Serwis z recenzjami zjawisk medialnych, ktorych nie znajdziecie gdzie indziej, a sa warte uwagi. Kultowe filmy, muzyka i sztuka przez masy niedoceniona.
Kategorie: Wszystkie | ! SPIS TREŚCI ! | Film | Inne | Media | Miasto | Muzyka
RSS
środa, 31 sierpnia 2005
Creep - cover by Richard Cheese
Cover, czyli nowe nagranie starego utworu przez innego artystę. Inna aranżacja, inny styl, ta sama melodia... Niektórzy artyści tworzą wersje lepsze, inni - gorsze od wersji poprzedników.

Richard Cheese tworzy wersje inne. Jego wersje to aranżacja współczesnych utworów w stylu "lounge". Nie jestem specjalistą od klasycznych stylów muzycznych, ale to brzmi jak stare nagrania amerykańskie z czarno-białych filmów. Czasem wychodzi niesamowicie. Utwory takie jak Radiohead "Creep" czy Killers "Somebody Told Me" w wersji przedwojennej Ameryki, po prostu powalają mnie na kolana :-)

Co więcej, możecie puścić te kawałki i rodzicom, i rodzicom rodziców, a by ci wreszcie zrozumieli dlaczego słuchacie takich Killers. To dlatego, że Richard Cheese (naprawdę nazywa się Mark Jonathan Davis), potrafi w przystępny dla wapniaków sposób przekazać współczesną muzykę.

Ale nawet jeżeli nie jesteś wapniakiem, posłuchaj. To bardzo ciekawe interpretacje tego co lubisz i co znasz.
10:00, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 28 sierpnia 2005
Jeden dzień w Europie - premiera
A oto proszę państwa kolejny film bazujący na zderzeniu relacji między różnymi kulturami, oraz na modelu narracji znanym z filmu Jarmuscha "Noc na Ziemi". To znaczy - postacie z różnych kultur, różne miasta, motyw obcych podróżnych i miejscowych taksówkarzy/policjantów.

Jakby to ocenić... Fajny film, choć ja wolałem "Noc na Ziemi". To dlatego, że "Noc..." ukazywał... noc. Noc klimatyczną, podobną w każdym z pokazywanych miast. W filmie "1 dzień w Europie" akcja toczy się zarówno nocą, jak i za dnia, jedynym elementem wspólnym jest relacja z meczu piłki nożnej, która pojawia się w rozstawionych tu i ówdzie telewizorniach.

Nie wiem... nie czuję klimatu. Nie ma nocnych świateł, nie ma atmosfery tajemniczości. Ot, podniecanie się samymi różnicami kulturowymi. Niby ciekawe, niby śmieszne, ale wybitne to chyba nie.
01:16, worldpl , Film
Link Komentarze (2) »
sobota, 27 sierpnia 2005
Creed - What If
Nie wiem dlaczego, niewiele osób lubi Creed. To chyba dlatego, że Creed nosi dosyć nielanserskie brzemię "rockowo-chrześcijańskiego" zespołu. Takie nie-wiadomo-co po prostu słabo się sprzedaje.

Nie wiem czy Creed to jest rock chrześcijański, może coś w tekstach się chcrześcijańskiego przewija, ja tam tego specjalnie nie zauważyłem i nie wiem dlaczego miałoby to mi przeszkadzać. Prawdę mówiąc coś innego poruszało mnie w muzyce Creed, to jest powrót do wzorców muzyki grunge z Seattle na początku lat 90. Pewnie dla większości czytelników nazwy takie jak Soundgarden, Pearl Jam nie oznaczają nic, natomiast dla mnie - oznaczają wiele. I cieszę się, że Creed dał mi taki nostalgiczny powrót do dawnych czasów.

Piosenka polecana to "What If", utwór, który ma tekst raczej polityczny (o "złej" władzy mediów"), ale można mu nadać dowolne znaczenia...

I can't find the rhyme in all my reason
Lost sense of time and all seasons
Feel I've been beaten down
By the words of men who have no grounds
Can't sleep beneath the trees of wisdom
When your ax has cut the roots that feed them
Forked tongues in bitter mouths
Can drive a man to bleed from inside out

What if you did?
What if you lied?
What if I avenge?
What if eye for an eye?
What if your words could be judged like a crime?
01:15, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 sierpnia 2005
Van Halen II
Lubię hard rocka. W latach 80 kolorowe głowy hard rockowców były kojarzone z tym, z czym dziś kojarzyć można amerykański hip-hop... bogactwo, zabawa, przyjemność. Dziś jednak nie mogę wspierać przesadnie H-H, bowiem przecież to jest blog zjawisk alternatywnych :-) No więc zwróćmy się ku bogom imprez lat 80...

Posłuchajcie starych wyjadaczy... Co prawda piosenka, którą chciałbym polecić - "Dance The Night Away" to jeszcze schyłek lat 70, ale słodką głupotę lat 80 czuć już wyraźnie. Wkrótce twardziele typu wokalista David Lee Roth pomalują usta na różowo i zaczną pracować nad zwiększeniem ryzyka zarażenia się wirusem HIV ;-)

"Dance The Night Away" to typowy utwór wczesno-średniego okresu twórczości Van Halena. Utwór z drugiego albumu, nazwanego po prostu "Van Halen 2". To już nie twarde brzmienia pierwszego albumu Van Halen, ale to jeszcze nie cukierki elektrycznych organek ze słynnego albumu "1984". Ten album to po prostu otwarcie pewnej nowej drogi zespołu - drogi otwartej na głupawe różowe party lat 80, które swój szczyt miało dopiero osiągnąć.
09:55, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 sierpnia 2005
Exils
Romain Duris nie wystąpił tylko w Smaku Życia, ale i w filmie "Exils". No i niejedna osoba stwierdzi, że jego rola w "Exils" jest po prostu lepsza. Ja tak nie sądzę. Rola w Smaku Życia była po prostu mniej wdzięczną rolą (antypatycznego przygłupa), zaś rola w Exils to rola romatycznego chłopca poszukującego własnej tożsamości. Tacy romantic boys zawsze mają lepsze notowania w opinii widziów ;-)

O czym jest film "Exils"? O wyprawie młodej francuskiej pary. Gdzie wybiera się ta para? Do Algierii. Po co? Bo to jest para Francuzów mających algierskie korzenie... Pewnego dnia po prostu - Duris, stoi na golasa przed oknem z widokiem na Paryż, odwraca się i dochodzi do wniosku, że musi odnaleźć swoje korzenie. No i jedzie ze swoją panną na południe. Ucieka z Europy i trafia do Północnej Afryki. Kino drogi gotowe.

Jak to wychodzi? Wychodzi "zajmująco". Tak jak w przypadku Smaku Życia trudno się zaprzyjaźnić z bohaterami (antypatyczny egoista i nielojalna/nieobliczalna wariatka), ale nadal - przyjemnie się patrzy na przygody, na egzotykę, na młodość, na emocje. Jeżeli chodzi o kategorię kina drogi, to ja wolę "Exils" od "Dzienników Motocyklowych". Tematyka bliższa i politycznej ideologii mniej Exils chcą nam wciskać. Fajnie. Polecam.
00:31, paul1981 , Film
Link Komentarze (1) »
niedziela, 21 sierpnia 2005
Powiększenie
Stare filmy czasem potrafią zrobić pozytywne wrażenie. Niektóre starsze filmy zachowują swój kultowy klimat i ponadczasowe znaczenie, jednocześnie przedstawiając nam świat przeszłości, świat dawnej - minionej epoki. Chodzi o to, że za 40 lat ktoś może być zafascynowany światem lat 90, gdy obejrzy głupi "Clueless". Podobnie ja mogę być zafascynowany światem lat 60, gdy obejrzę na kanale Ale Kino film "Powiększenie"

Film miał być rzekomo skandaliczny ze względu na ukazanie świata londyńskiej bohemy lat 60. Świata bogactwa, mody i swawolnych zabaw. Dziś to wygląda śmiesznie, pewnie 50cent imprezowałby lepiej, ale pamiętajmy... to jest czas młodości naszych dziadków - dla nich goła noga na ulicy... to było zgorszenie :-)

Polecam "Powiększenie". Opis na stronie Ale Kino.
16:42, paul1981 , Film
Link Komentarze (2) »
czwartek, 18 sierpnia 2005
Grosz za SMS
Nie wiem jak Idea to zrobiła, ale udało jej się w niesamowity sposób ująć w krótkiej reklamie całą istotę zachowania tzw. Profesora. Reklama 1 grosz za "Es! Em! E! Sa! w popie!" mnie po prostu powala :-) Najazdy na twarz, cedzenie słów, sylwetka, sposób, w jaki mówi "dziękuję państwu"... to nie może być aktor... to musi być prawdziwy profesor!  Boskie :-)

Reklama do ściągnięcia (Film 2)
12:31, paul1981 , Media
Link Komentarze (5) »
wtorek, 16 sierpnia 2005
Smak Życia 1 i Smak Życia 2
Jestem zauroczony klasą kinematografii zaprezentowanej w obu filmach. W obu występuje francuski przystojniaczek Romain Duris znany z filmu Exils i Arsene Lupin - i w obu Duris gra świetnie. To się z czasem robi mój ulubiony aktor europejski :-)

Pierwsza część filmu opowiada o wyjeździe młodego Francuza na stypendium naukowe, zwane Socrates Erasmus, czyli "Socrates Orgazmus". Bohater łudzi się (podobnie jak inni wyjeżdżający na S.E.), że związek na odległość może funkcjonować. Życie skutecznie weryfikuje te fantazje. Socrates Orgazmus to świetna przygoda, co w filmie dobitnie jest ukazane, natomiast nie jest to sposób na zdobywanie wiedzy czy budowanie związków :-D Druga część opowiada o przygodach bohatera po magicznym czasie wyjazdów zagranicznych. Czy młody, zdolny, światowy i leniwy Duris poradzi sobie w Unii Europejskiej? Z kobietami radził sobie całkiem dobrze. I z jeżdżeniem pociągiem pod kanałem La Manche też sobie świetnie radził :-)

Podsumowując - zabawne kino, śmieszne - ale niekoniecznie optymistyczne. Optymizm w filmie jest obecny, ale opiera się na fantastycznym założeniu, że "jakoś (i bez starań) się musi udać".
17:50, worldpl , Film
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 15 sierpnia 2005
Hedonizm
Niejako kontynuując tematykę starych kawałków, przypomniał mi się zespół Skunk Anansie z piosenką "Hedonism".

Hedonizmem etycznym nazywamy takie poglądy, wg których ludzie powinni zmierzać do szczęścia (cudzego lub swojego), bowiem jest to "etycznie dobre". Hedonizm psychologiczny głosi, iż ludzie pragną szczęścia, nie mówi nic jednak co do sposobu (oraz rodzaju) jego osiągnięcia.

Najstarszą formą hedonizmu jest hedonizm cyrenejski. Jego cechy: liczy się tylko szczęście "prywatne" (szczęścia innych ludzi nie odczuwamy); szczęście można osiągnąć poprzez chwilowe przyjemności; to co nazywamy "długotrwałym szczęściem" jest ich tylko ciągiem; szczęście jest aktywne, tj. jest stanem czynnym umysłu/ducha/duszy, nie polega natomiast na braku cierpienia. Chwilowe, natychmiastowe szczęście jest ważniejsze niż "odłożone na później".

A to jest tak, że nie wszyscy się w życiu czymkolwiek przejmują. Niektórzy wolą przyjemne i miłe życie, życie pozbawione problemów. Może to mój wrodzony pesymizm, ale ja jakoś nie wierzę w życie bezproblemowe.

Zasadniczo życie jest zawsze problemowe. W konsekwencji te problemy będą problemami wspólnymi - i tak powinno być. Bo jeżeli to nie będą problemy wspólne, to będą to problemy innych ludzi - tylko nie tego hedonisty, bo ten to nigdy nie będzie miał zmartwień. Dla niego same miłe przyjemności. Bo dla niego życie ma być przyjemne i basta. Jak myślicie? Czy hedonista dostanie kiedyś po dupie za takie zachowanie, czy też nikt mu nigdy nie wystawi rachunku za życie?

I hope you're feeling happy now
I see you feel no pain at all it seems
I wonder what you're doin' now
I wonder if you think of me at all
do you still play the same moves now
or are those special moods
for someone else
I hope you're feeling happy now

just because you feel good
doesn't make you right
just because you feel good
still want you here tonight

Does laughter still discover you
I see through all the smiles
that look so right
do you still have the same friends now
to smoke away your problems and your life
oh how do you remember
me the one that made
you laugh until you cried
I hope yo're feeling happy now

just because you feel good
doesn't make you right
just because you feel good
still want you here tonight
I wonder what you're donig now
I hope you're feeling happy now
I hope you're feeling happy now
niedziela, 14 sierpnia 2005
The Rakes
RakesKolejny świetny gitarowy zespół z Anglii, który muszę Wam polecić to The Rakes. Debiutancki album "Capture-Release" jeszcze wisi w powietrzu, premiera na wyspach teoretycznie dopiero jutro, tj. poniedziałek, 15 sierpnia. Ale już teraz możecie sobie posłuchać doskonałego utworu "Work Work Work (Pub, Club, Sleep)".

Muzyka nie jest tak szaleńczo melodyjnie energetyczna jak The Libertines, ani tak gitarowo-fałszując wściekła jak Futureheads. Myślę, że sprawdziłaby się zarówno w celu "wyszalenia", jak i w celu melodyjki do relaksu. Teledysk jest na szczęście dostęny na oficjalnej stronie zespołu. Tutaj.
piątek, 12 sierpnia 2005
Damien Rice - Blower
Dlaczego 90% kobiet płacze podczas słuchania tego? "Blower's Daugher" to córka nauczyciela muzyki, w której podkochiwał się Damien Rice. Jednocześnie z jakiegoś powodu nie mogli być razem. Jak jednak się rozstać, jeżeli on nie może oderwać od niej wzroku i nie może przestać o niej myśleć...? On nie może przestać o niej myśleć i nic na to nie poradzi... dopóki sobie nie znajdzie kogoś innego...

Piosenka stanowi soundtrack do Closer. Puszczali ją w najbardziej depresyjnym momencie. Podczas napisów końcowych

And so it is
Just like you said it would be
Life goes easy on me
Most of the time
And so it is
The shorter story
No love, no glory
No hero in her sky

I can't take my eyes off of you
I can't take my eyes off you

And so it is
Just like you said it should be
We'll both forget the breeze
Most of the time
And so it is
The colder water
The blower's daughter
The pupil in denial

I can't take my eyes off of you
I can't take my eyes off you

Did I say that I loathe you?
Did I say that I want to
Leave it all behind?

I can't take my mind off of you
I can't take my mind off you
My mind...my mind.

'Til I find somebody new...
czwartek, 11 sierpnia 2005
Cieszyn - Festiwal - pozytywy
Free Image Hosting at www.ImageShack.usChciałbym dorzucić swoje trzy grosze w kwestii Cieszyna i tamtejszego festiwalu. Festiwal zorganizowany przez Romana Gutka jest dosyć specyficzną imprezą, przyciągającą całe rzesze młodych i nietuzinkowych ludzi na wielką kinową przygodę. Chyba nie same filmy stanowią o atrakcyjności festiwalu, ale młodzi ludzie, którzy tworzą klimat całej imprezy. Chodzi tu zarówno o widzów, jak i wolontariuszy. OK - wszystko było zorganizowane troszeczkę amatorsko, ale jednocześnie bardzo ambitnie, więc wszystko można wybaczyć :-) Na zdjęciu - krótkie wspomnienie cieszyńskiej sielanki. Nocne spacery po polskim i czeskim Cieszynie.

Kliknij na obrazek by powiększyć.
10:35, worldpl , Film
Link Komentarze (1) »
wtorek, 09 sierpnia 2005
Miasto Gniewu - drugie spojrzenie
Crash"Miasto Gniewu" (czyli po angielsku "Crash", he he he), to film który przedstawia napięcia istniejące między przedstawicielami różnych grup społecznych i rasowych w dzisiejszej Kalifornii. Zapowiada się ciekawie, a co z tego wychodzi? Całkiem emocjonujący film o przestępczości, o stereotypach, o alienacji bogatych, o opuszczeniu biednych...

"Miasto Gniewu" to film bardzo fajny, ale... bardziej to film rozrywkowy niż dramat społeczny. Ktoś miał zginąć i nie ginie, ktoś miał coś sprzedać łamiąc wszelkie prawa, a po prostu pozbywa się tego, ktoś był wleczony pod samochodem, a żyje, ktoś był potworem, a okazuje się bohaterem... Takie to rzemieślnicze. No ale końcówka jest kojąca, z cudownym kawałkiem Stereophonics "Maybe Tommorow", znanym też z "Apartamentu".

Uwzględniając plusy i minusy, naprawdę warto. Kawał dobrego kina. Jeden z najlepszych filmów tego roku. Może okaże się w refleksji na koniec 2005, że to właśnie było największe kino w 2005.
21:19, worldpl , Film
Link Komentarze (1) »
sobota, 06 sierpnia 2005
Jem - They
Hit. Piosenka ta dosyć często pojawia się ostatnio w radiu, w telewizji czy nawet w supermarketach. Pod warstwą wpadającej w ucho, przyjemnej melodii można chyba jednak znaleźć coś więcej...

Teledysk ( TUTAJ ) jest obłędnie piękny. Wyjątkowo piękna pani przypominająca Jessice Alba powoli rozbiera się, unosząc się w stanie nieważkości panującym na pokładzie statku kosmicznego. Kolejne części ubioru padają na ziemię, a części intymne subtelnie zakrywane są przez świetliste kule przypominające układy planet słonecznych... Tak śliczne połączenie obrazu i dźwięku nie zdarza się często...

Tekst wydaje się być okrutny. Możnaby wyobrazić sobie zetknięcie dziecinnej Niewinności z Okrucieństwem najgorszych oprawców... To, co wówczas możnaby powiedzieć Niewinności, tłamszonej i mordowanej przez Okrucieństwo... to byłby właśnie tekst tej piosenki.

And who are they
And where are they
And how can they
Know all this
And I'm sorry so sorry
I'm sorry we do this
czwartek, 04 sierpnia 2005
Transhumanizm
Po tym jak już objechałem neoluddystów na  ocean.blox.pl , mogę tu się rozpływać w rozmyślaniach na temat transhumanizmu. Transhumanizm ślepo wierzy w możliwość korzystnej integracji człowieka z technologią. Technologia ta ma być narzędziem, które przekształca, ułatwia i uprzyjemnia biologiczny i okrutny los istoty ludzkiej na tym świecie.

W przeciwieństwie do neoluddystów, transhumaniści bagatelizują potencjalne matrixopodobne zagrożenia wynikające z upowszechnienia się internetu czy telefonów komórkowych, skupiając się na potencjalnych nieograniczonych korzyściach wynikających z zastosowania nowych technologii. Ja jestem ideologicznie przekonany kto ma rację, choć wiem, że nie każdy ma do tej kwestii podobny stosunek.

O transhumaniźmie więcej TUTAJ.
15:11, worldpl , Inne
Link Komentarze (3) »
środa, 03 sierpnia 2005
Miasto Gniewu
Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony tym filmem. Film z założenia miał być mieszanką kryminału i dramatu społecznego. Co wyszło z tego? Wyszedł z niego mocny film rozrywkowy, łączący elementy zbiegu historii różnych postaci (jak w "Magnolii") tylko w scenerii bardziej bezwzględnej i brutalnej.

Ten film jest po prostu niezwykle mądrze i sprawnie nakręcony. Intrygi są inteligentne, zmiany nastrojów nieco przerysowane i przesadzone, ale nadal emocjonalnie silne. Wszystko osadza się mocno na tle bardzo silnych tarć wynikających z wzajemnych uprzedzeń, jakie mają wobec siebie przedstawiciele różnych ras w USA. Autorzy zadają także kontrowersyjne pytanie, sięgające dalej - czy konflikty ukazane w rzeczywistości są jedynie konsekwencją istnienia kłamliwych stereotypów, czy też być może te stereotypy w większości przypadków mogą być prawdziwe.
02:06, worldpl , Film
Link Komentarze (1) »
wtorek, 02 sierpnia 2005
Black Eyed Peas - Don't Lie
Znów jestem pozytywnie nimi zaskoczony. Banda śmiesznych lanserów chce gwiazdorstwa. I ma do tego prawo. Ale ocena ich jako artystów będzie uzależniona także od sposobu, w jaki gwiazdy takie chcą osiągnąć swój sukces...

Black Eyed Peas robią to elegancko i kreatywnie. Zebrali fantastyczną ekipę producentów, inżynierów dźwięku i kompozytorów. Mają nie tylko miłe dla ucha i chwytliwe piosenki, ale i niesamowicie piękne teledyski. Wygląd ich twarzy, strojów, przewijającego się tła... Czerwona sukienka, długie włosy, stylowe dodatki... to wszystko jest upajające w tym pięknym teledysku. Polecam upolowanie go na stacjach muzycznych...
poniedziałek, 01 sierpnia 2005
Festiwal Cieszyn Nowe Horyznty 2005
Wróciłem z festiwalu w niedzielę, byłem tylko podczas ostatnich 4 dni, ale to akurat tyle, by klimat trochę złapać. Szkoda tylko, że trafiłem na tak totalnie upalne dni. W zasadzie to poza klimatyzowanym kinem Piast, wytrzymanie w kinach było straszno-straszne. W najgorszy dzień poszedłem do "Kina Akademickiego" na jakiś dziwny film Asylum i horror Nieodebrane połączenie. To drugie to był faktycznie horror. Bardziej ze względu na temperature niż za to, co było na ekranie...

Festiwal raczej był udany. Festiwal był... taki ambitny. Bardzo taki... studencki. Widać było klimat studencki zarówno po stronie organizatorów jak i stronie widzów. Wszyscy się starali i dużo sobie wybaczali.  Mimo to było fajnie i Cieszyn będzie dla mnie niezapomniany :-)
01:35, worldpl , Film
Link Komentarze (2) »