Serwis z recenzjami zjawisk medialnych, ktorych nie znajdziecie gdzie indziej, a sa warte uwagi. Kultowe filmy, muzyka i sztuka przez masy niedoceniona.
Kategorie: Wszystkie | ! SPIS TREŚCI ! | Film | Inne | Media | Miasto | Muzyka
RSS
poniedziałek, 31 października 2005
Gol! - filmowo o futbolu
GoalNo i stało się, wreszcie wybrałem się na film Gol. To pierwsza część mającej powstać - wielkiej trylogii gloryfikującej futbol. To dobry pomysł. Piłka nożna elektryzuje cały świat, a filmów o niej - jak na lekarstwo. Gol ma naprawić ten brak. I jak się udaje?

Średnio. Recenzja w gazecie.pl jest słusznie druzgocząca. Ten film jest cienki. Postacie są płytkie, a akcja nędzna. Myślałem, że choć dynamika i moc piłki zostanie dobrze oddana. No niestety, wyszło jakoś średnio. Wszystko jest jakieś takie lekkie, delikatne. Tańczące kiwki, potem jakiś wślizg, bach czy chrup czy coś w tym stylu. Sam futbol jest znacznie bardziej skomplikowany i porywający, niż film o nim.

Do tego ten pompatyczny ton, no i co najgorsze - w ostatnich scenach "dobrzy" dokopują Liverpoolowi. Czyli naszemu Dudkowi. No dobra. To co do cholery ten film robi na pozytywnym Sea Media Blog? No bo to jest film o piłce nożnej :->
23:43, worldpl , Film
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 października 2005
Zapraszam do TGV...
"...Inwestycję planuje PKP Polskie Linie Kolejowe, firma Grupy PKP zajmującej się infrastrukturą kolejową. Nie będzie to zwykła modernizacja istniejących linii - jak się to dzieje na trasie Warszawa-granica z Niemcami czy Wrocław-Katowice. Za sześć lat ruszy budowa zupełnie nowych tras przystosowanych do jazdy pociągów z prędkością powyżej 300 km na godzinę, a nie jak dotychczas - maksymalnie 160 km/h..." - gazeta.pl
Czytam te doniesienia i oczom nie wierzę. Czy dzięki UE stanie się w Polsce coś, co odmieni nasze codzienne życie? Szybki transport pasażerów po całym kraju? No cóż. Może jeszcze nie. Póki co, nawet zwykłe pociągi Intercity są bardzo drogie. Koszty podróży nowym "pociągiem Y" byłyby odpowiednio większe. Może lepiej, żeby metro zbudowali. Nie tylko w Warszawie.

No ale dobra, nie będę narzekał. Przyznam, że idea mi się bardzo podoba, więc trafia do Sea a nie do Oceanu :-)
16:29, worldpl , Inne
Link Dodaj komentarz »
Factotum
Matt Dillon FactotumMężczyzna w filmie Factotum to jest... mężczyzna. Taki typowy. Stereotypowy do bólu. Neandertalczyk, prostak, pijak. Chodzący testosteron. Podrywa panienki w barze. Przepija wszystkie zarobione pieniądze. Traci każdą pracę jakiej się podejmie. Dlaczego? Bo jest całkowicie nieodpowiedzialny. Jest porywczy, mimo deklarowanego spokoju. Myśli dolnymi częściami ciała. Nie jest w stanie zadbać o siebie i o osoby bliskie. Nie ma osób bliskich. Tak naprawdę, to jest całkowicie beznadziejny. Chodzący stereotyp wszystkiego co złe w facetach.

Czy warto to oglądać? Nie wiem. Trochę kole to w oczy. Stereotypy są komiksowo krzywdzące zarówno dla mężczyzn jak i dla kobiet. Nie wierzę, że istnieje naprawdę taka kreatura, jak facet przedstawiony w filmie. Nawet jeżeli istnieje, to nie życzę nikomu spotkania z czymś takim. No dobra, ale czy to powinno warunkować moją ocenę filmu? Chyba nie, więc mimo wszystko polecam.

Film był wyświetlany w ramach Warszawskiego Festiwalu Filmowego, jednak wówczas jakoś nie udało mi się go obejrzeć. Na szczęście dystrybutorzy zdecydowali się na pokazanie filmu dla szerszej publiczności.
00:59, paul1981 , Film
Link Komentarze (7) »
piątek, 28 października 2005
Indie Pop Night
www.indiepopnight.pl było dosyć udaną imprezą, choć była to tylko i wyłącznie kolejna impreza dzieci polskich udających dzieci angielskie. No ale fajnie było się poczuć młodo i angielsko w centrum Warszawy ;-) Schody CDQ były zapchane ludźmi, parkiety pełne rozszalałych dziewcząt, kanapy pełne zmęczonych i pijanych parek.

To co czyniło IPN ciekawszym od zwykłej imprezy w stylu Aurory, to właśnie jej rozmach i ilość przybyłych gości. Dwie kondygnacje pełne młodzieży słuchającej ambitnej muzyki. To nie zdarza się często.
środa, 26 października 2005
Doktor Floyd - komedia w mp3
Fajnie jest znaleźć w necie coś darmowego i fajnego. Ja natrafiłem ostatnio na audycję rozrywkową Doctor Floyd... Komedia ma różne oblicza, ale rzadko amatorzy potrafią stworzyć coś, co ociera się o poziom profesjonalny. Jeżeli dodać do tego rozpowszechnianie w formie mp3 (podcast) i możliwość słuchania sobie tego w samochodzie w drodze do pracy... mamy interesującą rozrywkę na robocze poranki.

Audycja, w przeciwieństwie do hardkorowego Distorted View (o którym pisałem wcześniej), jest spokojna i przeznaczona zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Mnie nie śmieszy to tak, jak Distorted View, ale nie samym DV człowiek żyje.
wtorek, 25 października 2005
DEL.ICIO.US - zakładki "społecznościowe"
http://DEL.ICIO.US - dodaj sea.blox do zakładek na DEL.ICIO.US
Zakładki społecznościowe. Wchodzicie tam, rejestrujecie się, dodajecie swoje zakładki. Jaki jest plus trzymania zakładek w sieci? Na przykład taki, że można mieć do nich dostęp i z domu, i z pracy, i z netowej kafei. W normalny dzień roboczy, jak i na wakacjach. W dzisiejszym świecie wszechobecności komputerów z dostępem do internetu, taki dostęp do swoich zakładek staje się istotny.

Delicious to coś więcej. Twoje zakładki są dodawane do wspólnego zbioru zakładek. Inni mogą dowiedzieć się, jakie są Twoje zakładki i dzięki temu - poznać nowe ciekawe strony. Widzisz na przykład, że jakiś anonimowy użytkownik "X" ma zakładkę do serwisu Allmusic. Dowiadujesz się, że 100 innych użytkowników ma zakładkę do tego serwisu. Dochodzisz do wniosku, że jeżeli 100 ludzi ma zakładkę do tego serwisu, to może być ciekawy serwis...

Delicious to coś więcej. Każdej zakładce możesz dodać opis. Każdej zakładce przypisujesz hasła. Na przykład dodajecie zakładkę do mojego bloga http://sea.blox.pl i dodajecie hasła: mp3 muzyka blog film. Możecie wpisać takie hasła, jakie chcecie. Tak możecie przypisać hasła do każdej zakładki. Potem tylko klikacie na hasło, np. "muzyka" i wyskakują wszystkie zakładki, którym nadaliście hasło muzyka. Wbrew pozorom, jest to wygodniejsze rozwiązanie od tradycyjnego umieszczania zakładek w podkatalogach. Choćby dlatego, że jedna zakładka może mieć przypisana wiele haseł, a nie tylko jeden podkatalog.
15:01, worldpl , Inne
Link Dodaj komentarz »
Pocałunek Wampira
Nicholas CageRola Nicholas'a Cage'a w filmie Pocałunek Wampira (Vampire's Kiss) była szczególna. Jak zagrać faceta, który zapada się psychicznie pod naporem codziennego stresu... No cóż... bo chyba tylko tak można tłumaczyć fabułę tego obrazu. Chyba nikt naprawdę nie wierzy w to, że Nicholas jest dręczony przez piękną wampirzycę Rachel, która to właśnie Nicholasa wybiera na swojego ulubionego kochanka...

Nicholas się zapada i nikt nie potrafi mu pomóc. Swoją frustrację, zbudowaną na latach życia w stresie, wyładowuje na biednej stażystce/sekretarce Albie. Ukojeniem staje się wręcz komiczna wizja swojej przemiany w wampira - pod wpływem spijania krwii z jego szyi przez piękną wampirzycę...

Chyba już wiadomo, że to nie może się skończyć dobrze. Dla nikogo. A co widać na ekranie? Niezwykle sugestywną kreację Nicholasa, chyba moją ulubioną. Sceny, w której Nicholas dręczy swoją sekretarkę przyprawią o ból brzucha (ze śmiechu) miłośników czarnego humoru.
01:46, worldpl , Film
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 24 października 2005
MDM
Free Image Hosting at www.ImageShack.usHa ha ha. Teraz, gdy nadeszłe era Kaczyńskich, trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Wbrew pozorom, nie ma co narzekać na socjalizm i zamordyzm. W tym kraju był znacznie większy socjalizm i większy zamordyzm, a ludzie żyli sobie szczęśliwie ;-) Patrzcie, jaki dzielny robotnik ;-)

Podobno socrealizm szpeci Plac Konstytucji. Może. Ja tam lubię jego zagadkowy i mistyczny charakter. Nocą latarnie doskonale współgrają z płaskorzeźbami, a barwy miasta przemawiają do wyobraźni. Kliknijcie by powiększyć.
niedziela, 23 października 2005
Film o Papieżu
"...Drugą część filmu „Karol. Człowiek, który został papieżem" obejrzało na antenie TVN o milion widzów więcej niż część pierwszą emitowaną w środę (...) stacja uzyskała najlepszy w swojej ośmioletniej historii, raitingowy udział dzienny..." - medialink.pl
Prawie 9 milionów widzów zobaczyło film biograficzny o życiu Karola Wojtyły, czyli naszego papieża Jana Pawła II. Można więc stwierdzić, że co czwarty Polak patrzył w ekran. Tylko Małysz i piłkarze potrafią przebić taki wynik (Małysza chyba ogląda ponad 12 milionów). Cóż dodać. TVN trafiło w dziesiątkę. To nie był zbytnio kinowy film, ale do telewizji nadawał się świetnie. A mi osobiście podobał się sposób, w jaki ukazano papieża. Po ludzku, a mimo to - z wielkim szacunkiem dla niezwykłej osoby.
19:29, worldpl , Film
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 października 2005
Polak wygrał Konkurs Chopinowski
"...Rafał Blechacz zwycięzcą XV Konkursu Chopinowskiego. 20-letni Polak to pierwszy polski laureat konkursu od 30 lat. 9. konkurs wygrał w 1975 roku Krystian Zimerman..." - gazeta.pl
Chyba trzeba zapamiętać, kim jest Rafał Blechacz. Chyba trzeba zapamiętać to nazwisko. Po prostu wstyd by było nie wiedzieć kto jest zwycięzcą Konkursu Chopinowskiego.  Nasz zwycięzca wie, co to jest poświęcenie.
"...Bycie solistą to zawód, który wymaga ciągłego dążenia do doskonałości. Nie jest to łatwe, ale to właśnie było zawsze moim największym marzeniem..."
Pewnego dnia, gdy grał, osiągnął tę doskonałość. Ale co było celem jego działania? Ta pojedyńcza chwila, czy droga do tej chwili?
piątek, 21 października 2005
Grunge
"...Pod koniec lat 80-tych ubiegłego wieku alternatywny rock rodem z Seattle znany na świecie jako grunge tchnął powiew świeżości w kulturowy marazm, jaki panował na rynku muzycznym zdominowanym w ostatnich latach przez masochistyczną kulturę heavy metalową czy naiwną muzykę pop..." -  - Wikipedia PL
Z okazji imprezy Tribute to Seattle w Centralnym Domu Qultury w Warszawie, przypomniały mi się czasy licealne i moje ówczesne zafascynowanie takimi zespołami Soundgarden, Nirvana, Pearl Jam (w tej kolejności). Co ciekawe, jakoś nigdy nie lubiłem Alice in Chains, nie wiem dlaczego.

To nie była jakaś przełomowa wizja muzyki. To tylko kolejny przejaw buntu młodzieży przeciw systemowi - tuż po hipisach i punkach. Grunge'owcy wcale nie byli ładni czy specjalnie zdolni. Po prostu w kółko powtarzali hasła o swojej jedynie słusznej prawdziwości. Aż wszyscy uwierzyli, że oni naprawdę są jedynie prawdziwi.

Chyba nie byli. Sprzedawali się MTV jak wszyscy inni. Ale wielu ich fanów - tych naprawdę prawdziwych ludzi, mogło się się z nimi identyfikować.
czwartek, 20 października 2005
Unemployment Line
Jeszcze o jednej audycji typy podcast chciałbym napisać. Nie wiem czy pamiętacie, ale już pisałem o totalnie niepoprawnym politycznie Distorted View. Dziś chciałbym napisać o bardziej grzecznym i ułożonym, luzackim Unemployment Line...

Ten podcast nagrywa trzech zwykłych facetów. Trzech bezrobotnych facetów z Chicago zasiada przed komputerem, by nagrać pół godziny rozmów na zwykłe męskie tematy. Wspomniani panowie - to nie są wielcy podrywacze, to nie są wielcy menadżerowie, to też nie są nudni panowie w średnim wieku. To dawni imprezowicze, dziś trzydziestoletni mężczyźni ze średnio udanym życiem prywatnym i zawodowym. Czy tacy ludzie mają do zaoferowania coś, co byłoby warte uwagi? Tak. Luz. Krótką wizję życia człowieka bezrobotnego, ale - życia bezrobotnego w państwie dobrobytu, gdzie zawsze można coś dorobić na lewo i skorzystać z opieki społecznej. Życie beztroskie, pozbawione stresu wielkiego miasta.

Spotykają się, rozmawiają o weekendzie, o ich małym zespole rockowym, o żonach, o dziewczynach, o alkoholu. Czasem nagrywają audycję na lekkim rauszu. Ale to tylko amatorska audycja radiowa. Podcast. Tu można wszystko. Posłuchajcie,  audycje do słuchania w formacie MP3 są TUTAJ.
00:18, worldpl , Inne
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 października 2005
Sieć bezprzewodowa
"...The latest broadband delivery system has seen researchers looking to the skies to provide super-fast internet access via airships..." - BBC
No więc jest tak. Mamy bardzo zaawansowaną technikę bezprzewodowego wysyłania danych. Czyli radiowego. Niestety, nadajniki dzisiejsze nie wysyłają danych na wszystkie strony. To by wymagało wielkiej mocy. Dlatego właśnie dzisiejsze nadajniki są kierunkowe. Wyceluj w drugi nadajnik i możesz przesyłać. Można było umieścić nadajnik na kościele czy wieżowcu, by nic nie przeszkadzało falom. Ale nie zawsze był pod ręką wieżowiec.

Szwedzi zrobili to tak - puszczają balon w stratosferę. Na balonie umieszczają nadajniki. I teraz każdy na ziemi może sobie wycelować swój nadajnik w kierunku balonika. I tak powstały niesamowite możliwości budowania sieci bezprzewodowych. Wkrótce będzie więcej netu bezprzewodowego niż anten satelitarnych.

Z drugiej strony, cały pomysł jest fajny, ale trochę głupawy. W Polsce nie zawsze pod ręką jest wieżowiec. Ale jakiś kościół jest wszędzie i zawsze. Więc w czym problem?
14:39, worldpl , Inne
Link Komentarze (1) »
wtorek, 18 października 2005
Pusty ten Dom
Pusty DomNaprawdę nie rozumiem histerii widzów w uwielbieniu filmu Pusty Dom. Film ten zyskał bardzo pozytywne przyjęcie przez widzów festiwalu w Cieszynie. Ja widziałem film już w Warszawie, ale jeszcze na pokazie przedpremierowym. Niedawno miała miejsce premiera. Za każdym razem - sale pełne. Dlaczego?

W tym filmie wszystko jest "eterycznie niedopowiedziane". Zdarzenia są niejasne i pozostawiają przed widzem całkowitą dowolność ich interpretacji. I to mi właśnie nie odpowiada. Autorzy filmu nie przedstawiają żadnej historii, żadnej myśli przewodniej, która mogłaby być źródłem niezliczonych inspiracji dla sprytnego odbiorcy dzieła.

W konsekwencji, autor serwuje nam tą papkę, z której uformować sobie możemy to, co chcemy. Tylko że, jeżeli ja mam coś w całości formować we własnej głowie i własnej wyobraźni, nie potrzebuję do tego importowanego z Azji filmu.
01:53, worldpl , Film
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 17 października 2005
Eraserhead
Lubię Eraserhead. Chyba zawsze będę lubił. Chyba zawsze ten film będzie mieć dla mnie status „kultowego”. Choćby ze względu na okoliczności, w jakich widziałem go po raz pierwszy. To było jeszcze na studiach. Słynne, również kultowe – kino Iluzjon. Tak naprawdę jedyne miejsce w Warszawie, w którym można zobaczyć całkowicie niekomercyjne, klasyczne dzieła sztuki filmowej. A na Eraserhead do Iluzjonu wybrałem się wieczorem. Była późna jesień lub zima...

...To było oczywiste, że odtąd ten film będzie dla mnie ważny. W takich okolicznościach, taki film, po prostu musiał zrobić duże wrażenie. Ta niesamowita ścieżka dźwiękowa. Dziwne industrialne odgłosy i złowrogi szum w rurach. Te senne obrazy, przedziwne wizje i gra światła i cienia. Połączenie elementów poetycznych i ohydnych, śmiesznych i strasznych...

...Ktoś kiedyś powiedział, że ten film jest na tyle mocny, że pozostawi ślad w psychice każdego człowieka. A dla ludzi o psychice zwichrowanej, jest wręcz niebezpieczny. Ostrożnie wybierajcie okoliczności, w jakich obejrzycie Eraserhead po raz pierwszy. To niezwykły film i szkoda zmarnować jego klimat popcornem i colą przed ekranem monitora komputerowego.
10:35, worldpl , Film
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 października 2005
Jesień - Ogród Saski
Nadchodzi jesień, liście spadają z drzew, chmury pojawiają się na niebie, ale jeszcze nie pada. Złota polska jesień jest wyjątkowo piękna w Ogrodzie Saskim.

Zamiast lodów, teraz trzeba kupować coś gorącego, na przykład herbatę, przysiadać spokojnie na ławeczce i rozgrzewać ręce tekturowym kubeczkiem... Proponuję posłuchać stary hitu The Cure - Fire in Cairo. Ogień w oczach kochanej osoby rozgrzeje lepiej niż lipcowe słońce.
WMFF - Podsumowanie festiwalu
Warszawski Festiwal Filmowy już się dla mnie skończył. Już nie miałem siły stać w kolejkach i upychać się w kinach. Mam dosyć kina na parę tygodni... A jak to wszystko podsumować? Festiwal był interesujący, choć trochę brakowało mu oryginalnego wyboru filmów. Postawiono na bardzo klasyczne festiwalowe produkcje. Iran, Czechy, Jugosławia, Francja, Niemcy, trochę Rosji i Anglii. Czyli - to co zwykle na takich festiwalach. Szkoda, że nie było kina azjatyckiego, nie pokazano nic chińskiego czy japońskiego. Nie pokazano ciekawych produkcji południowoamerykańskich...

No cóż. Nie można zadowolić wszystkich. Mimo wszystko, warto było zmarnować mnóstwo wolnego czasu na WMFF. Lubię atmosferę festiwalową. Pełne sale, żywo reagująca publiczność, kultura oglądających wyższa od typowej, całe dnie spędzone na bieganiu od jednego do drugiego kina... To wszystko zawsze kojarzy się z jedną wielką niekończącą się imprezą, dzięki której tworzy się jakaś wspólnota ludzi ceniących filmową sztukę.

Co mi się podobało najbardziej? Filmy rosyjskie. "Pierwsi na Księżycu" i "Mars".
15:19, worldpl , Film
Link Dodaj komentarz »
Latina musica
Nie lubię muzyki latynowskiej. Czasem jednak nawet latynosom coś się uda fajnego nagrać. Juanes - La Camisa Negra podoba mi się, i to podoba mi się bardzo. Teledysk okazał się być wcale nie gorszy od samej piosenki.

Komputerowo zapętlone ruchy tancerek, barwy nocy i rytm dyskretnie ukryty w płynnych zdjęciach. Piękne.
Smerfy zbombardowane
UNICEF przygotował bardzo ciekawą i barwną kampanię medialną o antywojennej tematyce. Oto mamy szaloną kreskówkę, w której widzimy Smerfy. Niebieskie skrzaty się dobrze bawią, aż tu nagle przylatują samoloty i rozpoczynają bombardowanie Wioski Smerfów. Krew się leje, trup się ściele gęsto.

Wojna jest zła, a amerykańskie bombowce są gorsze od Gargamela i Klakiera razem wziętych.
sobota, 15 października 2005
Depeche Mode - Useless
Well it's about time, it's beginning to hurt,
time you made up your mind, just what is it all worth

All my useless advice, all my hanging around
all your cutting down to size, all my bringing you down

Watch the clock on the wall, feel the slowing of time
hear a voice in the hall, echoing in my mind

All your stupid ideals, you've got your head in the clouds
you should see how it feels, with your feet on the ground
Napisał to spokojny i trochę zamknięty w sobie Martin Gore, mając na myśli niegrzecznego rockmana, wokalisty Dave'a Gahana. To dziwne, że tak odmienne charaktery potrafiły tak długo ze sobą wytrzymać. Mimo to wytrzymały i coś tam jeszcze nagrywają. Co to oznacza? Że jednak istniało coś, co wszystkich powstrzymywało od totalnego kataklizmu. Tym czymś mógła być mała kropelka Dobrej Woli.

Piosenkę śpiewa sam Dave, choć akurat ten tekst jest skierowany właśnie do Dave'a - przez Martina. Bas na końcu piosenki rządzi. Jest silny, brutalny i bezlitosny :-)
czwartek, 13 października 2005
Gin z tonikiem
Gin stał się bardzo popularny w Anglii, za sprawą możliwości łatwej jego produkcji w... warunkach domowych. Gdy w 1736 roku władze nałożyły wysokie podatki na sprzedaż tego trunku, doszło w Londynie do poważnych zamieszek ulicznych.

Gin piła głównie biedota. Był mocny i tani. Gdy ktoś już miał pieniądze, mógł sobie pozwolić na lepszy i smaczniejszy trunek. Za obecny smak ginu odpowiedzialny jest rzekomo szkocki wynalazca Alexander Gordon, który był na tyle cwany, że odnalazł sposób na przygotowanie alkoholu o mniej obrzydliwym smaku.

Dziś dżin z tonikiem sprawia wrażenie drinka bardziej eleganckiego. Nie wiem dlaczego. To najzwyklejsza wóda, tylko angielska. Fajnie jest jednak pić zwykłą wóde i nie czuć się jak zwykły lump, ale jak elegancki dżentelmen ;-)
14:19, worldpl , Inne
Link Komentarze (8) »
środa, 12 października 2005
Interpol - PDA
Od jakiegoś czasu budzi mnie Interpol - PDA. Co to znaczy PDA, chyba pomocna będzie Wikipedia. No dobra. Znamy tytuł, o czym jest piosenka? Istnieją interpretacje wskazujące na to, że piosenka jest o krwistym, brzydkim i farfoclowatym rozstaniu. To może być dobra interpretacja, ale przecież tyle interpretacji, ilu ludzi na Ziemi.

Z chaotycznej fali dźwięków gitar Interpolu wyłania się idealny porządek współgrających ze sobą nietypowych brzmień. Pojedyncza ścieżka jest chaosem, a w połączeniu - tworzy muzyczny walec prasujący wszystko na swojej drodze. Pojedyncze, delikatne, wysokie tony niektórych gitar stanowią istotę wyjątkowości jednego z największych hitów z pierwszego albumu Interpol.
wtorek, 11 października 2005
Epoka reżyserów
Oglądałem sobie w ramach WMFF film dokumentalny o epoce reżyserów. O latach 70, kiedy to właśnie reżyser był osobą wyznaczającą kierunek obierany przez dany film, jak i najważniejszą lokomotywą napędową filmowego projektu. Dopiero lata 80-90 to czas, kiedy producent stał się najważniejszy. O ile reżyser tworzył jakąś sztukę filmową, lepszą lub gorszą, to producent to jedynie biznesmen, który chce wykorzystać metody ekonomiczno-biznesowe dla kręcenia sztampowych "hitów", nie różniących się niczym od siebie, a mimo to kochanych przez publiczkę.

Tak oto w latach 70 mógł powstać Taksówkarz czy Ojciec Chrzestny, albo brutalne filmy Sama Peckinpaha, natomiast dziś mamy po prostu kolejne identyczne filmy ze ścieżką dźwiękową hip-hop, w której zawsze macza palce Jay-Z lub Missy Elliot.
01:21, worldpl , Film
Link Komentarze (4) »
niedziela, 09 października 2005
WMFF: Ilustrowany Lekarz
Ilustrowany lekarz rodzinny - jestem świeżo po projekcji w ramach WMFF. Podobało mi się BARDZO :-) Szkoda że inne filmy na festiwalu nie są równie zakręcone i zabawne jak ta australijska produkcja. Co prawda przesłanie filmu chyba mi gdzieś się wymknę ło, ale rozrywka była wspaniała :-) Film jest pomieszaniem irracjonalnych wątków w stylu Miasteczka Twin Peaks i racjonalnej nudy pracy biurowej.

Czy to horror? Z tym horrorem to bym nie przesadzał. Nie było naprawdę mocnych scen. To jest australijski film. Autorzy chyba nawiązywali do znikających postaci i dziwnych wydarzeń z australijskich klasycznych filmów jak Piknik pod Wiszącą Skałą czy The Last Wave...

Jak wyjaśnić niezrozumiałe zdarzenia w typowym biurze? To chyba też problem nieszczęsnej ziemi Australijczyków. W klasyce Petera Weira (wspomniane Lot i fala) nadzwyczajne zdarzenia tłumaczono dzikością australijskiej ziemi - tamtejszymi lokalnymi wierzeniami i duchami. Bądź co bądź człowiek biały jest obcy na tym lądzie. Nie zawsze rozumie to, co się tam dzieje.
17:41, worldpl , Film
Link Komentarze (2) »
Upadłe Anioły w TVP1
Wow, siedzę sobie taki znudzony i zmęczony Warszawskim Festiwalem, a tutaj Upadłe Anioły na TVP1, jeden z moich ulubionych filmów Wong Kar Waia... Może w ogóle jeden z moich ulubionych filmów w ogóle... Dziś pewnie już nikt nie zdąży włączyć telewizorni, ale być może ktoś trafi na to cudeńko w wypożyczalni wideo, lub w jakimś alternatywnym kinie.

Jak dla mnie, nie ma lepszego filmu ukazującego wielką metropolię w nocy. To film absolutnie nieziemski :-)
00:17, worldpl , Film
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2