birth", a Wy musicie ją mieć. Muzyka przypomina tą z Franz Ferdinand. Tylko że IMHO ma dokładnie wszystko to, czego mi we Franz Ferdinand brakowało - prawdziwie elektronicznego KOPA! Jeżeli ktoś nie wierzy, niech posłucha sobie choćby fragmentów udostępnianych na amazon.com (format jak zwykle RealAudio lub WindowsMedia). Posłuchajcie sobie "I Disappear" albo "Desperate Guys".
80s Matchbox B-Line Disaster
Dziś polecam zespół "80s Matchbox B-Line Disaster" i kawałek "Rise of the Eagles". Muzyka jest piorunująca, ale teledysk jest wręcz genialny. Obejrzeć go trzeba - koniecznie. W zasadzie obejrzeć to można tylko i wyłącznie na angielskiej stacji MTV2 (MTV2europe.co.uk). Jak ktoś ma kablówkę, albo statelitę cyfrówkę Astra to niech się cieszy. Dlaczego polecam? Bowiem dosłownie każdy gest, każde ujęcie, każda chwila tego teledysku jest po prostu niesamowita. Już wiem, że to będzie ulubiony kawałek 2004 roku. Idealne połączenie nutki komizmu, zorganizowanej, trzymanej na smyczy agresji, eksplodującej energii - ale i chwili przemyślenia i twórczego wykorzystania papki, którą nam się wciska. To nie są jakieś wrzaski metalowców, ale to nie jest popowy cukierek. To jest silny strumień żywej energii :-))) To sie nie będzie sprzedawać, ale to trzeba doświadczyć :-)
Otik ratuje kino
Teraz cos klimatycznego na nocke. Chyba lubicie Lyncha? Jak nie, to niech Was szlag ;-) A poniewaz wiem, ze lubicie, to polecam bardzo film, ktory zdaje sie byc... Slowianskim Odpowiednikiem - Eraserhead (Glowa do wycierania). Ilosc zapozyczen z filmu Lyncha, zakres wzorowania sie na mistrzu jest zdumiewajacy. O jaki film chodzi? O czeski "Otik" ("Otesanek"). Historia w gruncie rzeczy przypomina ta z Eraserhead - motyw potworkowatego dziecka, szalonej rodziny. Przekazanie tresci o gnijacych miedzyludzkich relacjach pod przykrywka groteskowej historii rodem z bajek dla dzieci... Polecam bardzo. Widzialem w kinie Luna, moze jeszcze powtorza.
00:11, worldpl , Film
Link Dodaj komentarz »
Amerykanizacja życia
Gdyby tak popatrzeć na premiery kinowe, to mamy "Wysyp Żywych Trupów", "AvP" i "Resident Evil 2". To znaczy zombie, potwory i zombie. Fascynujące! No pięknie... Wczoraj widziałem Wysyp, to jeszcze muszę zobaczyć inne zombie i jeszcze potwory. Ale czy to nie żenujące trochę? Tydzień temu, chociaż miałem tyle szczęścia, że niezawodne kino Iluzjon puściło coś ciekawego... To znaczy - "Niebo nad Berlinem" Wima Wendersa, i stary, ale dokumentalnie ciekawy, przedwojenny film o Berlinie.... Takie filmy mają to do siebie, że mogą być nudne, można przy nich zasypiać, ale po wyjściu z kina coś w głowie pozostanie. Choćby świadomość braku rozróżnienia - co się wydarzyło w filmie naprawdę, a co się tylko przyśniło ;-) A po takim AvP, to minie pare dni i nie będę pamiętał nawet fabuły... Taki los.
00:10, worldpl , Film
Link Dodaj komentarz »
John Peel RIP
Zapewne już wszyscy to wiedzą, ale ja tak dla siebie - w różnych miejscach staram się podzielić z ludzmi takim wewnętrznym poczuciem straty, po śmierci tego człowieka. Nie znałem go, nie słuchałem, ale wystarczy spojrzeć, jakie brytyjskie zespoły można było poznać dzięki niemu, by zrozumieć, że choć byłem tego świadomy - ten człowiek miał znaczący wpływ na moje życie. Cure, Smiths, Adam Ant, Fall, Undertones (i milion innych). Kto przed całym hukiem interesował się i puszczał Nirvanę? Pixies... Lista nie ma końca. Nawet nie jestem w stanie pojąć, jak duży wpływ na kulturę zachodnią miał ten gość.
00:10, worldpl , Film
Link Dodaj komentarz »
1 ... 16 , 17