Serwis z recenzjami zjawisk medialnych, ktorych nie znajdziecie gdzie indziej, a sa warte uwagi. Kultowe filmy, muzyka i sztuka przez masy niedoceniona.
Kategorie: Wszystkie | ! SPIS TREŚCI ! | Film | Inne | Media | Miasto | Muzyka
RSS
piątek, 31 marca 2006
Depeche Mode - Suffer Well
Where were you when I fell from grace
Frozen heart, an empty space
Something's changing, it's in your eyes
Please don't speak, you'll only lie
I found treasure not where I thought
Peace of mind can't be bought. Still I believe

I just hang on, Suffer well
Sometimes it's hard,  It's hard to tell
A kiedy już zwątpiłem, czy Depeche Mode zaskoczy mnie nowymi piosenkami, obudziły mnie bezlitosne tony "Suffer Well". Jak zwykle bogata ścieżka, motywów muzycznych tyle, że można by obdarować 3 różne piosenki. A na dodatek bardzo ciężki, mroczny, basowy klimat. Teledysk... chyba symboliczny (szkoda tylko, że nie wiem o co chodzi). Początkowo elegancki Dave Gahan w ciągu 4 minut spokojnie idzie chodnikiem, potem szlaja się odwiedzając bar, by wreszcie stać się ofiarą jakiegoś naprawdę zimnego serca.

Justin Alt też nie wiedział o co chodzi, toteż przygotował swoją wersję. Ta opiera się o obrazy z kultowego w latach 80 filmu "Tron". I chyba nawet pasuje lepiej. A już na pewno jest fantastycznie zmontowana, jak na amatorską robotę.
12:59, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (1) »
czwartek, 30 marca 2006
Nierealna Blu Cantrell
Blu CantrellBlu Cantrell zawsze była piękna. Lubiła pozować nago lub półnago. Ostatnio czytałem wywiad, w którym zapowiadała dalsze sesje w których będzie zrzucać wdzianka przed obiektywem. Blu Cantrell potrafi nawet śpiewać. I to nie byle jak. Beyonce czy Mariah Carey nie mogłbyby się powstydzić.

Naprawdę nie rozumiem czego zabrakło Blu, by stała się gwiazdą na miarę Beyonce. Czyżby to, że Blu nie jest żoną wielkiego producenta Jaya-Z wystarczyło, by wybielona Beyonce stałą się królową popu, zaś Blu przemnknęła niczym kometa po niebie pełnym gwiazd? Szkoda. Kilka hitów, kilka przepięknych teledysków... i cisza.

Lubię w szczególności teledysk do piosenki Breathe, nagranej z Seanem Paulem. Piękna Blu została dodatkowo całkowicie przekształcona przez komputer, który jej twarz bez skazy zmienił w twarz nierealnie pozbawioną skaz ;-) Jaśniejące żywą barwą oczy, usta, świetlista skóra, śnieżnobiały strój... trochę razi sztucznością... ale przecież to tylko teledysk... Wszystko wolno, nieprawdaż?
12:42, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (6) »
niedziela, 26 marca 2006
Seria Ju On Grudge
Ju On GrudgeBuuuuu... budzisz się, a coś zagląda przez Twoje okno? Czyżby to blada postać małego chłopca? A może on już jest w Twoim mieszkaniu? A może zaraz ktoś się nachyli nad Twoim łóżkiem? Czy coś, co porusza się złowrogo i nienaturalnie, zbliża się do Ciebie? Czy coś nagle wychodzi z szafy? A może spod łóżka? A może po prostu pojawia się za Tobą?

Po sukcesie japońskiego horroru Ringu w 1998 rozpoczął się szał na azjatyckie horrory. Seria Ju On ma swoje korzenie w 2000 roku, od dziwnego filmu grozy filmowanego tanią kamerą cyfrową. Pierwszy, bardzo klimatyczny film rozpoczął straszliwą sagę. Obraz był straszny, bowiem w swej prostocie przypominał film dokumentalny...

Senna wizja nudnego dnia. Bez podkładu muzycznego. Bez efekciarskiego oświetlenia planu. Po prostu kamera cyfrowa i dziewczyna na pierwszym planie. Siedzi w jakimś domku. W swoim pokoiku na pięterku. Cisza i spokój. W tle pojawia się cichutki szum, może coś skrzypi, może to cichy pomruk kota. Dziewczyna nic nie słyszy, zakłada słuchawki na uszy, puszcza muzykę. Nadal cicho, nadal sennie. Po pewnym czasie dziewczyna zdejmuje słuchawki z uszu. Teraz już nie ma wątpliwości, że to charczenie...

...w filmie nie ma konkretnej fabuły. Są tylko konkretne postacie... i terror. I to wystarczyło. Sukces Ju On 1 doprowadził do nakręcenia jeszcze gorszego Ju On 2, prawdziwej wizji z piekła rodem, gdzie zabawa przerażającymi obrazami przechodzi ludzkie pojęcie. Znów kamera cyfrowa. Kolejny sukces. I kolejne dwa filmy Ju On: Grudge 1 (zdjęcie) i Ju On: Grudge 2. Tym razem już z dużym budżetem, dużymi możliwościami. To już nie nowatorstwo pierwszych części, ale nadal okropne obrazy.

I wreszcie remake amerykański... Z Buffy (Sarah Michelle Gellar), w istocie remake - remake'u :-) Ten sam reżyser nakręcił Ju On 1, by następnie nakręcić go ponownie jako Ju On: Grudge 1, by nakręcić trzeci remake jako amerykański Grudge (Klątwa). W wersji amerykańskiej pojawiają się zarówno wątki z Ju On 1 (kobieta bez żuchwy), jak i z Ju On: Grudge 1 (okropna scena w windzie).
11:07, paul1981 , Film
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 marca 2006
Nigdy nie zawiedź mnie kolejny raz
Depeche Mode - Never Let Me Down AgainAch, stadiony pełne fanów Depeche Mode szaleją. Ta piosenka... To jedno z pierwszych skojarzeń, jakie przychodzą mi na myśl, gdy ktoś rzuci hasło "hymny stadionowe". To też jedno z pierwszych skojarzeń dla haseł "energetyzujące piosenki", a może nawet "piosenki podczas słuchania których chciałbyś coś zniszczyć". Melodie i tekst różnych piosenek mogą wzbudzać w umyśle człowieka różne reakcje odczuwane jako odmienne emocje. "Never Let Me Down Again" bardzo umiejętnie podsyca napięcie, złość, żal, obawa wobec nadwątlonego zaufania...
I'm taking a ride with my best friend
I hope he never lets me down again
He promised me I'm safe in his houses
As long as I remember who's wearing the trousers
I hope he never lets me down again

We're flying high, Watching the world pass us by
Never want to come down
Never want to put my feet back down on the ground

See the stars, they're shining bright
Everything's all right tonight
Wersja live do ściągnięcia TUTAJ, Gahan trochę fałszuje na początku, ale w tej piosence naprawdę nie chodzi o tonację. TUTAJ jest mocniejsza wersja. Potężne emocje. Wrrr...
10:50, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 marca 2006
Brokeback Mountain
Mi się to nie podoba. Ot, po prostu romansik o gejach-kowbojach.. Jeżeli chcecie zobaczyć tragedię która zdarzyła się naprawdę to zobaczcie tutaj (dwóch Irańczyków, gejów, władze powiesiły za ich skłonności). Po takich historiach, przygody dwóch facetów w kapeluszach mnie nie poruszają.

Ten film jest po prostu wkurzający. Nie wyobrażam sobie, by postacie mogły wzbudzać czyjąkolwiek sympatię... To dlatego, że nie obchodzi mnie kim są (mogą być gejami, kowbojami, kosmonautami), ale co robią. A robią okrutne rzeczy! O czym mówimy? O kowbojach o odmiennej orientacji - kowbojach, którzy mogli przenieść się do mniej zacofanego amerykańskiego stanu i realizować się emocjonalnie i fizycznie.

Jednak nie - wybrali drogę polegającą na fałszywym małżeństwie z jakimiś biednymi kobietami. Płodzili dzieci na potęgę, traktowani kobiety jak maszyny rozpłodowe (a siebie jako rozpłodowych byczków). Uczynili koszmarem los swoich rodzin. Trochę poulegali pokusie podczas spędu owiec i zostawili po sobie kilku nieszczęsnych potomków na tym świecie. Potem film się skończył.

Mam z tym filmem podobny problem, jak z "Requiem dla snu". Kolejny film, w którym bohaterowie przez cały czas robią głupie rzeczy i dokonują złych wyborów (narkotyki, fałszywe małżeństwa, chamstwo wobec rodziny)... Potem spotyka ich jakaś tragedia, która jest oczywistą konsekwencją ich własnej głupoty, ale reżyser każe mi litować się nad ich niedolą... Niby dlaczego?

Film tylko ze względu na Oskary trafia do Sea. Może komuś się spodobać. Mi się średnio podoba.
13:27, paul1981 , Film
Link Komentarze (2) »
piątek, 17 marca 2006
Johnny Cash
Johnny Cash
Early one mornin' while makin' the rounds
I took a shot of cocaine and I shot my woman down
I went right home and I went to bed
I stuck that lovin' .44 beneath my head
Johnny Cash śpiewa Wam "Cocaine Blues". I co? Wiedziałem, że film o Johnny'm Cash'u zaciekawi mnie jego twórczością. Już od dawna miałem odsłuchać coś Johnny'ego, ale jakoś brakowało mi do tego motywacji. Taki film ("Spacer po linie"). To dobra motywacja.

Słyszałem o problemach Johnny'ego, ale spodziewałem się bardziej problemów z alkoholem i kobietami, problemów typowych dla sławnych muzyków. W mniejszym stopniu spodziewałem się narkotyków. Nie w tej epocje, nie piosenkarz country. Jakież zaskoczenie.

Drugim zaskoczeniem były teksty piosenek, takie jak ten, powyższy. Dziś Marylin Manson wstydziłby się napisać taki tekst, bo MTV by się obraziło. Johnny Cash się nie wstydził i nie bał.
12:23, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 marca 2006
Syriana
Wreszcie wybrałem się na "Syrianę". Mo i co? Podobał mi się. Czy to dla mnie niespodzianka? Nie. To jeden z filmów, który... był skazany na zyskanie mojej sympatii. Niepoprawny politycznie, odważny, trudny w przekazie, nietypowy w formie realizacji, pełen splatających się i trudnych do powiązania ze sobą wątków.

Do tego niezapomniane, ciekawie wykreowane postacie analityków finansowych, agentów CIA, potentatów naftowych, polityków, prawników i fanatyków religijnych, wszystkich biorących udział w grze o wielką polityczno-finansową stawkę.

Reżyserem filmu jest reżyser "Traffic", który w podobnej formie opowiadał o problemie amerykańsko-meksykańskiej granicy i przemytu narkotyków. Komu nie podobał się "Traffic", temu nie polecam również "Syriany".
21:31, worldpl , Film
Link Komentarze (1) »
wtorek, 07 marca 2006
Oskar dla "Miasta Gniewu"
Czyżbym już w sierpniu wykrakał Oskar dla najlepszego filmu? :-) Film przypadł mi do gustu i poruszył mnie tak, jak mógłbym tego oczekiwać od oscarowego dzieła. Nie był to koniecznie mój ulubiony film 2005 roku, ale z pewnością film wart nagrody. Pisałem o filmie jeszcze tu.
11:59, paul1981 , Film
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 06 marca 2006
Kanye West - Touch The Sky
Myślałem, że jestem bardzo zamknięty w kręgu muzyki angielskiej. Kanye udowadnia, że jednak nie. Dziś już nie mam wątpliwości. Ja naprawdę uwielbiam tego hiphopowca! Jego oda do radości, jego lot po niebie w dumie i radości wyrażanej w piosence "Touch the Sky" jest po prostu piękny i zaraźliwy.
I think I died in an accident, cause this must be heaven.

Now let's take 'em high-igh-igh-igh-igh-igh la la la la la la la
(Top of the world, baby. T-Top of the world)
Now let's take 'em high-igh-igh-igh-igh-igh la la la la la la la
(Top of the world, baby. T-Top of the world)

I gotta testify, come up in the spot looking extra fly
For the day you die, You gonna touch the sky
(You gonna touch the sky babygirl!) Testify, come up in the spot

Sky high I'm,
 I'm sky high
 I'm, I'm sky high
I'm, I'm sky high
I'm, I'm sky high
I'm, I'm sky high Sky, Sky high
 I'm, I'm sky high Yeah!
(Keep it rollin)
 (Feels good to be home, baby! Feels good to be home!)
Rozbrajają mnie elementy komiczne, jak dwie wrzeszczące Murzynki z getta, które są wyraźnie podirytowane szczęściem Kanye, ten jednak się nie poddaje :-)
"This is why... This is why we couldn't never work out...!"
Ludzie w Polsce są zawistni. Trzeba obawiać się sukcesu. Trzeba obawiać się wysokości... NIE. Kanye mówi, że nie. Nic nie trzeba. Nic nie musimy. Możemy cieszyć się życiem. Cudowny teledysk TUTAJ.
sobota, 04 marca 2006
The Cure - More Than this
Nie przypuszczałem, że na starym soundtracku do filmu X-Files znaleźć będę mógł tak interesujący b-side The Cure. Według Allmusic.com utwór ten dostępny jest jedynie na powyższym soundtracku oraz w kompilacji rzadkich wydań The Cure - Join The Dots.

Utwór może nie jest idealny. Czegoś mu brakuje, być może ponownego nagrania, uproszczenia paru zagmatwanych wątków muzycznych. Mimo wszystko boskość The Cure słychać tu wyraźnie.

Make believe in magic
Make believe in dreams
Make believe impossible
Nothing as it seems
See, touch, taste, smell, hear
But never know if it's real
(Never know if it's real)

For a second of your life
Tell me if it's true
Anywhere we are
It's all I want of you
your lips lies a secret
A promise of a kiss
Of something more than this
Dwoje ludzi może stać blisko, patrzeć sobie w oczy, badać każdy ruch. Coś się zaraz może stać. Być może w gąszczu błahych słówek kryje się tajemnica pragnienia - pragnienia otworzenia swojego serca. A może to tylko omylne wrażenie. Była już taka piosenka The Cure - Fire in Cairo, tutaj opisana (rok temu!).

Tylko, że w Fire in Cairo to wrażenie okazywało się być fałszywe. W "More Than This" jeszcze nie znamy zakończenia. Magiczna chwila mogąca sprawiać wrażenie wieczności. Ktoś coś powie? Ktoś wykona jakiś gest? A może w bezradności pożegnają się, żałując potem wielce swej bierności?
03:43, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »