Serwis z recenzjami zjawisk medialnych, ktorych nie znajdziecie gdzie indziej, a sa warte uwagi. Kultowe filmy, muzyka i sztuka przez masy niedoceniona.
Kategorie: Wszystkie | ! SPIS TREŚCI ! | Film | Inne | Media | Miasto | Muzyka
RSS
wtorek, 19 września 2006
Promiscuous (The "Overly-Caucasian" Mix)

Ludzie mają jeszcze trochę inwencji. Fajny teledysk (też wersja live) Nelly Furtado i Timbalanda, przerobiono domowymi metodami na jeszcze fajniejszy. Można spaść ze śmiechu z krzesła :-D, naprawdę gratuluję ogromnego wkładu pracy, kreatywności i odwagi. 

Oto Nelly Furtado & Mark Cannataro - Promiscuous (The "Overly-Caucasian" Mix).

17:19, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (2) »
Klimt

Gustav Klimt JudithPomysłowo nakręcona biografia malarza Gustava Klimta to niełatwe kino. Raczej ciężkie, gdy poszukujemy w nim głębszego sensu, lub o zgrozo - porządku. Ciężko stwierdzić, co jest wizją umysłu kreatywnego i szalonego, a co rzeczywistym obrazem początku XX wieku (w którym to czasie toczy się akcja filmu).

Może nie powinienem mówić o "akcji", bowiem tej tu nie ma. Owszem, sporo się dzieje, mamy różne obrazy, kolory, dziesiątki gołych panienek i schizoidalnych wizji, ale nie ma związku przyczynowo-skutkowego między zdarzeniami. To jedna wielka chora papka, która zniesmaczy większość widzów.

A mi się podobała. Bo mogłem się zrelaksować i cieszyć tym co widzę. Niczego nie musiałem "śledzić", ani zgadywać. Ot, obejrzałem przedziwny, kolorowy film z Johnem Malkovichem.

15:08, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 11 września 2006
La Dolce Vita - Słodkie Życie, Felliniego

Anita Ekberg - La Dolce Vita - Słodkie ŻycieWesoły i beztroski świat włoskiej elity społecznej i kulturalnej. To nie jest już nawet wyuzdanie moralne z Satyricona Felliniego... to świat ludzi leniwych i pustych, którzy nawet w moralnym zepsuciu nie potrafią osiągnąć wyżyn...

Nie wiem co napisać o tym filmie. Niewiele w nim aktualnego przesłania. To obraz akualny tylko w swoich czasach, dziś mamy inne problemy i inne subkultury. Heh, postacie z La Dolce Vita wydają się być wręcz niewinne, ot, trochę alkoholu, drogie restauracje i okazjonalne odsłonięcie piersi na imprezie w pałacu. Żaden bajer. Po prostu bogate duże dzieci bawią się za nieuczciwie uzyskane od losu pieniądze.

Na zdjęciu Anita Ekberg w szczytowej formie, ale w lodowatej wodzie, warto było stać tak przez kilka godzin zdjęć, by pozostać nieśmiertelną posągową pięknością.

21:51, paul1981 , Film
Link Komentarze (3) »
środa, 06 września 2006
Timbaland

Timbaland"More Than a Woman" Aaliyah, "Cry Me a River" by Justin Timberlake, "Dirt Off Your Shoulder" by Jay-Z, "Promiscuous" by Nelly Furtado. Zagadka. Co łączy te piosenki. Podobają mi się. Różni wykonawcy, ale podobne, bogate brzmienie, niczym świetnie grająca orkiestra instrumentów i sampli. Wyglądało to jak robota jednego i tego samego człowieka. Bliższe zbadanie sprawy udowodniło, że jest łącznik. Producent Timbaland.

To bardzo pouczające doświadczenie. Dotychczas myślałem, że rolą producenta jest pilnowanie artystów by ci w swym twórczym szale nie stworzyli dźwiękowego potwora. Prace Timbalanda udowadniają, że producent spełnia inne, bardziej istotne funkcje. Artyści wydają się być tylko narzędziem w ręku producenta. To on steruje kierunkiem, w którym idzie artysta. Zwłaszcza w dzisiejszym, nijakim, czarnym nurcie w USA.

UPDATE: Naprawdę świetne wykonanie live Promiscuous Girl.

18:23, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 września 2006
Dirty Pretty Things

Carl Barat - Dirty Pretty ThingsZobaczcie państwo, Carl Barat żyje. Nie zniknął z tego świata po odejściu Pete'a Doherty'ego z The Libertines. Zebrał swoją nowa kapelę i nagrał. Płytę. Nie słyszałem płyty, ale wersja akustyczna jednej z piosenek wydaje się świadczyć, że Carl nie tylko znalazł zdolnych ludzi, ale i ma odpowiednie piosenki.

"Bang Bang You're Dead" - wykonanie akustyczne dla MTV2UK na Youtube.

Dirty Pretty Things na Myspace - "Bang Bang You're Dead " i inne kawałki w wersji studyjnej.

Jeszcze jedna wersja akustyczna nagrana w warunkach polowych. O kurcze! "Bang Bang You're Dead". Masakra!

Oh what did you expect?
Oh tell me what did you expect?
To lay it on my head
So is it all upon my head?

Bang bang you're dead
Oh Im so easily lead
Bang bang you're dead
Put all the rumours to bed
Bang bang you're dead 

14:34, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (1) »
sobota, 02 września 2006
Despair In The Departure Lounge

He's pining for herDeparture Lounge
In a people carrier
There might be buildings and pretty things to see like that
But architecture won't do
Although it might say a lot about the city or town
I don't care what they've got keep on turning them down
It don't say the funny things she does
Don't even try and cheer him up, because
It just won't happen

He's got the feeling again
This time on the aeroplane
There might be tellys in the back of the seats in front
But Rodney and Del won't do
Although it might take your mind off the aches and the pains
Laugh when he falls through the barDeparture Lounge
But you're feeling the same
'Cause she isn't there to hold your hand
She won't be waiting for you when you land

It feels like she's just nowhere near
You could well be out on your ear
This thought comes closely followed by the fear
And the thought of it
Makes you feel a bit
Ill

Yesterday I saw a girl
Who looked like someone you might knock about with
And almost shouted
And then reality kicked in within us
It seems as we become the winners
Departure Lounge
You lose a bit of summat
And half wonder if you won it at all

And don't say 'owt 'cause you've got no idea
And she's still nowhere near
And the thought comes closely followed by the fear
And the thought of it
Makes you feel a bit
...Ill

Despair in the departure lounge
It's one and they'll still be around at three
No signal and low battery
What's happened to me

Ostatnio nie mam zbytnio weny do pisania skomplikowanych interpretacji. Ktoś trafnie powiązał tekst i melodię ze zdjęciami Pete'a Doherty'ego i Kate Moss. ZAPRASZAM.

04:51, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 września 2006
Oh Well
What you did to me made me
See myself something different
Though I try to talk sense to myself
But I just won't listen

Won't you go away, Turned yourself in
You're no good at confession
Before the image that you burned me in
Tries to teach you a lesson

What you did to me made me see myself somethin' awful
A voice once stentorian is now again meek and muffled
It took me such a long time to get back up the first time you did it
I spent all I had to get it back, and now it seems I've been outbidded

Fiona AppleMy peace and quiet was stolen from me
When I was looking with calm affection
You were searching out my imperfections

What wasted unconditional love
On somebody who doesn't believe in the stuff

You came upon me like a hypnic jerk
When I was just about settled
And when it counts you recoil
With a cryptic word and leave a love belittled

Oh what a cold and common old way to go
I was feeding on the need for you to know me
Devastated at the rate you fell below me

What wasted unconditional love
On somebody who doesn't believe in the stuff

Oh, well

Bardzo lubię Fionę Apple. Teledysk z wersji LIVE.
04:08, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 22 sierpnia 2006
Japończycy

Co za ludzie, co za kultura. Pewnych... hmmm... meandrów ich gustu... nie da się wyjaśnić. Może to dlatego, że tak długo siedzieli ściśnięci na tych malutkich wyspach. Co robić na takich wyspach. Tylko wymyślać przedziwne zabawy. Na przykład poniższe wideo, to od początku zapowiadało się przedziwnie.

  • World's Record, 6m30cm

Czasem to może być inspiracja. Pewnie siedzisz w biurze lub w domu, przewijasz kolejne strony bez konkretnego celu, nie chce Ci się wstać po kawę, a tu nagle coś takiego:

  • Urban Ninja
Nie ma absolutnie mowy, bym mógł powtórzyć cokolwiek z tego klipu bez późniejszej wizyty w szpitalu. Parę złamań, wstrząs mózgu, może wózek inwalidzki.
17:56, paul1981 , Media
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 sierpnia 2006
Close To Me

i've waited hours for this
i've made myself so sick
i wish i'd stayed
The Cure - Close To Measleep today

i never thought this day would end
i never thought tonight could ever be
this close to me

just try to see in the dark
just try to make it work
to feel the fear before you're here
i make the shapes come much too close
i pull my eyes out
hold my breath
and wait until i shake...

Biedactwo, ten chłopiec 'zestresił się' maksymalnie. Czekał długo, tak długo na swoją okazję. Nadeszła ta chwila, ten umykający moment... A teraz się trzęsie, teraz boi się spalenia ze wstydu, żywcem spalenia. Marzenia są bezbolesne i bezproblemowe. W rzeczywistości można natrafić na mur. Można grzmotnąć rozmarzonym łbem w stalowy słup porażki.

I co teraz? Teraz euforia tego momentu zbiega się z panicznym strachem. Już większego 'nakręcenia' nie ma.

  • teledysk oryginalny: TUTAJ
  • teledysk live-acoustic: TUTAJ
02:36, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 sierpnia 2006
Just Like Heaven

Słuchajcie, jestem zmęczony, nie wiem co tu napisać. O ile w przypadku New Order - Blue Monday, ja chyliłem czoła przed wiekością piosenki, jej kultem, to w tym przypadku chylę się cały. Nie będę tego interpretował, tylko powiem, że ten, komu się "JLH" nie podoba to skończony drewniak, nieczuły sopel lodu, emocjonalny kisiel i w ogóle ;-) Jestem strasznie nietolerancyjny chyba.

show me, show me, show me, how you do that trick
"the one that makes me scream" she said
"the one that makes me laugh" she said
and threw her arms around my neck
show me how you do it,
and i promise you, i promise that
i'll run away with you

were spinning on that dizzy edge
i kiss your face and kiss your head
i dreamed of all the different ways
i had to let her go
scream "why are you so far away?" she said
won't you ever know,
that i'm in love with you

you soft and lonely
you lost and only
you strange as angels
dancing in the deepest oceans
exsisting in the world
you're just like a dream

well daylight whipped me into shape
i must have been asleep for days
and moving lips could breathe her name
i opened up my eyes

and found myself alone, alone
alone upon a raging sea

that stole the only girl i loved
and drowned her deep inside of me

you lost and lonely
you soft and only
you just like heaven

Słuchajcie, podziwiajcie:
  • Wersja oryginalna
  • Wersja live
  • Wersja live akustyczna
  • Mój ulubiony cover (AFI live )

 

04:38, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (3) »
piątek, 11 sierpnia 2006
Wizjoner czy idiota

 W 1914 roku Rosja była pogrążona w arcypoważnych problemawch wewnętrznych i zewnętrznych. Kolos na glinianych nogach był targany niepokojami społecznymi, bity na froncie i pozbawiony sprawnej władzy. Co robiła wówczas rosyjska elita...?

Cóż to za wielki model z piekła rodem? Rosyjski wynalazca i konstruktor wymyślił sposób na pokonanie Niemiec w I Wojnie Światowej. Zafascynowany wielkimi bicyklami z początku 20 wieku, zaprojektował Pierwszy Rosyjski Czołg. Machina ta miała mieć dwa wielkie przednie koła, o średnicy 9 metrów każde i malutkie tylne koła, o średnicy 1,5 metra. Między gigantycznymi przednimi kołami znajdowało się stanowisko ogniowe, z którego można było strzelać i zabijać wszystkich Niemców. Genialne.

O dziwo, ktoś pozwolił mu na prezentacje pomysłu carowi Mikołajowi, a już nie o dziwo - głupiemu carowi ten pomysł się spodobał. Wystarczyło pokazać model podobny do powyższego, który fajnie jeździł po ustawionych na podłodze książkach. Bezmyślnego człowieka łatwo namówić do bezmyślnych projektów. Wkrótce car wyłożył 250 tysięcy rubli na prototyp urządzenia. Naprawdę zbudowano coś takiego. I naprawdę testowano. Takimi projektami zajmował się w Rosji władca i jego ludzie. I kto się dziwi, że tak skończył.

 W 1917 rozpoczął się wielki pokaz Rosyjskiego Czołgu. Faktycznie, poruszał się i fajnie rozgniótł dużą brzozę. Niestety, niewiele dalej jego male tylne kółka utknęły w błotku i tak projekt się skończył. Ktoś wreszcie wyśmiał głupotę wskazując, że coś takiego na polu walki byłoby momentalnie rozwalone  przez artylerię.

Smutny czołg stał rdzewiejąc w lesie, rozebrano go dopiero w 1920.

Co myśleć o takich ludziach, jak konstruktor Carskiego Czołgu. Pomijam już cara, który miał wyjątkowy talent do zajmowania się kretynizmami w chwili, gdy potrzebowała go ojczyzna. Ale co myśleć o takich wynalazacach. Nie są racjonalni, nie myślą logicznie, ich praca jest praktycznie bezużyteczna, czy jednak nie są zabawni? Ciekawi? Inspirujący dla innych? Może nie można odróżnić wizjonera od idioty, może konstruktor Carskiego Czołgu był takim samym idiotą, jak inni, bardziej znani wynalazcy. Po prostu nie miał szczęścia. Błądził jak inni, tylko nie trafił tym swoim pomysłem.

13:48, paul1981 , Inne
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 sierpnia 2006
New Order - Blue Monday

To chyba osiągnięcie, gdy teledysk jest tak dziwny, a mimo to piosenka wspina się na szczyty list przebojów. To chyba nie jest częsty przypadek, by jedna piosenka miała swoją stronę w Wikipedii ? To chyba nie jest typowe, by jedna piosenka miała swoją stronę internetową ? To chyba nie jest zwyczajna sprawa, gdy fani do dziś spisują kompilację różnych wydań tego samego nagrania...

How does it feel to treat me like you do?
When you've your hands upon me,
And told me who you are.

I thought I was mistaken,
I thought I heard your words,
Tell me, how do I feel,
Tell me now, How do I feel.

Those who came before me,
Lived through their vocations,
From the past until completion,
They'll turn away no more.

And I still find it so hard,
To say what I need to say,
But I'm quite sure that you'll tell me,
Just how I should feel today.

I see a ship in the harbour,
I can and shall obey,
But if it wasn't for your misfortune,
I'd be a heavenly person today.

And I thought I was mistaken,
And I thought I heard you speak,
Tell me how do I feel,
Tell me now, how should I feel.
Now I stand here waiting...

I thought I told you to leave me,
While I walked down to the beach,
Tell me how does it feel?
When your heart grows cold.

Fay RayMuzycy z zespołu New Order (Joy Division przed powieszeniem się Iana Curtisa) mieli według legendy nagrać piosenkę w studio podczas zabaw z narkotykami i nowym sprzętem elektronicznym. Dziwny teledysk, poza piłeczkami tenisowymi, śmiesznie wyglądającymi muzykami i kolorami, ma jednego głównego bohatera - siwego psa Fay Ray.

Nawet nie podejmę się daleszego rozpisywania się nad tą piosenką. Tyleż o niej napisano i powiedziano. Tyleż było interpretacji słów. Nie wiadomo nawet od czego zacząć. TUTAAAAJ!!!!

14:43, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 lipca 2006
Barry Lyndon

Barry LyndonNagrałem jakiś film z kanału Ale Kino. Nagrałem go 26 lutego 2006 roku. Potem zapomniałem o nim. No cóż... nie było czasu na oglądanie. Dziś włączyłem telewizor i zacząłem seans.

Nie wiem co się dzieje. Nie ma pierwszych 5 minut, ale film ma chyba głupią fabułę. Komiczny pojedynek, komiczne dialogi, komiczny rozbójnik. Ich słowa takie sztuczne, gesty takie teatralne. Cóż to, sztywna historia o rabusiu z Irlandii?

Coś nie pozwoliło mi jednak na wyłączenie magnetowidu. Coś było w tych gestach, w tych słowach, w tych obrazach. Coś co już gdzieś widziałem. Gdzie gdzie gdzie... Nasłuchiwałem, jak nazywają się bohaterowie opowieści... jest jakiś Barry Lyndon i inni... Rozpocząłem przeszukiwanie bazy danych IMDB.com. Trochę to potrwało. Znalazłem ten film. Faktycznie, Barry Lyndon. 1975 rok, jakaś historia wojen w Europie, historia oszusta, rabusia, film przygodowy?

Ale dlaczego w tym 'filmie przygodowym' każda scena jest niczym obraz senny, a każde ujęcie, jak to powyższe, mogłoby służyć jako obrazek do powieszenia nad łóżkiem. Jaki autor podrzędnego filmu przygodowego z Anglii potrafiłby stworzyć nie taśmę filmową, ale gigantyczną galerię przepięknych obrazów, kryjących się w każdym kadrze wyjętym z ruchomego obrazu. I zobaczyłem nazwisko. Stanley Kubrick.

To wystarczy. Teraz już wiem. Tutaj każdy gest może mieć wiele znaczeń. Tutaj obok treści widocznej na zewnątrz, kryją się przemyślne metafory. Tutaj każda klatka jest do oprawienia w ramki.

02:53, paul1981 , Film
Link Komentarze (2) »
piątek, 21 lipca 2006
John Legend - Used To Love U
Youtube pozwala na powrót do wielu kawałków, o których chciałem napisać, ale nie napisałem, bo nie znalazłem choćby fragmentu piosenki. O debiucie Johna nie napisałem, choć lubiłem ten dynamiczny teledysk, wypełniony niezbyt skomplikowaną, ale zrozumiałą symboliką.

Oto John prowadzi na "murzyńską mszę" swoją ciemnoskórą piękność (i to taką przy której jakaś Beyonce się chowa). Fajnie? No prawie. Piękność widzi ciemność, a w ciemności złote świecidełka na nadgarstkach innych facetów. Oto kobiecy pociąg do luksusu ukazany w zgrabnej wizualnej formie. Przecież nie musi chodzić o złoto. Może chodzić o jachty, hotele, luksusowe restauracje.

To nie świat Johna, no i... ileż dłużej on może się oszukiwać. Tej pani nie interesują romantyczne pierdoły:
Maybe, it's me, maybe I bore you
But no no, it's my fault,'cause I can't afford you
Baby when I used to love you
There's nothing that I wouldn't do
I went through the fire for you,
anything you asked me to
But I tired of livin this lie
It's getting harder to justify
Realized that I just don't love you
Może świątynia działa kojąco. Radość śpiewu wyniesie Johna ponad rolę głupiego woła harującego dla nudnej kretynki. Pastorem będzie... Kanye West. A ona będzie tęsknić. Teledysk TUTAJ.
16:42, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 lipca 2006
Chris Brown ft. Lil Wayne - Gimme That
Chris Brown - Gimme ThatTańczący wokalista. Jak Usher, zwykle to nie robiło dobrego wrażenia. Z początku Chris Brown też nie robił. No ale czasem trzeba się ugiąć i przyznać, że może właśnie nagrano małe arcydzieło.

To nie tylko sposób, w jaki Chris potrafi się poruszać i śpiewać. To też niesamowite dopracowanie samego brzmienia, dobrze dobrane efekty specjalne w teledysku, eleganckie stroje, przyjemnie zestawione barwy, pomysł ze lśniącą powierzachnią podłogi, no i wsparcie ze strony (podobno) szanowanego MC - Lil Wayne'a.

Chris tańczy i śpiewa świetnie, a Lil Wayne w charakterystyczny dla siebie sposób niedbale, choć celowo, "rozmija się" z tempem piosenki. Wychodzi świetnie. Warto obejrzeć ten teledysk.
12:40, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (3) »
środa, 28 czerwca 2006
Mary J. Blige
Mariah Carey66Nie lubię Mariah Carey, ale lubię Mary J. Blige. Powód? Mariah jest być może piękna i ma dobry głos, ale jej plastykowa twarz nie wyjawia żadnych emocji. Jej piosenki są bardzo podobne do siebie, miałkie, landrynkowe, gładkie, emocjonalnie neutralne. Mariah w każdym teledysku pręży ciało i przechyla głowę, prezentuje różne skale głosu i śnieżnobiałe ząbki.

Mary J. Blige, Mary J BligeMary jest wszechstronna, sama tworzy swoją muzykę, a podczas śpiewania na żywo potrafi różnie interpretować własne utwory. Jej spojrzenie wyraża znacznie więcej, a ton głosu nie zawsze trzyma się tonacji "przyjemnej piosenki radiowej". Mariah może bardziej pasuje do muzyki-tła granej w RMF czy Radio Zet, tj. muzyki której funkcją jest wypełnianie przestrzeni ciszy podczas śniadania. Mary, choć też popowa, stawia swoją muzyką wyzwanie, wymaga słuchania, wymaga zrozumienia jej emocji.

I ma fajniejsze teledyski, nie oparte na prezentacji dużego biustu (jak teledyski Mariah), ale polegające na ekspresji pewnych stanów emocjonalnych. Obrazy w teledyskach Mary są równie kolorowe, ale dalekie od wszelkich odmian różu spotykanego w klipach Mariah.
14:14, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (4) »
czwartek, 22 czerwca 2006
Stand and Deliver
Adam & The Ants - Stand and Deliver"Stand and Deliver" to zwrot używany kiedyś przez rabusi grasujących w Brytanii. Oznaczał on mniej wiecej to co dziś oznacza "wyskakuj z portfela i komórki".

"Adam & The Ants" to zespół ciekawego punkowego artysty Adama Anta, który w przeciwieństwie do innych punkowych muzyków potrafił świetnie wykorzystać możliwości przekazu, jakie dawało wczesne MTV. Umiejętnie kręcone, atrakcyjne teledyski, w połączeniu z wpadającymi w ucho melodiami gwarantowały sukces.

W notkach biograficznych można doczytać się legendy, która mówi, że u podstaw sukcesu "Adam & The Ants" w latach 80 leżało też oryginalne brzmienie afrykańskich bębnów. Odkrycia tego brzmienia mieli dokonoać wspólnie Adam Ant i muzycy z Bow Wow (też lata 80, nie tego dzisiejszego rapera). Potem była kłótnia, a potem muzycy podzielili się i pobiegli do swoich studio by nagrać szybko dwa albumy. Ten kto zrobiłby to jako pierwszy, stałby się słąwny dzięki nowemu brzmieniu bębnów. Adam Ant był pierwszy.

Wówczas Adam nagrał swój album "Kings of the Wild Frontier", o którym jeszcze napiszę, bowiem słuchałem go kiedyś chętnie, ale dziś o szokujący teledysk do drugiego albumu "Stand & Deliver". Szokującym kiczem, głupotą, koszmarnymi obrazami. A co jest najgorsze, piosenka jest tak świetna, że o tym teledysku nie da się zapomnieć ;-)
05:55, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (6) »
wtorek, 20 czerwca 2006
Slave to Love
Nie pisałem tu ostatnio wiele. Problemy inspiracją? Trochę tak. Trochę nawałnicy zajęć w życiu pozablogowym. No i brak dobrego materiału. Aż do chwili, gdy dowiedziałem się o youtube.com. Jakże tego nie wykorzystać.

Bryan Ferry był niezbyt piękny i męski, ale wielce awangardowy, stylowy i elegancki. Jak na lata 80. Warstwa lakieru we włosach, pół butelki najdroższych perfum na ciele, dziwne stroje królewskiej jakości. Jak na dzisiejsze standardy, dziwadło, wówczas jednak dandys pierwsza klasa. Do tego ten głos, po prostu powalał młode kobiety. Teledysk do "Slave to Love" to może najmniej ciekawy okres twórczości Bryana (końcówka), ale dobrze oddaje osobowość faceta.

Pamiętajcie, że Bryan to nie jakiś boyzbend. To awangardowy artysta, który w latach 70 tworzył Roxy Music z Brianem Eno (bóg wczesnej muzyki elektronicznej) i Philem Manzanerą. RM to jeden z najpiękniejszych progresywnych projektów muzycznych.

Cudowny, wysmakowany teledysk. Postacie i wizje. Elegancja TUTAJ. Bryan często rezygnował z ukazywania siebie, po to, by pokazać ludzi pięknych.
15:07, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 czerwca 2006
Gnarls Barkley - Crazy
Czasem nie potrzeba milionów, by przedstawić atrakcyjny wizualnie teledysk. Uproszczone barwy, ruchome kształty, fraktale i lustrzane odbicia. Niczym chlapnięcia farby wielkiego artysty. Polecam teledysk... a poza tym...

Cudowna piosenka. Emocjonalna, acz spokojna.
niedziela, 04 czerwca 2006
Toni Braxton kontra Monika Brodka
Toni BraxtonSłyszałem piosenkę Moniki Brodki. Po raz kolejny. Śpiewała o tym, że ma coś głęboko w środku. Nie wiedziałem dokładnie co tam ma, ale jedno jest pewne - zawodziła. Nie wiem, czy fałszowała, bo nie jestem specjalistą, ale jak dla mnie - zawodziła. Brodka podobno była w jakimś Idolu. Tego też nie wiem, bo Idola nie oglądałem. Swego czasu myślałem że Brodka to jakaś Bródka czy Wrotka. Teraz wiem, że Brodka. To dlatego, że jeszcze niedawno wszędzie jej było pełno. Dlaczego?

Słuchałem ostatnio Toni Braxton "Please" (obok, na zdjęciu), potem słuchałem Mary J. Blige "Enough Cryin". Doszedłem do wniosku, że białe, młode kobiety mogłyby sobie odpuścić śpiewanie. Owszem, mogą sobie śpiewać, ale powinny śpiewać tylko w łazience.

To bez sensu. Brodka nigdy nie będzie tak piękna jak Toni czy Mary. A nawet gdy będzie, jej głos zawsze będzie brzmiał słabo przy pełnym barwy Głosie Toni. Gdy śpiewa Toni, wiadomo że to Toni. Kropka. Gdy śpiewa Brodka, mam wrażenie, że to jakaś młoda sąsiadka przesadza w łazience.

A TUTAJ jest teledysk "Please" Toni Braxton, nie ma konkretnej melodii, nie ma konkretnego rytmu. Parę sampli, jakaś perkusja, tylko Głos Toni, no i jej ciało. No cóż. Ma. Nie będzie chować. Tylko, że ciało to ma niejedna, a taki głos ma tylko jedna.
15:38, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (8) »
piątek, 26 maja 2006
Marlon Brando
Young Marlon BrandoObiło mi się o uszy, że Billy Zane ma grać w biograficznym filmie Marlona Brando. Billy Zane albo Ryan Phylippe. To ja nie wiem co jest gorsze ;-)

Pozostaje przyznać, że Billy Zane jest fizycznie podobny do Marlona Brando. Może nie grał w równie dobrych filmach i nie jest równie dobrym aktorem, może jest wkurzający i w ogóle, ale jest podobny. Biografia Marlona Brando z pewnością byłaby dobrym materiałem na ciekawy film. Kolejne żony, jedenaściorgo dzieci (a może więcej?), dramatyczne historie rodzinne, syn zabijający kochanka córki, samobójstwo córki, otyłość, głupoty gadane, wielkie filmy.

Klaus Kinsky ma i tak ciekawszą historię życia.
17:39, worldpl , Film
Link Komentarze (3) »
środa, 17 maja 2006
John the Revelator
Depeche Mode powracają z kolejna cudowna piosenka z albumu Playing the Angel. Teledysk koncertowy. Psychodeliczne wizje, głośny chór, ale i szorstka elektronika. Czyli to co zawsze, czyli to co jest piękne. To się robi dla mnie album roku.
Seven lies, multiplied by seven, Multiplied by seven again
Seven angels, seven trumpets, Send them home on the morning train
Well who's that shouting? John the Revelator!
All he ever gives us is pain, Well who's that shouting?
John the Revelator! He should bow his head in shame
Nie zastanawiałem się jeszcze nad tekstem. Mam dla Was coś jeszcze. Teledysk "Suffer Well" w sieci. Mój ulubiony kawałem w 2006. I do tego ten niepokojący obraz. Wyjątkowo niepokojący.
12:47, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (3) »
niedziela, 14 maja 2006
Podbój kosmosu
KosmosO podboju kosmosu niejeden chłopczyk marzył. Parę dziewczynek także. W latach 60 i 70, kiedy szybki rozwój techniki kosmicznej nakręcał marzenia o życiu na orbicie, powstały śliczne graficznie projekty kosmicznych kolonii. Miało powstać, ale nie powstało. Kasa poszła na dwie wojny w Iraku ;-)

Marzenia o kosmosie przypomniały mi o cudownej serii gier Elite i Frontier, nad którymi spędziłem niemały kawałek mojego dzieciństwa. Pomysł leżący u podstaw tych gierek był prosty. Dostajesz statek kosmiczny. Leć do kosmicznych kolonii. Dokuj na orbicie, ląduj na marsjańskiej stacji górczniczej. Zainwestuj w wydobycie minerałów. Albo inaczej. Kup tanio mięso na planecie zielonej, sprzedaj drogo mięso na odległej stacji orbitalnej. Dorób się na handlu. Wymień mały statek na wielki frachtowiec. Strać wszystko po ataku piratów. Dorób się ponownie, tym razem na przemycie narkotyków i niewolników. Podczas ucieczki przed policją porzuć w kosmosie 5 ton ładunku niewolników (na ich zgubę, bo kontenery towarowe nie mają osłon próżniowych). Strać wszystko. Zostań piratem, kryminalistą... a może policjantem? Żołnierzem? Zwalczaj piratów.

Tam można było zrobić dosłownie wszystko :-)
12:36, paul1981 , Inne
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 maja 2006
Kafka
Kafka6Cóż to za postać biegnie nocą ulicami. Dlaczego wydaje z siebie tak dziki wrzask? Dlaczego się tego nie dowiemy? I co teraz się stanie? Spokojnie, to tylko nocny koszmar. Przecież to nie może być rzeczywistość. Gdyby to była rzeczywistość, byłoby z nami krucho.

Franz Kafka miał paranoję. Może nawet kilka. Prościej mówiąc był chory psychicznie. To nie przeszkodziło mu w zyskaniu sławy błyskotliwego pisarza, przedstawiającego w swoich chorych wizjach antybiurokratyczną ideę. Władza jest zła. Władza coś planuje. OK. Może i nie ma duchów które straszą w nocy, ale są z pewnością głupi urzędnicy, którzy uczynią noc koszmarem.

W filmie Jeremy Irons wciela się w takie luźno interpretowane alter ego Kafki. Za dnia bohater pracuje spokojnie w urzędzie. Przewraca stosy papierów, obserwuje nieco dziwnych współpracowników. Nocą świat traci swój racjonalny sens. Wówczas można poznać okrutną prawdę o otaczającej rzeczywistości. W pewnym sensie film Kafka z 1991 roku był pierwowzorem Matrixa.

Jeremy IronsPo filmie Soderbergha (też np. Traffic, Ocean's Eleven czy Solaris), w głowie pozostają obrazy nocnego miasta, atmosfera tajemnicy, no i przede wszystkim wrzaskliwy predator, którego demoniczny śmiech będzie się Wam śnił po nocach.
Rozmowa anarchistów:
Youthful A.: [discussing Kafka] How much have you told him?
Gabriela: He's a clerk; he knows nothing.
Mustachioed A.: Eduard said he's a writer.
Youthful A.: That could be useful.
Female A.: That could be dangerous.
12:58, paul1981 , Film
Link Komentarze (1) »
niedziela, 23 kwietnia 2006
Kelis - Trick Me
KelisTo dobrze znany i lubiany kawałek Kelis. Nie o muzykę jednak chodzi. Chodzi o teledysk. A teledysk jest ciekawie pomyślany i zrealizowany. To miła odmiana po strawieniu kolejnych 10 taśmowo produkowanych klipów.

Ten teledysk nie jest małym filmem, nie jest też zlepkiem amatorsko skręconych scenek. Teledysk Kelis to muzyczny plakat, który sugestywnymi wizjami przykuwa uwagę widza. Oczywiście dobrze wiesz gdzie jest Kelis. Nikogo innego nie ma na ekranie. Mimo to widzisz strzałki. Po co? Nic nie rozumiesz? Masz patrzeć na ekran. Nie odrywać wzroku.

KelisKelisWielkie strzałki skupiają uwagę na tańczącej postaci, sceny dynamiczne przeplatają się ze scenami kręconymi w zwolnionym tempie. kolorystyka mocno trzyma się pomarańczowej i czerwonej barwy. A Kelis wygląda lepiej niż kiedykolwiek. Może to dzięki temu piosenka stała się popularna. A może, to po prostu bardzo fajna piosenka.
13:14, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (6) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17