Serwis z recenzjami zjawisk medialnych, ktorych nie znajdziecie gdzie indziej, a sa warte uwagi. Kultowe filmy, muzyka i sztuka przez masy niedoceniona.
Kategorie: Wszystkie | ! SPIS TREŚCI ! | Film | Inne | Media | Miasto | Muzyka
RSS
poniedziałek, 29 listopada 2004
Apartament 2004
Bardzo fajny film. Bardzo dobra ścieżka dźwiękowa (Mazzy Star!!!), fajnie zakręcona historia.

Na tyle fajny film, że po raz pierwszy zauważyłem istnienie kogoś takiego jak Josh Harnett. Dotychczas identyfikowałem go co najwyżej z typowym amerykańskim chłopaczyną, do amerykańskich filmów o żołnierzykach albo o futbolistach w high school. Teraz po raz pierwszy zobaczyłem w nim aktora ;-) Kto wie, może będzie jak z Tomem Cruise, po 10 latach filmów go trochę polubię ;-)

No ale problem znów z Dianą Kruger. Wcześniej to była Helena z Troi i pojawił się problem taki, że ona nie jest wystarczająco ładna, hehe. Pamiętacie to pewnie:
http://www.joemonster.org/print.php?sid=3450

Tu problem jest podobny. Aktorka nr 2, która gra rolę mniejszą, jest ładniejsza od samej Diany. Nie tylko jest ładniejsza, ale i gra bardziej ciekawą, bogatą wewnętrznie i intelektualnie postać. To w świetle treści filmu powoduje niesmak ;-)

W wersji francuskiej zamiast Diany była Bellucci.
To rozumiem.
Więcej niż rozumiem.

P.S. Ciekawe czy wszystkie mężatki i zaręczone dziewczyny na świecie, denerwuje świadomość istnienia takiej kobiety jak Monica Bellucci czy denerwuje je fakt istnienia kobiety, która bez problemu mogłaby "wyrwać" ze szponków nawet najwierniejszego męża czy narzeczonego.
21:22, worldpl , Film
Link Komentarze (7) »
niedziela, 28 listopada 2004
Arkadia w stolicy
Pobiezna obserwacja pozwalan na stwierdzenie, ze w tym centrum robi sie coraz tloczniej. Juz jest tak tloczno, jak w Galerii Mokotow. Ludzisk wiecej znacznie niz na Sadybie.

Przyznam ze jest to troszeczke uciazliwe. Uciazliwe tez sa zapachy ryb, ktore potwornym fetorem unosza sie nad rejonem kina Cinema City.

Poza tym jest milo. I blisko centrum. To jest plus. Obsluga jest takze mila - wrecz doskonala. Wiec warto.

W najgorszym razie Mokotow i Sadyba stana sie troche mniej zapchane.
czwartek, 25 listopada 2004
Niebo nad Warszawą
Bardzo żałuję, że stolica zasłużyła ostatnimi czasy conajwyżej na jeden liryczny film. Oczywiście chodzi o "Warszawę". Rozumiem, to miasto różnego rodzaju zjawisk niezbyt lubianych w Polsce. Rozumiem, bowiem sam jestem "nierodowity". Nie zmienia to zasadniczej kwestii - to jest piękne miejsce.
środa, 24 listopada 2004
Zabawy z piłką
Ależ urocze filmisko ;-) Niestety, nie każdy będzie mógł się na nim dobrze bawić... Za filmem stoi Ben Stiller, który ma generalnie rzecz biorąc - specyficzne poczucie humoru. To humor typu "kiblowego", jednakże poziom "kiblowatości" jest taki, że całość przypomina humor absurdu w wykonaniu Monty Pythona, a nie kolejną głupią amerykańską komedię.

Jeżeli oczekujecie mało wyszukanego humoru po długim tygodniu roboty - polecam Dodgeball.
11:45, worldpl , Film
Link Komentarze (2) »
Mad TV
TYTUŁ:
Mad TV
Typ:
EKONOMICZNA
Uwaga! Jest to jedna z najmiodniejszych gierek, jakie kiedykolwiek wydano na komputer PC! Na czym polega? Jesteś kierownikiem programu niewielkiej popołudniowo-wieczornej stacji TV. Jaki jest Twój cel? Ułóż ramówkę programowa, wyznacz reklamy, zarob, kup nowe filmy, przyciągnij widownie, rozszerz zasięg nadawania, zarob więcej, zostań szycha :))) Będąc szychą masz dziewuchę i wygrywasz :)))

Na czym polega zabawa? Wszystko w czasie rzeczywistym... Co to oznacza? Cos niesamowitego... Akcja jest diabelnie szybka. Jak w... Ostrym Dyżurze biegasz zaganiany po wieżowcu miedzy agencja reklamowa, komputerem do ustawiania ramówki i reklam, studiem wiadomości, archiwum filmów, wideoteka, studiem telewizyjnym, dostawca sprzętu... Wszystko na Twojej głowie, nie ma czasu do stracenia...

Gra jest niesamowicie dynamiczna, wciąż zabiegany musisz stawać na głowie, by utrzymać samotnie cala stacje... Całość okrasza niesamowity czarny humor i dużą dawka emocji, jak np. ataki bombowe! konkurencja nie śpi! Na korytarzach spotykasz przedstawicieli innych telewizji, którzy wykonują te sama prace dla konkurencji... Intrygi, pospiech, nerwy, plany... Niesamowita, niewyobrażalnie wspaniała zabawa... Jedna z najlepszych gier wszechczasów... MUST SEE, MUST HAVE!!!!!!!!!!!!!
10:18, worldpl , Inne
Link Komentarze (1) »
wtorek, 23 listopada 2004
Zagubiona Autostrada
Gdy ogladalem pierwszy raz, nagralem na wideo, ale potem juz nie obejrzalem przez ROK tylko z jednego jedynego powodu - nie chcialem znow wracac do tego mrocznego swiata... Nie bez podstaw Lynch dostal nagrode za plastyczny przekaz czy cos w tym stylu...

GENIALNA muzyka. Glowny motyw od Dawida Bowiego chodzi po glowie dlugo. Jest jeszcze... "THE PERFECT DRUG"

Ten film nie tylko idealnie pasuje do mojej idealnej artystycznej wizji swiata mroku i nocy, ale i SAM KREUJE nowe idealy w moim artystycznym 'swiatopogladzie'.

P. Arquette, ogolnie rzecz biorac jest solidna aktorka, a tym razem do tego przepieknie jakos w filmie wyglada. Sceny ze zblizeniem ust, gdy slychac JEJ GLOS ktory od jakiegos czasu juz uznaje za chyba 'najprzyjemniejszy kobiecy glos w kinie'. Delikatnosc - a jednoczesnie glebia.

P.S. Spoiler dalej. Co do intepretacji, to chyba najprostszym kregoslupem moze byc ten wskazany przez samego Lynch'a - 'Dziwimy sie jak nasz wlasny umysl moze nas oszukac'. Wg tego okreslenia film jest o mordercy - Pullmanie, ktory zabija swoja zone z zazdrosci odczuwanej wzgledem - Andyego (latynos) i Eddyego (macho). Wazna jest koncowka. Jadac samochodem Pullman wchodzi w cialo, albo tylko - wydaje mu sie, ze wchodzi w cialo mlodego chlopaka (sceny gdy chlopak stoi na ulicy i "cos sie staje", na koniec zas o tej samej porze Pullman jedzie i "cos sie staje"). Wszystko to w umysle Pullmana. Za jedyna realna czesc mozna uznac fakt zabicia zony i Eddyego - przez Pullmana, a takze sam fakt seksu Eddyego i zony Pullmana. A reszta, to tylko wytwor wyobrazni psychola-mordercy. Blondynka zona = ta sama zona, ale zdradzajaca, tylko Pullman widzi zone jako blondynke - dziwke z pornfilmow, policjanci na zdjeciu widza normalna zone. Pullman sam stara sobie wyjasnic swoj czyn - tworzac wizje samego siebie jako jurnego byczka (=nie zdradzanego przez zone z Eddym - to on zabiera kobiete Eddyemu). A kim jest ta TAJEMNICZA POSTAC? Postac to zlo. Diabel? Demon? Psychoza? Przychodzi, gdy jest proszony przez samych ludzi. Odkad Lynch powiedzial ze byc moze i teraz stoi (niewidzialny?) obok kazdego z nas (SPOJRZ TROCHE W LEWO, CZY PRZYPADKIEM...??) i czeka na slabosc, po ktorej obudzimy sie z nozem w lapie w srodku krwawej jatki...

Kto go nie zrozumial, jego szczescie, nie chcielibyscie zrozumiec. O pewnych rzeczach lepiej nie wiedziec. Sam nie wiem, czy jest sens ogladac kolejny raz Zagubiona Autostrade. Moze lepiej nie psuc sobie stabilnosci psychicznej. Lepiej spac spokojnie, ja dlugo spokojnie spac nie moglem. Zagubiona Autostrada to nocny koszmar, z taka mala roznica, ze opowiada o sytuacji, w ktorej NIE MA MOZLIWOSCI przebudzenia. Takie auto-pogrzebanie zywcem razem z demonami.
18:10, worldpl , Film
Link Dodaj komentarz »
Doom
TYTUL:
Doom
Typ:
FPP
Ech, legenda nad legendami. Choc to Wolfi rozpoczal szal FPP na PC, to tak wlasciwie dopiero Doom mozna uznac za protoplaste dzisiejszych rozwalek 3D. Dlaczego? Po raz pierwszy na ekranie rozrozniano trzeci wymiar, to znaczy WYSOKOSC. W Wolfim wszystko dzialo sie w jednym poziomie, podloga i sufit nie mialy nawet tekstur, a sciany zbudowane byly z jednakowej wielkosci szescianow. Zas Doom, chociaz nie posiadal w ogole prawdziwej grafiki 3d, ale "scianowe oszustwa", to wlasciwie nie mialo to znaczenia dla gracza, bo to, co bylo widac, byblo trojwymiarowe i tak tez wygladalo. Wszystko z teksturami, wysoksci, windy, wielkie budowle. Chociaz ID Software znowu zaserwowalo levelowy SZAJS (tak jak pozniej w Q1, Q2, Q3), to nie zmienia to faktu, ze od czasu Wolfa to IdS serwuje innym programistom swietne engine'y do tworzenia wspanialych gierek.
11:59, worldpl , Inne
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 22 listopada 2004
Kina stoliczne cz II
Cinema City Sadyba - wielka fabryka, raczej samemu odradzam isc, trzeba z kims i nie z kims do parki, malo romantycznie. Raczej chodzi o grupe... IMHO minimum 4 osoby, bedzie fajnie. Po prostu CC jest za duzym kompleksem by wloczyly sie 2 osoby. Wielki bar, wielkie kino, pare razy sie zgubilem :)))

Atlantic - ladne polozenie, w srodku milej bo przytulniej od CC, ale nie ma gdzie usiasc w oczekiwaniu na film. Wpuszczaja w ostatniej chwili :(((((( Trzeba stac stac i stac i czekac

Femina - jak na razie najprzytulniejsze, cos tam jest takiego dziwnego, ze jakos fajnie sie tam chodzi, wpuszczaja troszke wczesniej, maja troszeczke inny repertuar, cos miedzy ambicja Paradiso, a komercja CC i Atlantica. No a 'sala D' jest po prostu super. Max chyba 60 osob, 7 rzedow po chyba 7-10 miejsc. Kameralnie i bardzo milo.
17:05, worldpl , Film
Link Dodaj komentarz »
Kina stoliczne
ILUZJON - z jednej strony paskudna okolica, ech, malo, PASKUDNA okolica, bo trzeba z metra w nocy czasem isc mijajac roznych dresow i miesniakow jakies pol kilosa, a w ogole ta sama boczna uliczka to juz istne zaproszenie do zbrodni :))))) Ale na plus za nienumerowane miejsca (tak powinno byc zawsze i wszedzie!). Duza sala no i jak wiadomo bardzo fajny klimacik, obok bardzo mila restauracyjka, no i bardzo mila poczekalnia. W srodku porozwieszane zdjecia czarnobiale, piekna - wielka, rzezbiona sala, z taka wyczuwana staroscia (KLIMAT). Na minus fotele w jednej wysokosci, wiec czasem jakas menda moze troche zaslonic.

MULTIKINO - pierwszy raz w zyciu widzialem taka dbalosc o klienta. Megakino pelna geba, pelny profesjonalizm i w ogole. Fabryka klientow. Brakuje jeszcze tylko ruchomych schodow i ruchomych chodniczkow, by wyszla linia produkcyjna jak w hodowli gesi czy fabryce samochodow ;-)

PARADISO - mieszane odczucia, boli mnie malutki ekran, to powoduje, ze powinno sie tam chodzic, ale tylko na filmy KULTOWE, na szczescie takie tam czesto sie pojawiaja ;-)
08:46, worldpl , Film
Link Komentarze (2) »
niedziela, 21 listopada 2004
Mechwarrior
TYTUL:
Mechwarrior
Typ:
MECHOWA
Wielka produkcja! Oczywiscie, konieczna dla kazdego. Nigdy nie zapomni sie tych chwil, gdy sterowalem mechem jednoczesnie przez klawiature i joya, na zmiane lewa reka i mycha - celowalem sprzetem prawa. Brakowalo jeszcze obslugi nog :))))) Oddzielnie bowiem sterowalo sie nogami mecha (joy), oddzielnie wiezyczka/glowa i systemem celowniczy, wreszcie ogniem (mycha), oddzielnie wreszcie calym systemem kierowania i oczkami pilota rozgladajacego sie po kabinie mecha (klawiatura). Oznaczalo to koniecznosc wyuczenia sie wirtuozerii, ale bylo warto, bo potem dawalo nieograniczone mozliwosci! W ogole dreszcz emocji zawsze wywolywaly we mnie roboty kroczace, ale akcje, jakie spotkaly mnie podczas zabawy w Mechwarriora 2....
18:54, worldpl , Inne
Link Dodaj komentarz »
Natural Emotion
And when I'm lying in my bed
I think about life
and I think about death
and neither one particularly appeals to me
and if the day came when I felt a natural emotion
I'd get such a shock I'd probably lie
in the middle of the street and die
I'd lie down and die

--- The Smiths - Nowhere Fast

Jaki z tego wniosek? Ot, nie zgrywajcie zimnych drani, bowiem wprowadzicie się w stan, z którego już Was nic nie będzie mogło wyprowadzić bez szwanku. Pozdrowienia :-D
Deus Ex
Oto stary konkurs, dotyczący starej gry "Deus Ex 1", zaś konkurs nazywa się "Poszukujemy wirtualnych kobiet nie noszących majtek". Instrukcja - Jak sprawdzic, czy obiekt posiada majtki.

1. Aby sprawdzic czy potencjalny obiekt posiada majtki, nalezy podkrasc sie z tylu i zastosowac paralizator na szyji danej postaci. Mozna takze zastosowac kombinacje gazu lzawiacego w oczy i palka w glowe, albo palka w glowe, jednak to juz jest niebezpieczne, bo taki obiekt moze na po prostu uciec. Eksperci i sadysci moga sprobowac strzalu strzalka TQ z odleglosci, jednak jest to niewskazane, bo taki obiekt zaczyna biegac dookola i sie wydzierac.

2. Aby sprawdzic czy dany obiekt posiada majtki, nalezy niezwlocznie umiescic go na stole i przykucnac za nim by dokonac ogledzin. Wszelkie majtki (biale i inne) eliminuja dana postac z konkursu. W przypadku braku stolu, osobe mozna umiescic na lawce, skrzyni, wzglednie wrzucic do wody i dokonac ogledzin pod woda.

3. Wszelkie proby oszustw, w co zalicza sie mordowanie obiektow, oznaczaja wykluczenie z konkursu.

4. Alternatywna metoda sprawdzenia stanu posiadania majtek moze byc Spy Drone, o ile oczywiscie obiektowi taka akcja nie przeszkadza i nie bedzie on przed nim uciekal. Zwraca sie jednak uwage, ze po dokonaniu ogledzin nalezy takie urzadzenie WYLACZYC A NIE ZDETONOWAC!!!

5. Obiektami moga byc tylko kobiety. Mam nadzieje, ze ta kwestia jest jasna. Jestem tu niepoprawny politycznie. Nie licza sie roboty, mezczyzni, psy, koty, golebie, szczury, dzieci, ani dr Mendeley.

6. Kategorycznie nie wolno konkursu uskuteczniać w realu!

Jak widać DE1 pozwala na wirtualną kreatywność. Cieakawe, czy Deus Ex 2 jest równie kratywny. Mi jakoś nie chciało się specjalnie testować. Ot, pobiegałem troche i gierka leży sobie na półeczce na razie.
10:13, worldpl , Inne
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 listopada 2004
Privateer
TYTUL: Privateer Typ: SPACE-SYMULACJA
Frontier w wydaniu Origin. Engine z Wing Commander 2, wiec jeszcze sprite'y, ale bardzo zaawansowane. Swietny dzwiek, ciekawa fabula i niesamowity klimat. Ogolnie - pozycja warta uwagi, nie jest to jednak niestey gra typu (dac-sie-za-nia-zabic), ale polatac sobie mozna, tym bardziej, ze swiat, mimo ze karlowacie maly w porownaniu do Frontiera, jest naprawde ciekawy i warty uwagi ze wzgledu na swoja barwnosc...
18:30, worldpl , Inne
Link Dodaj komentarz »
Czaso-podróż znowu
Mozg sie zlasowal od myslenia o podrozy w czasie...

1. Poczatek.
Nie jest w ogole mozliwe do przyjecia, ze mozna ot-tak cofnac czas i stworzyc sytuacje, w ktorej spotkaja sie dwa te same elementy dwoch czasow. To jest totalny bezsens. Niby jak moznaby skopiowac to samo? Jezeli cofnie sie czas jakiemus elementowi, to nie mozliwe jest juz przeciez, by byl w przeszlosci juz on (przed cofnieciem w czasie), w bo w przeszlosci moze byc tylko jeden, a wiec bylby to ten cofniety :))))

2. Czas jako wymiar?
Mamy wymiary XYZ, a czas niech bedzie wymiarem C. Mozemy przestawiac elementy w osiach XYZ, wiec zakladam, ze mozemy i w osi C. No i co? Dla calej naszej ziemi czas leci w osi C. Posuwa sie, poniewaz czas ciagle uplywa. A wiec niejako nasza rzeczywistosc jest w ruchu. Nie mozna cofnac sie do przeszlosci czy do przyszlosci, BO JEJ NIE MA! Mozna sie cofnac na osi czasu o 10 lat. Fajnie. Przeniesiemy o 10 lat wstecz kamien. I co? Nic, bo rzeczywistosci - ziemi, gwiazd nie bedzie, bo wszystko bedzie juz w innym punkcie na osi C!!!!! Nie mozna zakladac, ze ten sam element jest w kazdym kawalku osi C, bowiem to wyklucza juz punkt pierwszy - nie mozna przeciez stwierdzic, ze sekunde temu bylem inny ja, a sekunde pozniej jest juz inny, jakos skopiowany czy cos takiego... Nie. To ten sam ja, ale przesuniety o sekunde na osi C... Gdyby tak nie bylo, to w kazdej chwili pozostalibysmy w przeszlosci, a w nastepnej chwili byblby juz inny twor, identyczny z nami... Straszne, co?

3. Czlowiek nie moze podrozowac w czasie?
Wyobrazmy sobie, co by sie stalo, gdyby nagle cofnac kamien o 10 lat wczesniej? Kamien, ktory byl gdzies 10 lat wczesniej musialby zniknac i zastapilby go kamien cofniety w czasie... No super. Ale co by bylo, gdyby jakiegos komandosa cofneli o 10 lat w tyl? Co by sie stalo z komandosem, ktory byl juz 10 lat wczesniej? Sadze, ze zginalby w meczarniach. Zniknelaby mu struna grzbietowa i mozg... "Co?" mowicie? A no wlasnie, czlowiek to taka paskuda, ze nie jest tym samym. Na okraglo zre i wydala, cale jego cialo obumiera i odnawia sie jednoczesnie. Skora sie zluszcza, powstaje nowa i tak dalej. W takim razie z tego komandosa, ktory byl 10 lat wczesniej ZNIKNELYBY wszystkie elementy jego ciala, ktore reprezentowalyby fizyczna postac jego samego 10 lat pozniej. m.in. prawdopodobnie struna grzbietowa, mozg czy rdzen kregowy, nie wiem. Kto wie, jakie jeszcze inne elementy ze swiata poznikalyby w przeszlosci na skutek tej zmiany polozenia elementow swiata w osiach XYZC.
17:34, worldpl , Inne
Link Komentarze (4) »
Nagły skok w czasie
Idziecie sobie po chodniku, a tu nagle zastepuje Wam droge jakis dziad i mowi, ze jezeli wyrazicie na to swoja zgode, ofnie Was W TEJ Idziecie sobie po chodniku, a tu nagle zastepuje Wam droge jakis dziad i mowi, ze jezeli wyrazicie na to swoja zgode, cofnie Was W TEJ CHWILI (raczej numerow totolotka nie spiszecie) o 10 lat zycia, lub po prostu odejdzie i nigdy juz nie bedziecie pamietac tego wydarzenia. Jezeli zas wybierzecie cofniecie sie w czasie o wybrana ilosc dziesiecioleci, ZACHOWACIE SWIADOMOSC tego, co stanie sie w przyszlosci.

Czy zgodzilibyscie sie? Czy podjelibyscie szanse wyidealizowania swojego zycia, ale jednoczesnie - podjelibyscie bierzmo poczucia winy, ze wiele nieszczesc, jakim moglibyscie zapobiec, pewine sie wydarzy. (dlaczego nie zadzwonilem i nie powiedzialem swiatu, ze bedzie zamach, wypadek, trzesienie ziemi). CHWILI (raczej numerow totolotka nie spiszecie) o 10 lat zycia, lub po prostu odejdzie i nigdy juz nie bedziecie pamietac tego wydarzenia. Jezeli zas wybierzecie cofniecie sie w czasie o wybrana ilosc dziesiecioleci, ZACHOWACIE SWIADOMOSC tego, co stanie sie w przyszlosci.
10:12, worldpl , Inne
Link Komentarze (2) »
czwartek, 18 listopada 2004
Still ILL - The Smiths
Ask me why and I'll die
oh ask me why and I'll die
and if you must go to work tomorrow
well if I were you I wouldn't bother
for there are brighter sides to life
and I should know because I've seen them
but not very often

Under the iron bridge we kissed
and although I ended up with sore lips
it just wasn't like
the old days anymore
no it wasn't like those days
am I still ill?
am I still ill?

Naprawdę lubię tą piosenkę. Smutny tekst do głupkowatej z lekka melodii. Interesujące połączenie.
Klasyczne RPG - część II
 W co to się kiedyś nie pogrywało... Pare dawnych przygód sprzed lat... Może kogoś zachęcę, może ktoś przytnie w klasykę.

 - Might & Magic 8 - Bylo milo, zgodnie z zapowiedziami, gdyby ktos spytal sie mnie, co pamietam z tej gry to powiem... pierwsza wioske... i... i... no wlasnie, niewiele. W tym problem, niektore gry zapamietujemy ze szczegolami i... bardzo milo, chociaz gralo sie srednio, a inne zapamietujemy slabo, chociaz zabawa byla przednia. M&M8 bylo... nie wiem jakiego slowa uzyc... cos w stylu angielskiego "decent".

 - System Shock 2 - gralem psionista, to jedna z tych niezwyklych gier, w ktore akurat gralem z zapartym tchem, a wspominam jeszcze mocniej, metalowe kroki kobiecych robotow, arcydynamiczny pojedynek z ninjasami w barze, pukajacy do okna czlowiek, pierwszy wiszacy trup w szpitalu, pierwszy robot, skladowane rzeczy w windzie, paniczna ucieczka przed jednym z robotow do windy, pajaki skaczace na glowe... ech... jedna z najwiekszych gier - w ogole najwiekszych gier... Gralem w dwa Thiefy, ale SS2 byl absolutnie najlepsza produkcja firmy LGS, lepsza imho od Deus Ex

 - Evil Islands, krotko powiem, bylo milo. Pamietam ze bylo sympatycznie. Ni wiecej ni mniej. Warto bylo, nie zaluje, chociaz dzielo to nie bylo.

  - Anachronox - imho fantastyczny wybor, to nie byla historia rodem SS2, ale od czasu przygodowki Eternam z czasow poczatkow Secret Service, nie znalazlem drugiej takiej, smiesznej, bogatej i klimatycznej gierki, Anachronox taka gierka sie okazal, po prostu 100% doskonalej zabawy,

 - Pool of Radiance 2 - niech mnie szlag trafi, ze sie tym zajalem. W sama gre, gralem z obowiazku, ot, obowiazek gracza grania w "Dyrektora z Zawodu" posrod gier CRPG. Efekt - nikly, o ile podczas samej gry jeszcze bylo milutko, bo grafika, bo fajny system i tak dalej, ale ta gra... ta gra pozostawila w pamieci spustoszenie, ukonczylem ja po kilku zalamaniach nerwowych spowodowanych bugami i czyms co ktos nazwal "sameness"... Cos w znaczeniu "wciaz-takosamowatosc" calej kilkudziesieciogodzinnej rozrywki. Gdyby nie patch przyspieszajacy chodzenie zombiakow nigdy bym tego nie skonczyl... Co gorsze, wspomnienia sa jeszcze straszniejsze. POR2 to byl horror, gralem czesto noca, co spotegowalo ten efekt, myslalem ze bedzie klimatycznie, a w lutym jakos uzmyslowilem sobie ze ta gra wisiala nade mna jak jakas klatwa, psujac mi nastroj. Wizja "forgotten realms" - calkowicie PUSTEGO MIEJSCA!!! Jej! Ludzie! Ja pamietam Gold Box ADND, jak Pool of Radiance 1 i cala reszte, chociaz grafika byla zupelnie pusta i symboliczna, to okolice zdawaly sie byc calkiem zywe. Wszedzie fajne miejsca, pelne postaci walczacych o przetrwanie. W POR2 gnebimy sie masochistycznie w ruinach miasta Myth Drannor. Nie znam ksiazkowego swiata FR, ale czy rzeczywiscie w tym swiecie do ludzi zaliczyc mozna sklepikarza, dwoch trzepnietych magow, jakies zblakane duszyczki w przerosnietym podziemiu, dwoch idiotow z drzewa i jednego ducha? PO CO 100 GODZIN WALCZYLEM? ZEBY RATOWAC PARU DEBILI?! No, chyba ze znowu ratowalem CALY swiat... Sigh.

 - Wizardry 6, nie bez wplywu checi "odrabiania zaleglosci" przed czescia 8. Ubaw. Głupi ubaw. Warto     - Wiz7. Gralo sie milo, ale troche mechanicznie. Widac taka... jakby pruska zelazna szkola militaryzmu, heal, sleep, hack, slash, west, east, riddle, door, key, dungeon, sky and floor. Jednak byl dyskretny urok burzuazyjnej przeszlosci starych crpg ;-) Spowodowal ze zostalem i z mala pomoca solutionow ukonczylem. Czy warto? Tak, chociaz sfera wspomnien jest inna niz czas grania. Cala przygode zapamietuje jako jakas zupelnie zakrecona psychodeliczna wizje rodem z filmow z lat 60-70, jak Casanova (Felliniego) czy Czas Apokalipsy, albo nowszy Full Metal Jacket. Zaczyna sie powaznie, ale chyba nie o to chodzilo autorom, no, bo jezeli ja walcze z muchami, czy szalonymi mnichami, a o prymat nad swiatem rywalizuja wsciekle nosorozce, ludzie pajaki i szczury...?

  - Arena - prequel wczesniej ukoczonego Daggerfalla, a i element ukladanki do Morrowinda - jak? fajnie, wbrew obawom ta gra "cos w sobie ma" i mimo, jak na dzis, straszliwej grafiki, to jakos... klimatycznie bylo.

  - Summoner - ta gra to sie naczekala, uprzyjemnila mi okres sesji ;-) wspomnienia - baaaaaardzo mile, gralo sie jak pamietam, fantastycznie i chociaz sama gra to taka kolejna CRPG bez innowacji, to jest to dla mnie naprawde gra na betonowa 4 z plusem.

 - Anvil of Dawn. I znowu - mialem zalowac, ponownie, jak w przypadku POR2. Wpadlem w jakis dolek, no moze nie az taki, bo ten swiat byl znaaacznie bogatszy i zywszy od POR2, ale nadal, to jakis zlepek chorych, psychodelicznych miejsc. A ja lubie sie wczuwac, jezeli juz cos ma miec dolujace klimaty to niech to ma chociaz jakis... sens, system wartosci, cel lepszy od ratowania swiata, ktory sam chetnie rozwalilbym atomowka albo i mlotkiem, no, ale AOD uratowaly bardzo fajne i niezbyt frustrujace zagadki, no i porzadny automapping,

- M&M9 - wakacje to dobry czas na coroczne mlocenie w m&m. To chyba ostatnia czesc. Przykre. Sama gra to w duzej mierze kopiowanie starych pomyslow. Mlocka jak kazda inna.

To chyba wyszedł najdłuższy wpis w historii. Sam tekst powstał jakieś trzy lata temu :-) Owszem, śmiecę kulturalnego bloga, ale przecież inni publikują gorsze bzdury ;-)
15:32, worldpl , Inne
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 listopada 2004
Pseudopunk - Billy Talent?
 Nie wiem, co odpowiedziec na takie pytanie. Gdyby wziac pod uwage to, ze powszechnie Avrilowata jest nazywana punkowa dziewczyna... Jezeli wziac pod uwage to, ze ktos widzi punka w takich zespolach jak "A", albo "Blink (jakis numer)", czy... w "Sum (jakis numer)"...

 W takim swiecie NAWET Billy Talent i jego "chwytliwe motywy" oraz teksty jakby napisane dla nastolatkow zdaja sie byc mimo wszystko bardzo, bardzo punkowe. Glos wokalisty (gość ma polsko brzmiace nazwisko) przypomina troche Sex Pistols.

  No tak, Stooges czy Sex Pistols to nie jest, ale jak na 2004 rok, to fajnie jest posluchac czegos, co choc troszeczke kopie, a jednoczesnie nie jest zupelnie nie zrozumialym dla mnie death metalem granym przez jakis rybozernych Wikingow.
Dandy Warhols - I Am Sound
For have I, I've built a castle, Upon believing before I doubt.
I have suffered but my friends say I have learned from it., And for have I believed the snow could,
Not be freezing upon the ground., Now my ass is blue and black, but I am sound.

And for have I belonged to no one , More than fleetingly and in doubt.
I have had what now is gone, But still I've known them.
And for have I, I have absolved myself, Of demons I must confess.
Having known them growing old, then, I will re-e-e-est.

But where are all the songs , For me to sing along to
When I am hoping someone writes one for me., And sings me something sweetly
For, I promise to sing along., And then we'll both know nothing's wrong,
Singing na, na-na-na

For have I delivered comfort, To the aching and for the tired
With these words of comic wisdom, I have tri-i-i-ied.

So where are all the songs, For me to sing along,
When I am hoping someone write one for me., And sings me something sweetly
For, I promise to sing along , And then we'll both know nothing's wrong,
Singing naaaaaaaaa, na-na-na

--------------------------
Fajnie jest rozumieć, co prawie nikt nie rozumie.
--------------------------
wtorek, 16 listopada 2004
Klasyczne RPG
Im starsze tym lepsze?

Nie wiem... Jedne z najbardziej wciagajacych CRPG, w jakie gralem to seria GOLD AD&D, a wiec Pool of Radiance 1 i kolejne, bodajze 4+3+2 gierki, razem 9 czesci z 3 serii. W te gry gralem 6-12 lat po ich wydaniu. Gry byly... Magiczne! Mialy w sobie cos niezwyklego, tajemniczego. Sama STAROSC gierek powodowala, ze sam swiat Forgotten Realms byl... STARY, przedziwny, DAWNY...

Potem gralem w Pool of Radiance 2, jako supernowosc, tuz po wydaniu, wersja jeszcze zabugowiona. I co? Nie ta przyjemnosc... W zasadzie - srednio. Sama gra byla pod wzgledem plastyki, grafiki, klimatu - swietna. Tajemnicza, wrecz mroczna, gralem wieczorami, totez efekt byl murowany... Jednakze... Jednoczesnie ta gra wygladala jak hollywoodzki film... Calosc wydawala sie byc... plastikowa... Jak nagrania filmu w studiu z namalowanym na tekturze tlem krajobrazu za aktorami. Calosc jeszcze ciepla, po wydaniu... Nowiusienka... Jak starozytne podziemia moga byc nowiusienkie? Idiotyzm! Odtad zaczalem uwazac na CRPG. Nie zebym stal sie nekrofilem pogrywajacym w Bard's Tale czy Ultima 1-3, ale dzis dla mnie minimalny okres oczekiwania na zagranie to rok-dwa po wydaniu. Tyle czekalem na Arcanum, Wizardry 8... Na Baldur's Gate 1 czekałem pare lat...

Nie zaluje. Wiem, ze nie podchodze do jakiegos modnego nowego plastiku, ale do gry, w ktora gracze juz wpompowali dusze. I gra sie lepiej. A takie gry, jak Morrowind, Duneon Siege, NWN, owszem - sprzet juz mam zeby w nie grac bardzo wygodnie i kiedys w nie moze zagram, ale dzis... Dzis to moga lezec jako tani winiacz za 4,95 zl na dnie piwnicy. Moze kiedys beda mialy dla mnie wartosc.
18:17, worldpl , Inne
Link Dodaj komentarz »
Zamordowane radio
Mowilo sie tak duzo, ze radio nie umarlo bo radio stalo sie... obszarem dla "ludzi kochajacych radio", dla zapalencow itd...

 I co? Radio nie umarlo, ale chyba stalo sie obszarem dla pozbawionej duszy "muzyki towarzyszacej", dla "formatowania", do samochodu, do pracy, do prasowania ubran i do zmywania naczyn. Nie brzmi to jak radio dla zapalencow... Zapalency poszli szukac sobie innych mediow. Chyba poszli do internetu...

To internet zabil radio.
10:55, worldpl , Media
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 15 listopada 2004
Ale Kino!
Wczoraj w Ale Kino był zadziwiająco atrakcyjny wieczór. O 20:00 zaproponowano mi Jima Jarmuscha "Poza Prawem". Uwielbiam tego reżysera i film, którego jeszcze nie widziałem po prostu musiał być prawdziwą ucztą.

Jakby tego było mało, tuż potem rozpoczął się film Wernera Herzoga - "Nosferatu". Po pierwsze, bardzo lubię filmy Herzoga. Są dzikie i nieokiełznane. Gdy Herzog współpracuje z Kinsky'm, efekt jest zawsze murowany. Nie inaczej jest tutaj. Co jeszcze ciekawsze, ten film to remake mojego ulubionego filmu niemego - "Nosferatu, symfonia grozy" Murnau. Niemiecki film Murnau powstał w 1922 i należy do klasyki horrorów. To fundament kina grozy. Do tego mnóstwo jest smaczków wynikających z daty produkcji filmu - np. to, że prawdopodobnie wszyscy aktorzy, nawet dzieci, już nie żyją. Dziwne, nieprawdaż? Albo mapa wisząca w jednej ze scen. To mapa obejmująca Polskę w granicach z 1922 roku... Stare rzeczy mogą fascynować.
23:22, worldpl , Film
Link Dodaj komentarz »
Dave Grohl wyszedł z cienia
 Jak na _moje wrazenie_, to dla tego faceta jedne z najlepszych lat od czasow Nirvany. Owszem, byly tez albumy wczesniej, niezle, sluchalem, jednakze zawsze bylo to jakies niepewne, nie do konca powazne. Ostatnie lata sa jednak - w moim mniemaniu - wyraznie inne. Nie tylko QOTSA, ale i naprawde dopracowany, troche powazniejszy album Foo Fighters.   Sam album na poczatku zignorowalem, obawiajac sie kolejnej proby z 15 bezbarwnymi piosenkami i wnioski: "ten facet ma bezbarwny glos, to nigdy nie bedzie Kurt".   Kupilem wreszcie album, posluchalem... I poczulem cos nowego. Nie wiem co sie zmienilo, ale zdaje mi sie, ze kompozycje sa troche... bardziej harmonijne. Brak bezsensownych halasow, brak nieprawdziwie brzmiacej niby-agresji. Muzyka troszeczke prostsza, ale bardziej przemyslana, na zrobienie dookola siebie szumu medialnego.   Kiedys gdy robili teledyski do np. my hero czy learn to fly zdawalo sie, ze chcieli pokazac cos smiesznego i fajnego. Dzis wyraznie chca jak najbardziej szokowac (low) czy elektryzowac prostymi, ale silnymi wrazeniami, ze tak powiem, swietlno-kolorystycznymi (all my life). Mi na przyklad zabieg z czerwonym tlem sie podobal, widzialem jakies nagranie live i wyszlo niegorzej niz w teledysku. A wiec wszystko bylo juz zaplanowane jako popisowy numer do odgrywania live.

  Generalnie rzecz biorac facet IMHO wreszcie przestal sie miotac, przylozyl sie do pracy. Zebral silna ekipe i powinien zdobyc za to zasluzone uznanie. Co ciekawe, stalo sie to wowczas, gdy juz przestalem na niego liczyc.
niedziela, 14 listopada 2004
Hair Metal?
 Jestem czlowiekiem zyjacym od 1981, czlowiekiem ktory niejako muzycznie obudzil sie sluchajac Nirvany i Soundgardena. A wiec i czlowiekiem, ktory praktycznie nigdy nie widzial masakry, jakie tego typu grupy zrobily z HAIR METALOWCOW lat 80. Minelo jednak wiele lat nasmiewania sie z hair metalu i kto wie... moze czas sie... zastanowic? Cale lata 90 bylem ideologicznym i zatwardzialym wrogiem lat 80. Nienawidzilem lat 80. I nadal nienawidze. Uwazam je za dziadowskie, rozowe i falszywe. Wszystko jednak zmienilo sie pewnej meczacej nocy gdy troche... err... nie bedac w pelni wladz psychofizycznych przelaczylem na mtv classic i uslyszalem David'a Bowie'go: Ashes to Ashes i China Girl. To byl taki maly przelom. Piosenki spodobaly mi sie i wyciagnalem wniosek - nie wszystko, co z lat 80 to szajs. Byly rzeczy ciekawe...

Jednak nigdy nie dotyczylo to hair metalowcow. Tutaj moje zohydzenie siegalo zenitu. Pare tygodni temu znowu na mtv clas obejrzalem program o roku 1987 i o tym jak u2 i gunsi kopali grupki typu Def Lepard, Whitesnake, Poison itd.

 Bardzo fajna rzecz powiedzial Henry Rollins:

"...Henry Rollins put it when talking about Motley Crue, Whitesnake, Poison, etc:  "they mow my lawn and pay me a dollar an hour because they suck and should be destroyed"..."

 Ale tak sobie jednak myslalem, czy Rollins ma racje? Czy ja mam racje? Kto jest prawdziwym sukcesorem Led Zeppelin? Sukcesorem jest Whitesnake czy Soundgarden?

 Pewnie odpowiedz jest nie latwa. Powiem na przykladzie juz mi znanym - Bowie, lubilem jego nagrania z lat 70 od dawna, bardzo lubilem te egzotyczne kawalki lat 90, natomiast dopiero wspomniana noc uswiadomila mi, ze pod warstwa makijazu, farbek do wlosow, durnych fryzur i fatalnie wygladajacych ludzi jest jakas wartosciowa muzyka...

 Moze czas zastanowic sie czy na pewno kazdy hair metal to szajs?
sobota, 13 listopada 2004
Radio Terminator
 Terminator radio -  Tak powinny nazywac sie niektore polskie stacje. Zamiast jakies Radio Kolor czy Rock Radio, powinni to nazwac Terminator 98.3 albo Terminator 101.

 Do takiej mysli zachecila mnie przypadkowa audycja, siedzi Wojciech Mann i gada z jakims facetem, a tamten facet, nawet nie wiem kto, nagle wygaduje sie, ze "audycja jest realizowana na poczatku 2003". Ludzie...  POL ROKU NAPRZOD?  To kto tam siedzi?   Niemy smutny admin i komputer?

 Jakie jeszcze stacje w Polsce, tak powaznie sie pytam, sa terminatorami (cyborgi) czy wrecz robotami na poziomie robota kuchennego?
 
1 , 2