Serwis z recenzjami zjawisk medialnych, ktorych nie znajdziecie gdzie indziej, a sa warte uwagi. Kultowe filmy, muzyka i sztuka przez masy niedoceniona.
Kategorie: Wszystkie | ! SPIS TREŚCI ! | Film | Inne | Media | Miasto | Muzyka
RSS
wtorek, 31 stycznia 2006
David Banner
David Banner to wielki i niebezpiecznie wyglądający murzyn. Jednocześnie, bardzo elegancki. Demoniczny. Wyobraźcie sobie czarnego Lucyfera. Ok? Teraz wyobraźcie sobie postawnego Lucyfera. Ok, to mniej więcej macie w myślach Davida Bannera. W teledysku "PLAY" Banner... znęca się nad panienkami...!

Teledysk puszcza nocami telewizja MTV Base. To nie jest jakiś typowy hip-hop. To nie komercyjny szajs sprzedawany w polskich stacjach. Od razu czuć oryginalny klimat utworu. Wręcz minimalizm kompozycji różnych dźwięków. Skąpo obrane panienki wyraźnie cierpią! Banner jednak nie ma litości. Banner dominuje. Jest panem i władcą. One cierpią, bo on im każe. Głupie babki. Są tylko tanimi laseczkami walczącymi bezradnie o swój status. To FACET tutaj rządzi! Facet czyta gazete, facet mówi co dupy mają robić. Facet to potęga!

O co tu do cholery chodzi? David Banner gra demonicznego osobistego trenera na siłowni :-) Czy ktoś pomyślał, że mamy tu do czynienia z szowinistycznym przekazem o męskiej dominacji świata? Bzdura. To raczej absurdalna wizja głupich zachodnich dup, które gotowe są płacić 100 dolarów za godzinę, by być poganianą przez jakiegoś osiłka. Osiłka zwanego bardziej elegancko "osobistym trenerem" ;-)

Jestem przekonany, że w domu rodzinnym demoniczny David Banner "dobrze traktuje" jakąś "swoją kobietę". Jego kobieta jest dla niego jego królową. David z pewnością nie wprowadza do życia prywatnego idei męskiej dominacji. Dlaczego? Bo po pierwsze - to jest strasznie kretyńska idea. Po drugie - niepraktyczna, żadna kobieta nie jest na tyle głupia, by dać się tak zdominować. Nawet w kraju trzeciego świata.
14:24, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (2) »
piątek, 27 stycznia 2006
Franz Ferdinand - Walk Away
I swapped my innocence for pride
Crushed the end within my stride
Said 'I'm strong now I know that I'm a leaver"
I love the sound of you walking away
Mascara bleeds a blackened tear
And I am cold,  Yes I'm cold
But not as cold as you are
I love the sound of you walking away

Czas był by zmienić niewinność w dumę, stukanie obcasa w posadzkę korytarza, gdy odchodziła, wydawało się być muzyką. Jeszcze raz odwróciła się, by spojrzeć na to, co narobiła.

Why don't you walk away?
No buildings will fall down
Why don't you walk away?
No quake will split the ground
Why don't you walk away?
The sun won't swallow the sky
Why don't you walk away?
Statues will not cry

Przecież nic się nie stanie, świat się nie zawali, świat jest wielki i nawet nie zauważy zmiany. To kolejna spalona miłość, oparta na wizji jednej osoby i wyrachowaniu innej. Chociaż kto by osądzał. Winni czy niewinni. Wszyscy sobie warci. Gdy komuś brakuje dobrej woli to po prostu brak dobrej woli, a nie jakaś wina. Do niczego nikogo nie zmusicie.

I cannot turn to see those eyes
As apologies may rise
I must be strong and stay an unbeliever
And love the sound of you walking away
Mascara bleeds into my eye
I'm not cold I am old
At least as old as you are As you walk away

Odwrócił się i nie spojrzał już w te zapłakane oczy, choć mógł coś zrobić. Ta ostatnia chwila, w które należy powiedzieć właściwe słowo które naprawi rozklekotaną machinę. Ale spojrzenie może wzbudzić poczucie winy. I znów będzie czuł się winny, będzie wybaczał i szukał kolejnych własnych błędów. E, niech idzie. On kocha stukot obcasów w posadzkę.

And as you walk away, My headstone crumbles down
As you walk away, The Hollywood wind's a howl
As you walk away, The Kremlin's falling
As you walk away, Radio 4 is static
As you walk away

Cholera, a jednak stało się. Prawa fizyki załamały się. Jednak świat załamuje się pod ciężarem smutku. Rozklekotana machina była jednak własną. Brak to tylko pustka, nie euforia. I co teraz będzie?

The stab of stiletto On a silent night Stalin smiles Hitler laughs Churchill claps Mao Tse-Tung On the back

Zło opanowuje świat. Już za późno. Zło wygrywa.
03:43, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (5) »
wtorek, 24 stycznia 2006
Sympathy for Mr. Vengeance
Pierwsza część trylogii (jeszcze "Oldboy" i "Pani zemsta"). Może nie najbardziej krwawa, ale najbardziej surowa w formie. Śmierć i zemsta nie jest tak kolorowa i graficzna jak w cześciach następnych. Kto ginie, ten ginie. Proste, brutalne cięcia zadane bohaterom, którzy zasłużyli sobie na śmierć swoim postępowaniem.

Jak zwykle, historia tragiczna. Zwykli ludzie w niezwykłych sytuacjach zazwyczaj robią brzydkie rzeczy. I za brzydkie rzeczy inni zwykli ludzie robią im zazwyczaj równie brzydkie rzeczy. Takie domino - pstryknie się tu albo tam, a fala zbrodni przejdzie z człowieka na człowieka. Kowalski zabije Nowaka dla kasy, Kowalskiego zabije w zemście Nowakowa, by po chwili stać się ofiarą Kowalskiej. Oczywiście Kowalską zabije policja. Albo jacyś bandyci. Co za różnica.

Zło uczynisz, to zło do Ciebie wróci! OBY!!!
03:28, worldpl , Film
Link Komentarze (4) »
sobota, 21 stycznia 2006
Kanye West - Self Conscious
Obsłuchuję coraz bardziej albumy Kanye Westa. Podobają mi się coraz bardziej. To nie jest dziwna sprawa. To typowe. To typowe, że ludzie, którzy nie są wielkimi fanami hip-hopu, trawią Kanyego.

Kanye West, podobnie jak Pharrell Williams to człowiek z wizją. Kanye to człowiek z ambicją. Jego teksty są odważne, mądre, nierzadko ostre politycznie i społecznie. Ale on też nie zapomina o muzyce. A przecież muzyka jest najważniejsza.

Uwielbiam teledysk. Cały widziany oczyma bohatera (Kanyego). Lotnisko, odprowadzana do odprawy kobieta. Ona się bardzo śpieszy, on jej spokojnie towarzyszy. Obok przewijają się przypadkowi ludzie. Prosta historia początku podróży ma posłużyć przedstawieniu istotnych przemyśleń na temat dóbr materialnych, które tak naprawdę mają zakryć nasze prawdziwe JA (a niektórzy mają co ukrywać i powinni się wstydzić!).

Na koniec mała niespodzianka. Samolot odlatuje. A Kanye?
03:49, paul1981 , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 stycznia 2006
Colin Farrell sex tape
Jaki temat jest "na czasie w Hollywood"? W internecie pojawiła się kolejna seks kaseta. Po Pameli Anderson, po Paris Hilton, teraz w amatorskim pornolu zagrał Colin Farrell :-)

To jest równocześnie śmieszne - i żenujące. Lubiłem Farrella za parę ostatnich filmów (za Aleksandra też!), ale chyba za pornograficzne nagranie nie ma co go chwalić. Może chociaż panienka dostanie oskara za udawanie ;-)

A żeby jeszcze więcej ludzi tu przyszło z google, napiszę Kolin Farel, Colin Farrel, Colin Farell.
11:22, paul1981 , Film
Link Komentarze (1) »
wtorek, 17 stycznia 2006
WWW.AFRYKA.BE
Przez rok Sea Media Blog będzie dostępny pod tym adresem. Jeżeli dajecie linka do mojej strony na swojej stronie, użyjcie jednak starego adresu - SEA.BLOX.PL
"Jesus Walks" - Kanye West
Kontynuując wątek napoczęty z okazji filmu Jarhead - chciałbym coś napisać o "Jesus Walks" - kawałku Kanye Westa. Na film warto pójść tylko po to, by podczas napisów posłuchać, co nagrał na poprzedniej płycie Kanye. Tekst jest religijny i kilka osób w religijnej Ameryce bardzo to ucieszyło. Mnie raczej ucieszyła unosząca ducha muzyka.

Kilkukrotne osłuchanie piosenki pozwoliło spojrzeć w inny sposób na treść filmu "Jarhead". Spojrzeć z punktu widzenia prostego człowieka. Niekoniecznie głupiego. Wręcz przeciwnie - oczytanego, obdarzonego fantazją, kulturalnego - ale jednocześnie - prostolinijnego. Na wysokim maszcie powiewa narodowa flaga. Towarzysze broni stoją przy naszym boku. Siły zła kryją się za chmurą dymu. Nie ma domu, "w domu" są tylko korporacje, oszuści, narkotyki i amerykańskie slumsy. I jak tu nie być marines?
12:54, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (1) »
niedziela, 15 stycznia 2006
Pani Zemsta
Cóż mogę powiedzieć po środowej prapremierze w Muranowie? Film bardzo mi się podobał. Jeszcze bardziej, niż wcześniejszy film Chan-wook Park'a - "Oldboy". Dlaczego bardziej? Pani Zemsta jest po prostu lepiej przemyślanym filmem. Tani wątek rodzinno-miłosny zastąpiono trudnym do rozwikłania moralnie wątkiem zemsty wymierzanej przez ofiary przestępstwa. I to ofiary pośrednie - bowiem chodzi o zemstę dokonywaną przez rodzinę.

Przypuśćmy, że zabiją Wam kogoś bliskiego, czy zabijecie w zemście, a może zgłosicie na policję? A może posłużycie się kimś innym?
03:03, paul1981 , Film
Link Komentarze (1) »
wtorek, 10 stycznia 2006
Bloodhound Gang - Uhn Tiss
Z początku szok. Bloodhound Gang nagrali tanie dicho. Zobaczcie. Nie byłem zadowolony. BG to był śmieszny rockowy zespół, bardziej grupa śpiewających palantów niż prawdziwi muzycy. Potem stopniowo zmieniałem zdanie. Uhn Tiss to kolejny zabawny kawałek, tylko że tym razem chłopaki nie żartują sobe z rocka, ale z dyskotekowych przebojów lat 90.

Atrakcyjna ciemnooka panna namiętnie powtarza "uhm uhm uhm baby uhm uhm uhm", wokalista liże się z psem, tekst uderza nieprzyzwoitymi fragmentami. No stare (dobre) BG, jak nic.
02:01, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 09 stycznia 2006
Jarhead
Film bardzo mi się spodobał. A pomyśleć sobie, że poszedłem tam tylko dzięki piosence "Jesus Walks" Kanye Westa...

Kogoś interesowało, jaka jest konstrukcja psychologiczna współczesnego żołnierza amerykańskiego? Ten film daje kompleksową, realistyczną i świetnie przygotowaną odpowiedź. Zdają się to potwierdzać recenzje użytkowników serwisu filmowego imdb.com, w tym między innymi recenzje napisane przez rzekomych byłych marines.

Było wiele filmów o wojnie, ale niewiele filmów podejmowało temat wojny, w której prosty żołnierz nie miał okazji, by wystrzelić choć raz w kierunku wroga. Nowoczesne technologie. Elektroniczne systemy. Rakiety i laserowo naprowadzane bomby. Wojna przestała być wojną prostych żołnierzy. Wojna to gra komputerowa, w którą gra ktoś inny... Jakiś pilot w samolocie A-10.
00:57, paul1981 , Film
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 stycznia 2006
Pharrell Williams ratuje muzykę HH
Hip hop, jak hip hop. Niespecjalnie lubię. Ale jak już wcześniej zauważałem - w każdej dekadzie, w każdym nurcie znajdą się ludzie, którzy wybijają się ponad przeciętność. Śmieszą mnie wypowiedzi dzieci, które świata nie widzą poza obecną muzyką, śmieszą mnie wypowiedzi dziadków, którzy świata nie widzą poza dawną muzyką. Zawsze znajdzie się ktoś, kto stwierdzi, że wszystko co nagrane PRZED lub PO np. 2000 roku, jest chłamem.

A prawda jest taka, że na ziemi żyje kilka miliardów ludzi. Kreatywność i geniusz artystyczny nie objawia się "tylko w pewnych dekadach", ale stanowi pewien stały potencjał drzemiący w umysłach ludzi aktualnie coś tworzących. Tak się akurat składa, że obecnie modny jest hip hop, więc w morzu artystów zwykłych znajdą się artyści niezwykli.

Pharrell WilliamsCzy ktoś wątpi w to, że Pharrell Williams jest niezwykły? Nie ważne, gdzie pojawia się ten człowiek - czy to pod nazwą grupy producentów dźwięku Neptunes, czy to w zespole N.E.R.D., czy to w kawałkach solowych - jego unikalny charakter jest natychmiast zauważalny. Kim jest ten sympatyczny chłopaczek? To ktoś, kto gra na instrumentach, dba o aranżację utworów największych gwiazd hip hopu. To ktoś, kto komponuje, miksuje, wzbogaca dźwięk takich gwiazd showbiznesu jak Snoop Dogg czy Justin Timberlake. Spoglądam czasem na "czarną" stację MTV Base i już nauczyłem się, że gdy słyszę jakiś nowy kawałek jakiegokolwiek artysty, kawałek który wyróżnia się niebanalnym rytmem, tempem, samplami - na ekranie na pewno zaraz śmignie Pharrell. Zapewne to kolejny średni hiphopowiec został uraczony mocną przebudową dźwięku zaserwowaną przez Pharrella.
poniedziałek, 02 stycznia 2006
Katie Melua - jak polubić od zaraz
Katie MeluaJak polubić kogoś od zaraz? Bardzo prosto. Trzeba wpierw być wielki fanem Fiony Apple, tak jak ja. Wtedy już wystarczy znaleźć równie cukierkowo ładną piosenkarkę, najlepiej z domieszką gruzińskiej egzotyki. Jeżeli ta piosenkarka będzie potrafiła grać na jakimś instrumencie, prawie można zostać jej fanem, ale przedtem należy sprawdzić, czy na pewno sama komponuje swoje piosenki.

Katie MeluaJeżeli jest śliczna, pięknie komponuje i sama gra, to mamy prawie gotową idolkę, jednakże - wciąż brakuje małej iskierki rozpalającej nasze ognisko. Jakiegoś drobnego szczegółu, który pozwoli nam złapać się za głowę i krzyknąć "och! to jest moja muzyka!". Najlepiej w tym celu odwołać się do czegoś, co ludzie znają... no ale do czego... Zagrać Crazy Froga? Ktoś to polubi, ale nie ja. Zagrać A-Ha albo Michaela Jacksona? Ktoś się wzruszy, ja średnio.

No Katie Melua wiedziała co zagrać, żeby mnie wzruszyć - cover "Just Like Heaven" The Cure. Jestem bardzo wzruszony :-) :-) :-)
02:05, paul1981 , Muzyka
Link Komentarze (5) »