Serwis z recenzjami zjawisk medialnych, ktorych nie znajdziecie gdzie indziej, a sa warte uwagi. Kultowe filmy, muzyka i sztuka przez masy niedoceniona.
Kategorie: Wszystkie | ! SPIS TREŚCI ! | Film | Inne | Media | Miasto | Muzyka
RSS
środa, 28 czerwca 2006
Mary J. Blige
Mariah Carey66Nie lubię Mariah Carey, ale lubię Mary J. Blige. Powód? Mariah jest być może piękna i ma dobry głos, ale jej plastykowa twarz nie wyjawia żadnych emocji. Jej piosenki są bardzo podobne do siebie, miałkie, landrynkowe, gładkie, emocjonalnie neutralne. Mariah w każdym teledysku pręży ciało i przechyla głowę, prezentuje różne skale głosu i śnieżnobiałe ząbki.

Mary J. Blige, Mary J BligeMary jest wszechstronna, sama tworzy swoją muzykę, a podczas śpiewania na żywo potrafi różnie interpretować własne utwory. Jej spojrzenie wyraża znacznie więcej, a ton głosu nie zawsze trzyma się tonacji "przyjemnej piosenki radiowej". Mariah może bardziej pasuje do muzyki-tła granej w RMF czy Radio Zet, tj. muzyki której funkcją jest wypełnianie przestrzeni ciszy podczas śniadania. Mary, choć też popowa, stawia swoją muzyką wyzwanie, wymaga słuchania, wymaga zrozumienia jej emocji.

I ma fajniejsze teledyski, nie oparte na prezentacji dużego biustu (jak teledyski Mariah), ale polegające na ekspresji pewnych stanów emocjonalnych. Obrazy w teledyskach Mary są równie kolorowe, ale dalekie od wszelkich odmian różu spotykanego w klipach Mariah.
14:14, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (4) »
czwartek, 22 czerwca 2006
Stand and Deliver
Adam & The Ants - Stand and Deliver"Stand and Deliver" to zwrot używany kiedyś przez rabusi grasujących w Brytanii. Oznaczał on mniej wiecej to co dziś oznacza "wyskakuj z portfela i komórki".

"Adam & The Ants" to zespół ciekawego punkowego artysty Adama Anta, który w przeciwieństwie do innych punkowych muzyków potrafił świetnie wykorzystać możliwości przekazu, jakie dawało wczesne MTV. Umiejętnie kręcone, atrakcyjne teledyski, w połączeniu z wpadającymi w ucho melodiami gwarantowały sukces.

W notkach biograficznych można doczytać się legendy, która mówi, że u podstaw sukcesu "Adam & The Ants" w latach 80 leżało też oryginalne brzmienie afrykańskich bębnów. Odkrycia tego brzmienia mieli dokonoać wspólnie Adam Ant i muzycy z Bow Wow (też lata 80, nie tego dzisiejszego rapera). Potem była kłótnia, a potem muzycy podzielili się i pobiegli do swoich studio by nagrać szybko dwa albumy. Ten kto zrobiłby to jako pierwszy, stałby się słąwny dzięki nowemu brzmieniu bębnów. Adam Ant był pierwszy.

Wówczas Adam nagrał swój album "Kings of the Wild Frontier", o którym jeszcze napiszę, bowiem słuchałem go kiedyś chętnie, ale dziś o szokujący teledysk do drugiego albumu "Stand & Deliver". Szokującym kiczem, głupotą, koszmarnymi obrazami. A co jest najgorsze, piosenka jest tak świetna, że o tym teledysku nie da się zapomnieć ;-)
05:55, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (6) »
wtorek, 20 czerwca 2006
Slave to Love
Nie pisałem tu ostatnio wiele. Problemy inspiracją? Trochę tak. Trochę nawałnicy zajęć w życiu pozablogowym. No i brak dobrego materiału. Aż do chwili, gdy dowiedziałem się o youtube.com. Jakże tego nie wykorzystać.

Bryan Ferry był niezbyt piękny i męski, ale wielce awangardowy, stylowy i elegancki. Jak na lata 80. Warstwa lakieru we włosach, pół butelki najdroższych perfum na ciele, dziwne stroje królewskiej jakości. Jak na dzisiejsze standardy, dziwadło, wówczas jednak dandys pierwsza klasa. Do tego ten głos, po prostu powalał młode kobiety. Teledysk do "Slave to Love" to może najmniej ciekawy okres twórczości Bryana (końcówka), ale dobrze oddaje osobowość faceta.

Pamiętajcie, że Bryan to nie jakiś boyzbend. To awangardowy artysta, który w latach 70 tworzył Roxy Music z Brianem Eno (bóg wczesnej muzyki elektronicznej) i Philem Manzanerą. RM to jeden z najpiękniejszych progresywnych projektów muzycznych.

Cudowny, wysmakowany teledysk. Postacie i wizje. Elegancja TUTAJ. Bryan często rezygnował z ukazywania siebie, po to, by pokazać ludzi pięknych.
15:07, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 czerwca 2006
Gnarls Barkley - Crazy
Czasem nie potrzeba milionów, by przedstawić atrakcyjny wizualnie teledysk. Uproszczone barwy, ruchome kształty, fraktale i lustrzane odbicia. Niczym chlapnięcia farby wielkiego artysty. Polecam teledysk... a poza tym...

Cudowna piosenka. Emocjonalna, acz spokojna.
niedziela, 04 czerwca 2006
Toni Braxton kontra Monika Brodka
Toni BraxtonSłyszałem piosenkę Moniki Brodki. Po raz kolejny. Śpiewała o tym, że ma coś głęboko w środku. Nie wiedziałem dokładnie co tam ma, ale jedno jest pewne - zawodziła. Nie wiem, czy fałszowała, bo nie jestem specjalistą, ale jak dla mnie - zawodziła. Brodka podobno była w jakimś Idolu. Tego też nie wiem, bo Idola nie oglądałem. Swego czasu myślałem że Brodka to jakaś Bródka czy Wrotka. Teraz wiem, że Brodka. To dlatego, że jeszcze niedawno wszędzie jej było pełno. Dlaczego?

Słuchałem ostatnio Toni Braxton "Please" (obok, na zdjęciu), potem słuchałem Mary J. Blige "Enough Cryin". Doszedłem do wniosku, że białe, młode kobiety mogłyby sobie odpuścić śpiewanie. Owszem, mogą sobie śpiewać, ale powinny śpiewać tylko w łazience.

To bez sensu. Brodka nigdy nie będzie tak piękna jak Toni czy Mary. A nawet gdy będzie, jej głos zawsze będzie brzmiał słabo przy pełnym barwy Głosie Toni. Gdy śpiewa Toni, wiadomo że to Toni. Kropka. Gdy śpiewa Brodka, mam wrażenie, że to jakaś młoda sąsiadka przesadza w łazience.

A TUTAJ jest teledysk "Please" Toni Braxton, nie ma konkretnej melodii, nie ma konkretnego rytmu. Parę sampli, jakaś perkusja, tylko Głos Toni, no i jej ciało. No cóż. Ma. Nie będzie chować. Tylko, że ciało to ma niejedna, a taki głos ma tylko jedna.
15:38, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (8) »