Serwis z recenzjami zjawisk medialnych, ktorych nie znajdziecie gdzie indziej, a sa warte uwagi. Kultowe filmy, muzyka i sztuka przez masy niedoceniona.
Kategorie: Wszystkie | ! SPIS TREŚCI ! | Film | Inne | Media | Miasto | Muzyka
RSS
sobota, 30 kwietnia 2005
Maximo Park - Graffiti
Maximo ParkWracam na chwilę do muzyki. Nie mogę już dłużej powstrzymywać się przed wspomnieniem Maximo Park - Graffiti, którą słucham zaciekle już wiele dni. Zespół wygląda śmiesznie, ale to mocne brzmienie pod każdym względem... I uwaga - gdy piszę "mocne brzmienie" - nie mam na myśli jakiegoś bezsensownego łupania w struny, ale muzykę, która brzmi pewnie-stanowczo-konkretnie. Stanowczy jest głos wokalisty. Konkretne są gitary. Pewny jest rytm. To nie jest jazz'owanie, choć ja do jazz'u nic osobiście nie mam.

30 sekund muzyki: TUTAJ
Cały teledysk (20mb): http://www.warprecords.com/grafstreams/mp_final_med.wmv
piątek, 29 kwietnia 2005
Królestwo Niebieskie
Kingdom of HeavenTen film od dłuższego czasu interesująco się zapowiadał. Twórcy Gladiatora, ciekawa rola Orlando Blooma, interesująca tematyka, rozmach całej produkcji. Mnie urzekła scena z trailera, w której Orlando Bloom całuje miecz, którym zaraz będzie odcinał głowy przeciwnikom.

Zwykła jatka i krwawa masakra, ma być w zamierzeniu przedstawiona jako podróż duchowa. Tego typu zabiegi zazwyczaj ładnie wychodzą i niewątpliwie tak będzie i tym razem. Królestwo Niebieskie nadchodzi.
06:40, worldpl , Film
Link Komentarze (3) »
czwartek, 28 kwietnia 2005
Chungking Express
Iluzjon2 grudnia 2000 roku poszedłem na piękny film - Chungking Express. Tego dnia też po raz pierwszy byłem w warszawskim kinie Iluzjon. Tak bardzo chciałem obejrzeć ten film, że ze swojego Placu Bankowego pojechałem tam dwa razy. Pierwszy raz, po południu, po bilet, a drugi raz - na sam seans. Sala nie była nawet pełna. A to czego nie da się zapomnieć to spacer między kinem Iluzjon, a stacją metra Pole Mokotowskie.

Film? No oczywiście film ma tutaj swoją wartość. Gdybym wcześniej nie interesował się filmami Wong Kar Wai'a, to nie poszedłbym na Chungking Express, który być może jest jego najlepszym filmem, choć i ostatni 2046 uzyskiwał bardzo pozytywne recenzje... No ale przecież 2 grudnia 2000 roku nic nie przebije...

W jednej ze scen bohater rozmawia z mydłem, co jeszcze nie jest szczytem dziwności. W innej scenie doprowadzony do ostateczności, rozgląda się dookoła, patrzy na obcych ludzi i zastanawia się, czy mógłby się z nimi zaprzyjaźnić. Mógłby? Może mógłby.
03:12, worldpl , Film
Link Komentarze (5) »
środa, 27 kwietnia 2005
My Summer Of Love
My Summer of LoveZapewne już wymiotujecie na samą myśl kolejnej dawki muzyki, jaką chciałbym Wam wcisnąć. Faktycznie przetrawienie połowy tego, co tu polecałem zajęłoby mnóstwo czasu. A mi dopiero teraz przypomniało się, że ja czasem do kina chodzę. W zasadzie chodzę do kina na okrągło i na wszystko co leci, po kolei. Dlatego teraz na jakiś czas zrobi się mocno filmowo.

"Lato miłości" czyli "My summer of love" to najlepszy film brytyjski roku 2004. Historia... młodzieńczych emocji, diabolicznych zabaw drugim człowiekiem i ciężkich tego konsekwencji. Atmosfera jest tak gorąco wakacyjna, że aż dziw bierze człowieka, że premiera nie odbyła się latem, ale właśnie teraz - na początku wiosny.


My Summer of LoveObsada jest znakomita, muzka hipnotyzująca, a słońce - wszechobecne. Film jest niezwykle realistyczny, a jednocześnie - zgodnie z wakacyjnym motywem - jakoś wakacyjno senny i ulotny.

Pozostaje tylko odpowiedzieć sobie, która jest ładniejsza :-) Trudny wybór. Tylko dla niektórych całkowicie oczywisty :-)
02:40, worldpl , Film
Link Komentarze (7) »
wtorek, 26 kwietnia 2005
Rekonstrukcja
RekonstrukcjaCo wyjdzie ze skrzyżowania filmu Closer z kinem Lyncha i Larsa von Triera? Wyjdzie Rekonstrukcja. Bardzo poetycki film o związkach różnych ludzi. O tym jak te związki rodzą się i kończą. O tym, jakie to wszystko jest ulotne i jak łatwo można wszystko zepsuć w nieodwracalny sposób.

Pozostaje tylko polecić film, ale jednocześnie ostrzec, że podobnie jak w przypadku Closer, to nie może się skończyć ładnie. Tak, zdradzam zakończenie. Ale tylko niepoprawni optymiści sądzić mogli że którykolwiek z tych filmów skończy się ładnie i przyjemnie.

Trochę nie podoba mi się obsada. Nazwiska takie jak Natalie Portman, Jude Law, Julia Roberts i Clive Owen mówią same za siebie. W przypadku Rekonstrukcji, kobiety są trochę lalkowate, zaś mężczyźni n: typowy starszy pan oraz młody chłop o wyglądzie człowieka pierwotnego, taki jakiego widzi się pod budką z piwem. I to, że bohater ten mówi mądre rzeczy, nie zmienia jego małpiej twarzy.
04:09, worldpl , Film
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 25 kwietnia 2005
King of the Rodeo
King of the RodeoPo zmianie zdania na temat Kings of Leon po piosence "4 Kicks", znacznie przychylniej przyjąłem kolejny teledysk, do piosenki "King of the Rodeo". Przyznam, że teledysk jako taki, średnio mi się podoba. Nie lubie kowbojów i nie lubię rodeo, ale muzycy wypadli bardzo dobrze. Poważnie, agresywnie, wręcz... kompetentnie wyglądają :-)

Struny szarpane są celowo mocniej, niż być powinny, sprawny silny rytm drukuje kierunek rozwoju piosenki. To wszystko wypada bardzo przyjemnie. Warto sobie ściągnąć 13 mb teledysk, tylko dla samej muzyki. Muzyka jest fajna. Idealna dla roli porannego budzika. Mocno polecam. Grać głośno, żeby było słychać gitarę basową.

http://64.207.133.64/upload/Director%20File/Patrick%20Daughters/High%20Res./rodeo_BbandHi.mov
niedziela, 24 kwietnia 2005
Niedziela
bramaarchiveLoobke - Water & Boots, to nie jest album specjalnie w moim stylu. Muzyka ta, podobnie jak i ten obrazek - służy przede wszystkim zbudowaniu tła dla niedzielnego dnia...

W końcu wiadomo, że każdy dzień może być tylko kolejną niedzielą, albo może być niedzielą udaną. Niedziela powinna być specjalna. Niedziela powinna być... niedzielna. Zbyt często jest to tylko kolejny dzień tygodnia, różniący się od poniedziałku tylko tym, że jest to dzień bez pracy (i to nie dla każdego!).

Czasem ludzie widzą rozwiązanie w hucznej rodzinnej majówce. Wszyscy pakują się jak parówki do samochodu typu combi, jadą za miasto i konsumują parówki z grilla. To niezbyt ciekawa perspektywa dla ludzi młodych, którzy chcieliby pewnie jakiejś duchowości, zwiewności, marzeń i latania w obłokach...

Połączenie dźwięków przypominających soundtrack z Miasteczka Twin Peaks i odnalezienie w swojej okolicy podobnej bramy do marzeń - może dać efekt pozytywny. Park może być dziś bardziej potrzebny niż kiedykolwiek...  Czy jednak park wystarczy? Czy uda się ot tak - zrzucić z barków ciężar tygodnia? Czy uda się przełamać obawy związane z codziennością?

Obawiam się, że nie... Obawiam się, że problem nie rozwiązany w sobotę nie zniknie w niedzielę... No cóż, wówczas to pozostaje już tylko udawanie, oszukiwanie samego siebie dla osiągnięcia chwili spokoju. Postarajcie się, a może coś z tego wyjdzie.

Nie wiem, czy wieża i taka piosenka jak Waterlove pozwoli Wam na taniec w obłokach, no ale nie przynajmniej ja będę miał uspokojone sumienie - starałem się dać Wam naprawdę zieloną niedzielę.
00:05, worldpl , Inne
Link Komentarze (6) »
sobota, 23 kwietnia 2005
Niszczenie! Demolka!!!
Kings of LeonKings of Leon średnio przypadli mi do gustu pierwszą płytą. Ot, śliczne granie, można posłuchać w TV czy w radiu. Płytki bym nie kupił. No ale inni się zachwycali i Kings of Leon wydali drugą płytę. I znów pierwsza piosenka nie zrobiła na mnie wrażenia. I wtedy pojawiło się "4 Kicks". Ta piosenka zmieniła moje podejście do Kings of Leon. Wkrótce opiszę równie świetną piosenkę "King of the Rodeo", ale znacznie słabszy teledysk...
(Jestem grzeczny i spokojny i zawsze taki będe, co nie zmienia tego, że czasem chciałoby się komuś tak gaśnicą...)
To, czym jest "Four Kicks"... To trudno opisać. To trudno wyjaśnić. I pewnie trudno zrozumieć. Najlepiej będzie gdy sobie ściągniecie video Czysta energia, to naprawdę mało powiedziane. To jedna z tych piosenek, przy których spokojni ludzie dostają chętki rozwalania wszystkich sprzętów dookoła. Zapewne koncerty Kings of Leon robią się trudne, gdy czas na tą piosenkę. Bo wtedy nikną blokady, odchodzą więzi i kruszą się mury etykiety. Rozpoczyna się POWER i WANDALIZM. I nawet najspokojniejszy kołtun nie wytrzyma tego spokojnie.
(Nie, nie wynika to z tego, że jestem wariatem, kiedyś byłem kibicem, ale nie kibolem. Byłem takim grzecznym kibicem.)
A więc wkroczcie w świat BEZ OGRANICZEŃ, zaleca się uprzednie usunięcie ludzi i zwierząt z pokoi, a także pochowanie cennych sprzętów. Możecie je w szale zniszczyć...
teledysk, Quicktime, 13 mb, można zgrać na dysk
teledysk WindowsMedia, tylko odgrywanie
4 Kicks? "Ona kocha się w chłopcu z miasta. Już ja pokażę mu miłość z podeszwy"
Dlaczego? "This party is overrated, But there aint shit else to do"
piątek, 22 kwietnia 2005
Hefner po sprawie
Hefner - Fidelity WarsNagranie o rozstaniu. Wesołe. Jeżeli takie może w ogóle być "wesołe". A zresztą, nie ma większego sensu pisać zbyt dużo na temat tego albumu. Autor już napisał wszystko sam, łącznie z pamiętnikiem z okresu powstawania albumu.
Gdyby każdy blogowicz ze złamanym sercem takie ładne rzeczy tworzył, no no...
" We feel nothing, so we search for nothing, so we achieve nothing, love "
A może wręcz przeciwnie, ale nikt się do tego nie przyzna.
Trochę żałuję, że jedyne, co mogę Wam dać posłuchać to pierwsza piosenka, akurat ona jest najsłabsza. A nie np.The Weight of the Stars, I Stole A Bride, We Were Meant to Be. No ale Hymn do Papierosów też ma coś w sobie. Zresztą - wszyscy lubią Hefnera. Prawie bez wyjątku.
http://www.epitonic.com/files/reg/songs/mp3/Hefner-The_Hymn_For_The_Cigarettes.mp3
czwartek, 21 kwietnia 2005
Amy Macdonald = Fiona Apple?
PureVolumeFiona Apple jest jedna i jedyna. A jest jeszcze Norah Jones, jest jeszcze Aimee Mann i podobno Tori Amos.  I to wcale nie oznacza, że nie rodzą się już młode, niesamowicie zdolne wokalistki - kompozytorki...
 Amy Macdonald  (TUTAJ).
Amy Macdonald FionaJakby tak na nią spojrzeć, to wygląda jak Fiona? Jak przyjrzeć się dokładnie, to oczywiście jak Fiona nie wygląda, ale chciaż głos ma podobny. A to podobno najważniejsze. Podobno ;-)

Panna Amy ma 17 lat, a komponuje, zgadnijcie, jak Fiona, od 12 roku życia. Udostępnia na swojej stronie 5 piosenek, w średniej jakości, ale wystaczającej, by poznać talent. Bo przecież diamenty są zwykle nieoszlifowane jak się je znajduje. No więc znalazłem Wam diament. Cieszcie się nim póki możecie, zanim Amy stanie się kolejną seksogwiazdą z Wielkiej Wytwórni chłamu.
środa, 20 kwietnia 2005
30 kotów i tłumaczka
PureVolume Kontynuując nasze polowania na PureVolume, mam coś milszego od frantycznych wrzasków EMO. Przypominające trochę bardzo wczesnego The Cure...  No oki, może to The Cure nie jest ;-)  ale się starają. Dajcie im szansę.Zwłaszcza miły, spokojny i przyjemny kawałek "30 Cats". Jest wiosennie.
 A Day Remains  (TUTAJ).
A Day RemainsPoza tym chciałbym uroczyście odrodzić oglądanie filmu "Tłumaczka" z Nicole Kidman i Sean'em Penn'em, który jest po prostu... denny. Wartką akcję zmieszano z przedłużanymi w godziny płaczliwymi scenami, mającymi nas przekonać, jacy to strasznie wrażliwi są oglądani bohaterowie. Początkowa kinowa ponuda, z czasem zmieniła się w liczenie lamp i głośników na sali, potem liczenie krzeseł, zastanawianie się nad rodzajem czcionki użytej w napisach, czytanie starych sms'ów, próba czytania gazety przy jaśniejszych scenach... Nędza.
15:29, worldpl , Film
Link Komentarze (8) »
Cab For Carter nagrywa EMO
PureVolumeLubicie Emo? Emo to taki dziwny gatunek muzyki, z jednej strony melodyjny, uzbrojony w romantyczne teksty, a z drugiej strony szaleńczo wrzaskliwy, EMOcjonalnie ekspresyjny, nieokiełznany. Efekty tego są różne. Oby tylko wokaliści EMO nie potrafiący śpiewać nie starali się za bardzo nagrać kawałka akustycznego.

Konsekwencje widać na przykładzie Cab for Carter - TUTAJ. Piosenka typowa dla nich, "The End", wyszła bosko. Jak wypadła piosenka akustyczna, "Untitled"... No cóż, pomińmy to milczeniem. Trzecią piosenkę też zostawcie :-) Nie bądźcie okrutni / okrutne :-)
wtorek, 19 kwietnia 2005
Cel podróży to kosmos
Dawn 1

Dotychczas nie pisałem o muzyce elektronicznej, ponieważ jej nie słucham :-) Ale są chwile, kiedy elektronika sprawdza się świetnie. Balkonik, zachód słońca i alkohol w głowie. Dodaj do tego słuchawki na uszach i psychodeliczną muzykę, a kosmiczny cel podróży musi być osiągnięty. Tylko skąd ja wezmę odpowiednią elektronikę. No i tutaj darmowe downloady z www.archive.org się kłaniają.

archiveDla zrealizowania naszej podróży kosmicznej proponuję trzy rodzaje akustycznego paliwa. Odbijamy się od powierzchni ziemi delikatnie, zaczynając od Kaminari Synthesis - The importance of closing your eyes (tutaj), potem przechodzimy przez fazy kosmicznej przestrzeni słuchając Violet - Let the Sunshine In (tutaj), a kończymy lotem i lądowaniem z Volga - Kiasma (tutaj). Ten sam krajobraz powinien wyglądać inaczej.

Dawn 2
02:17, worldpl , Inne
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 18 kwietnia 2005
For Tommorows
PureVolumeAż nie wiem co powiedzieć. Zajmowałem się www.Archive.org a tutaj jeszcze coś takiego... Panie i panowie :-) Przedstawiam Wam www.purevolume.com. Mam nadzieję, że nie macie żadnego limitu neostradowego, albo jesteście daleko od tego limitu, bo naprawdę, jest co ściągać!

For TommorowsNa dzień dobry zaprasza do przaesłuchania młodego zespołu For Tomorrows. Oczywiście angielskiego i oczywiści z Manchesteru. Do ściągnięcia są trzy piosenki, inne można tylko przesłuchać na miejscu. Zapraszam do sprawdzenia TUTAJ. Nagrania, w przeciwieństwie do innych na PureVolume, niestety nie są najwyższej jakości, ale muzyka jest dobra. Polecam "Ticket To Burn". I czekam na Wasze odkrycia na strona PureVolume i Archive.Org.
Moe
archiveMoeMoe Live. Moe to podobno kapela, która uwielbia grać live. I to słychać w tej muzyce. Bardzo się cieszę, że udostępniono to za darmo. Jeszcze nic o nich nie wiem, ale bardzo będę chciał dowiedzieć się więcej. Na razie wiem tylko tyle, że to instrumentalni wirtuozi.

Na zdjęciu po prawej widać Moe grających świetny kawałek "She Sends Me".

A tutaj jest ich strona moe.org. To prawdziwe live-koncertowe maszyny.
sobota, 16 kwietnia 2005
22:15
10.15
Saturday night

And the tap drips
Under the strip light

And I’m sitting
In the kitchen sink

And the tap drips
Drip drip drip drip
Drip drip drip drip  

Waiting
For the telephone to ring





And I’m wondering
Where she’s been

And I’m crying
For yesterday

And the tap drips
Drip drip drip drip
Drip drip drip drip 

It’s always the same


CureZawsze chciałem o 22:15 w sobotę dać wpis do tej piosenki. Ciężko napisać o czym to jest, czyżby o opuszczonym małżonku? Kochanku? A może o żonie czekającej na męża? Kuchnia, 22:15, a kran kap kap kap. Pusto i cisza. Telefonik cichutko.

Piosenki było kilka wersji, ale trudno wskazać jednoznacznie ulubioną. Wersja live była trochę zbyt agresywna, wersja nagrana prywanie (w domu) jeszcze w latach 70, jest drochę zbyt smutna, wersja demo studyjna jest bardzo przyjemna, wersja z albumu Three Imaginary Boys - wspaniała. No a wersja u Peela - idealna.
Decent Days and Nights
But you look confused
and you don't know what to do
Its hard to get an answer
when you haven't got a clue

If you want to make a guess
you should know its not a game
'cause you'll never get a chance
to make another guess again

If you work it out
tell me what you find
We can have
a few decent days and nights


lot.blox.pl

inspiration


Coś jest w tej piosence. Jakież piękne słowa. Jakaś zagubiona osoba coś mówi, chce odpowiedzi, ale podpowiedzi nie da, zgadywać nikt nie powinien i tak naprawdę to za kogoś problemu się nie rozwiąże. Tak w wielkim skrócie, o to tutaj chodzi. Problemy zawsze rodzą się znikąd, ale to ta osoba, która ma problem, ma też najwięcej informacji na temat zaistniałej sytuacji. Inni mogą się co najwyżej przyglądać i wspierać duchowo. Jak ktoś oczekuje pomocy, to powinien się bardziej precyzyjnie i szczerze uzewnętrzniać.

Macie tu PIĘĆ WERSJI tej piosenki. Chyba wystarczy, by zrozumieć piosenkę. Mam taką nadzieję.

Wersja z albumu:
stream
Wersja live:
MP3
Remix:
mp3 / stream
Wersja live 2:
mp3 / stream
Wersja akustyczna:             
http://www.smgradio.com/core/audio/wmp/live.asx?service=vr&clipurl=/thefutureheads/thefutureheads_decentdaysandnights_oct04_lo.wma&source=player

P.S. Ogłoszenie: www.archive.org nadal czeka na Wasze poszukiwania. Proszę o sugestie co do fajnej muzyki tam znalezione. Wszystkie będą uwzględnione.
piątek, 15 kwietnia 2005
Honey White
archiveHoney White, ładne znalezisko Seagirl (tuż przed tym jak wypadła z krzesełka wyciągu narciarskiego...), która poleciła zainteresowanie się utworem Unprofessional. Chyba faktycznie to kolejny zespół, który wart jest poświęcenia mu 15 minut :-) Aż dziw człowieka bierze, ile fajnej muzyki czeka na legalne ściągnięcie, a ludziska interesują się tylko pop top lista... Taka pop top lista zawiera czasem fajne kawałki, ale już mniej fajne jest to, że ktoś chce z Was ściągnąć 70zł za pop top album. Niekoniecznie warto być ofiarą w takiej sytuacji. Lepiej wziąć to, co wciskają Wam za darmo.
Strona zespołu jest tutaj.
czwartek, 14 kwietnia 2005
Prawdziwy uśmiech wraca
Puste miejsca zazwyczaj są "tylko puste".
I tylko pobudzają człowieka do stworzenia z nich czegoś nowego.

Natomiast oglądanie pustych miejsc, w których było kiedyś dużo ludzi,
staje się niezwykle przygnębiające. Dlaczego?

Smile

Pamiętacie ten wpis?
Znalazłem teledysk. Stał się nawet popularny. Możecie sobie posłuchać, a jak macie dosyć szybkie łącze, to nawet obejrzeć. A jakie są moje wnioski po paru tygodni? Wiedząc co się wie, łatwo być mądrym PO sprawie. A kiedyś było bez wiedzy takiej - trudniej.
http://wm9.easystream.co.uk/lizardking/musicvids/thekillers/smile_like_you_mean_it_bb.wmv
Fałszywa konwersacja :-)
MeantimeA może przynajmniej fałszywe zainteresowanie fałszywą konwersacją. Niestety, w życiu jest ciężej niż w necie. Gdy w necie ktoś nas nudzi, to wymyślamy jakieś wymówki w stylu "o! kot nasikał na podłogę, muszę lecieć! pa!", potem pstrykamy invisible i już nas nie ma. Tymczasem w realu znacznie trudniej wymyślić konkretną wymówkę, ha, nawet przez telefon czasami trudno się wycofać z rozmowy. Druga strona coś gada, a my odpowiadając półgębkiem staramy się za wszelką cenę znaleźć jakiś ratunek od nudnej rozmowy. W szczególności gdy ktoś dzwoni tylko po to by się pochwalić jakich to wspaniałych rzeczy nie udało mu się osiągnąć i o ile lepszy ten ktoś się wydaje być ode mnie.
Po pewnym czasie rozmowa robi się krępująca jak kupa w majtkach i wtedy... wtedy czujemy to, co grają The Futureheads w piosence Meantime. Wiecie co? Ja nie cierpiałem tej piosenki, gdy się pojawiła. Teraz bardzo, bardzo mi się podoba. I to nie ze względu na natrętne rozmowy telefoniczne, ale ze względu na to, że to trudna muzyka i trzeba ją dobrze "osłuchać". Te telefony, to jest naprawdę smutne i żałosne, wtedy odczuwam perwersyjną przyjemność z robienia tego kogoś w wała mimo braku świadomości tego kogoś, co się dzieje.
Dwie wersje w tym Wam mocno pomogą. Zrozumiecie. Wierzę w to.
Wesja teledyskowa:
http://www.video-c.co.uk/microsite.asp?vidref=thef004
Wesja Live MP3:
http://www.audiostreet.net/artist.aspx?artistid=11975&mode=music&recordid=28665
Wersja akustyczna:
http://www.smgradio.com/core/audio/wmp/live.asx?service=vr&clipurl=/thefutureheads/thefutureheads_meantime_oct04_lo.wma&source=player

P.S. Odzywajcie się do mnie na GG, ICQ, Tlena i WPK.
środa, 13 kwietnia 2005
Browne's Edition
archiveBrowne's Edition, gdybym był wielkim znanym producentem, to właśnie tym panom, jako pierwszym zaproponowałbym kontrakt. Sesja złożona z dwóch utworów -  i tak naprawdę to tylko pierwszy wart jest jakieś uwagi. Wielkiej uwagi poświęconej utworowi To Kill A Messenger. To mogliby być Libertines, albo the Smiths, tylko wokalisty brakuje... Posłuchajcie koniecznie tego utworu.
wtorek, 12 kwietnia 2005
Your Record Label
Chcecie dowiedzieć się, jak to jest pracować w wytwórni muzycznej? Chcecie poznać zabawę w poszukiwanie nowych zdolnych artystów? Ależ proszę bardzo. Od tego jest internet. Całkowicie legalnie, możecie ściągać sobie muzykę z zasobów dziesiątek małych "wytwórni" muzycznych i amatorskich studio nagraniowych.

Net.Labels zapraszają Was serdecznie!

 Co ja znalazłem? Jeszcze nie wiem. Wciąż szukam, co powiecie na młodych Włochów, chcących brzmieć jak stare gwiazdy hard rocka? A może dać szansę temu beneluxiarzowi. Po przejrzeniu paru albumów stwierdzicie, jejku, co to za amatorszczyzna. No tak, amatorszczyzna, ale i wylęgarnia talentów. Tak powstają przyszłe gwiazdy. Być może jedną z nich odkryjecie Wy. Mam nadzieje, że podzielicie się wiadomościami, o swoich znaleziskach.
poniedziałek, 11 kwietnia 2005
Dog Man Star
W 2000 r., świeżo po przybyciu do Wawy (ach, och, tak), pojechałem do sklepu Music cośtam na Placu Zbawiciela. Wparowałem do środka, pokazałem sprzedawczyni świstek papieru z jakimiś wydrukami, pani sprawdziła, powiedziała "tak, na górze". No to poszedłem na górę. Na górze było dużo płyt, więc zabrałem się do szukania. Szukanie zajęło mi co najmniej 40 minut. Może godzinę.

Załamany niepowodzeniem, chciałem wyjść, ale jeszcze spojrzałem ostatni raz na małą wystawę jakiejś taniochy spod znaku Best Buy. Było. Szok. Wśród taniochy. No to po 20 parę złotych kupiłem dwie płytki. Fiona Apple - Tidal oraz Suede - Dog Man Star. Niemalże interes życia to był. Gdybym wiedział, że następną płytę Fiony posłucham dopiero po 5 latach, to bym skakał pod tory tramwaju.
P.S. Nawet nie wiedziałem, że tam dalej jest kino Luna. Pamiętam tylko okrągły Plac Zbawiciela i latarnie na Placu Konstytucji.
niedziela, 10 kwietnia 2005
Good Old Day
Kolejny odcinek o Libertines - Up The Bracket. Każdą ścieżkę można jakoś umieścić w pamięci. Nazwać, zidentyfikować, oznaczyć. Z pewnością ten kawałek - Good Old Days, kojarzy mi się ze spacerkiem od Galerii Centrum po Plac Bankowy, w kwietniu 2004. Ubrany ładnie, w garniturku i pod krawacikiem, nie słyszałem nic poza dudnieniem jednej piosenki. To był dzień bardzo wesoły, mógłby nawet zaryzykować stwierdzenie "szczęśliwy". Nigdy więcej Good Old Days nie brzmiało tak dobrze. Wracałem mocno zadowolony z siebie, z egzaminu, blady, nieprzytomny, trupiasty jak Pete Doherty i wyposażony w butelkę szampana w łapie.
Czyli to w zasadzie jest mój Good Old Day.

If Queen Boadicea
is long dead and gone
Still then the spirit
In her
children's children's children
It lives on

If you've lost your faith
in love and music
Oh the end won't be long
Because if it's gone for you
then I too may lose it
And that would be wrong

You know I've tried so hard
to keep myself from falling
Back into my bad old ways
And it chars my heart
to always hear you calling
Calling for the good old days

Because there were
no good old days
These are the good old days


It's not about,
tenements and needles
And all the evils in their eyes
And the backs of their minds
Daisy chains and school yard games
And a list of things
we said we'd do tomorrow
A list of things
we said we'd do tomorrow

The arcadian dream
has all fallen through
But the Albion sails on course
So lets man the decks
and hoist the rigging
Because the pig mans
found the source
And theres twelve rude boys
on the oars
.
To jest w ogóle bardzo ładna piosenka. A podkreślony cytat jest smutny i prawdziwy. Pojmę to dopiero za rok. Wiem, że pojmę to dopiero za rok i dlatego to jest smutne.
sobota, 09 kwietnia 2005
In my dreams, I
Seagirl podesłała mi ładnego linka do teledysku Mercury Rev "The Dark Is Rising". Faktycznie, morze w teledysku jest... Ale też prawda, że akurat ja wielkim fanem morza nie jestem :-) Ktoś powie, że brzmi to dziwnie, bowiem tutaj sea, tam ocean. No cóż. To są takie symbole tych blogów. Moje oznaczenie odróżniające. Tak naprawdę to czasem ukrywam tu pewne treści. To w ogóle jest dziwny blog.

Ale dziś poświęcam trzy słowa piosence, bo może nie teledysk, ale piosenka jest warta uwagi. Ładny, prosty tekst. Na songmeanings.net powiedzieli, że łatwo się utożsamiać z tymi słowami. Każdy może. A więc proszę - chwila smutku dla każdego. W dowolnym multimedialnym formacie.

I dreamed of you on my farm
I dreamed of you in my arms
But dreams are always wrong

I never dreamed I'd hurt you
I never dreamed I'd lose you
In my dreams, I'm always strong

And now the creek is rising
And all my bridges burnt

I always dreamed of big crowds
Plooms of smoke and high clouds
But dreams don't last for long

I have my suspicions
When the stars are in position
All will be revealed
But I know that until then
Unless the stars surrender
All will be concealed


And now the snow is falling
And all my fences torn

I know you need someone
And I can hear someone
Somewhere in this song

I dreamed that I was walking
And the two of us were talking
Of all lives mysteries

But words that flow between friends
Winding streams, without end
I wanted you to see

But it can seem surprising
When you find yourself alone
And now the dark is rising
And a brand new moon is born

I always dreamed I'd love you
I never dreamed I'd lose you
In my dreams, I'm always strong.

Super, to kto bardzie uwrażliwiony, może się popłakać do woli (ja akurat nie, ale może ktoś). Dziś JESZCZE można to wytłumaczyć papieżem. Jutro już będzie trudniej, więc słuchajcie. Póki jest jeszcze czas.
 
1 , 2