Serwis z recenzjami zjawisk medialnych, ktorych nie znajdziecie gdzie indziej, a sa warte uwagi. Kultowe filmy, muzyka i sztuka przez masy niedoceniona.
Kategorie: Wszystkie | ! SPIS TREŚCI ! | Film | Inne | Media | Miasto | Muzyka
RSS
poniedziałek, 31 stycznia 2005
Stereophonics - Dakota
Stereophonics - Dakota 1Bardzo fajnie jest. Stereophonics wypuścili teledysk Dakota, co oznaczać może nowy album. Fajnie, ale trochę mi wstyd. Lubiłem album "JEEP", zaś kolejna płytka, jakkolwiek wydawała się ciekawa, nigdy nie trafiła do mojego odtwarzacza. Dlaczego? Nie wiem. Były inne priorytety i inni dostarczyciele muzyki. Tymczasem chłopaki z Stereophonics spokojnie poczekali te blisko dwa lata i zaproponowali nowy krążek. Też dobrze się zapowiada. Obym tym razem znalazł czas na przesłuchanie.Stereophonics - Dakota 2

Teledysk "Dakota" jest bardzo kolorowy, gustowny i ciekawy. Lubię, gdy reżyser stosuje technikę przypisywania pewnego zestawu kolorów do każdego ujęcia. I tym razem, mamy chwile niebieskie, żółte i czerwone. Po prostu polecam.

Update: Piosenka na zachodzie w sprzedaży od 28 stycznia. Jeszcze lyricsy specjalnie dla Was:

Thinking back, thinking of you / Summer time think it was June / Yeah I think it was June
Laying back head on the grass / Chewing gum, having some laughs / Yeah having some laughs

You made me feel like the one / The one

Drinking back drinking for two / Drinking with you / When drinking was new
Sleeping in the back of my car / We never went far / We wouldn't need to go far

You made me feel like the one / I don't know where we are going now

Wake up, cold coffee and juice / Remembering you, what happened to you / I wonder if we'll meet again
And talk about life since then / And talk about why did it end

You made me feel like the one / I don't know where we are going now / So take a look at me now!
niedziela, 30 stycznia 2005
Sundance 2005
Ogłoszono nagrody Sundance, festiwalu kina niezależnego w USA. Niestety, ponieważ żyjemy w kulturalnym kraju trzeciego świata, będziemy musieli poczekać, zanim dowiemy się czegokolwiek na tematy tych produkcji. Ale prawie na pewno będą nam się podobać.

AMERICAN
Grand Jury Prize, Dramatic -- "Forty Shades of Blue"
Grand Jury Prize, Documentary -- "Why We Fight"
Audience Award, Dramatic -- "Hustle & Flow"
Audience Award, Documentary -- "Murderball"
Directing Award, Dramatic -- "The Squid and the Whale"
Directing Award, Documentary -- "The Devil and Daniel Johnston"
Excellence in Cinematography Award, Dramatic -- "Hustle & Flow"
Excellence in Cinematography Award, Documentary -- "The Education of Shelby Knox"
Waldo Salt Screenwriting Award -- "The Squid and the Whale"
Special Jury Prize for Originality of Vision, Dramatic -- "Me You and Everyone We Know" and "Brick
Special Jury Prize for Acting, Dramatic -- Amy Adams ("Junebug") and Lou Pucci ("Thumbsucker")
Special Jury Prize, Documentary -- "After Innocence"
Special Jury Prize for Editing, Documentary -- "Murderball"

WORLD CINEMA
Grand Jury Prize, Dramatic -- "The Hero"
Grand Jury Prize, Documentary -- "Shape of the Moon"
Audience Award, Dramatic -- "Brothers"
Audience Award, Documentary -- "Shake Hands with the Devil: The Journey of Romeo Dallaire"
Special Jury Prize, Dramatic -- "Live-in Maid"
Special Jury Prize, Documentary -- "The Liberace of Baghdad"
Special Jury Prize, Documentary -- "Wall"

SHORT FILM
Jury Prize, American -- "Family Portrait"
Jury Prize, World Cinema -- "Wasp"
Special Recognition -- "Bullets in the Hood: A Bed-Stuy Story"
Honorable Mention -- "One Weekend a Month," "Small Town Secrets," "Ryan," "Tama Tu" and "Victoria Para Chino"

SPECIAL RECOGNITION
Alfred P. Sloan Feature Film Prize -- "Grizzly Man"
Sundance/NHK International Filmmakers Awards -- Catalin Mitulescu ("How I Spent the End of the World"), Rodrigo Moreno ("The Minder"), Richard Press ("Virtual Love"), Mipo Oh ("Yomoyama Blues")
12:21, worldpl , Film
Link Komentarze (3) »
sobota, 29 stycznia 2005
Google TV - Google Video
No zobaczcie, oto nasze kochane Google udostępniło nowy serwis - Google Video. Jessica Alba
Nowa usługa polega na przeszukiwaniu krótkich streszczeń tego, co aktualnie pojawia się w amerykańskiej telewizji. Dla przykładu, w poniższej ramce wpisałem imię i nazwisko kobiety idealnej, to znaczy wpisałem Jessica Alba i co? Pojawiło się najbardziej aktualne zdjęcie z ostatniego wywiadu udzielonego w TV. Krótkie streszczenie pozwoliło także zapoznać się z tematyką wywiadu i programu w którym wywiad był przeprowadzony. Co tu dużo mówić. Bawić się można absolutnie bez końca. Wpisujcie ile się da. Może Clive Owen? Może Jude Law? Może Natalie Porman? Są wszyscy. Dziękuje Ci, Google.


Preferences -- Google Video Help
piątek, 28 stycznia 2005
Closer - Bliżej
Natalie Portman, Jude Law, Julia Roberts i Clive Owen. Obejrzałem, bo obejrzeć musiałem w dniu premiery. Zbyt długo czekałem na ten film. I co? Nie powiem, że "było warto". To nie jest istotne czy "było warto". I tak bym poszedł. Nawet jakby "nie było warto". Na niektóre rzeczy po prostu iść należy.

Zgodnie z pierwszymi informacjami, Natalie i Clive rządzą. Jak dla mnie, to betonowe Oskary. Szkoda trochę, że role Jude'a i Julii były, delikatnie rzecz biorąc... drugoplanowe. Nie wiem co wynika z oficjalnych list płac, ale nie mam co do tego wątpliwości - to role drugoplanowe. Obejrzycie film to zrozumiecie, dlaczego.

Wreszcie, co do historii. Oczywiście, dołująca. Co prawda, w śmierdzącym popcornem pełnym kinie, być może to wyglądać będzie inaczej. Być może gromkie śmiechy kretynów i kretynek zburzą nastrój. Być może. Gdyby to jednak ocenić obiektywnie, to historia jest zakręcona, smutna i dająca wiele do myślenia. Nie, nikt nie umiera, nie ma wielkich tragedii i załamań nerwowych. To po prostu historia pokazująca, jak potwornie zagmatwane mogą być proste ludzkie sprawy. Jak ciężko "przejść do porządku rzeczy", gdy coś jest nie tak. Jak trudno o spokój ducha.

Update: Natalia spytana o to, dlaczego ją i Clive'a wyróżniono nominacjami, odpowiedziała, że nie wie. Bardzo przewrotna to skromność. "She is.. very... TaLL..." - to do zapamiętania na zawsze :-)
17:29, worldpl , Film
Link Komentarze (37) »
Chomiczówka
OK, nie oszukujmy się, nie lubię hip-hopu. Nie lubię i tyle. To nie moja bajka. ALE myślę, że potrafię docenić coś wartościowego w każdej subkulturze. Balansująca na pograniczu różnych klimatów grupa Sidney Polak stanowi taką miłą niespodziankę - odmianę po całej nawałnicy hip-hopu serwowanego przez łysych warszawskich dresiarzy. Dresiarze potrafią tylko wymachiwać pięścią przed kamerą i rapować, jak to oni się znają na życiu. Tylko ze swoim życiem nic nie potrafią zrobić.
Sidney Polak ma troszeczkę inne podejście. To ekipa, która nie ma najnowszych trójpaskowych strojów sportowych, nie goli głowy i nie naśladuje czarnych raperów. I ja to cenię. Piosenka "Chomiczówka" jest dobra, a teledysk (mpeg 40mb) można pokazać w Europie bez wstydu. Żaden produkcyjniak i też nie byle dziwo. Dobra muzyka.

Update: Dziwne. Wydawca udostępnia teledysk MPEG "Chomiczówki", ale mp3 nie? No ale tak czy inaczej Chomiczowka będzie Wasza :-) Legalnie.
środa, 26 stycznia 2005
Blink 182
Blink 182 Jestem pozytywnie zaskoczony albumem Blink 182. Dziwię, się, bowiem naprawdę uważałem ich za marną imitację punka dla amerykańskich PG-13 dzieci. Album "Blink 182" (self titled), choć nadal PG13-infantylny, to przynajmniej od strony muzycznej, jest znacznie bardziej interesujący.

Oglądam sobie teledysk "Always" i jestem pod wrażeniem pomysłu podzielenia anonimowej dziewczyny na 3 części, walczącej w dziwnym związku z Trójcą Blink 182. Oglądam teledysk "I Miss You" i zachwycam się kolorystyką, scenografią, gotyckimi rozwiązaniami.  To już nie jest śmieszna grupka dla uczennic high school w USA.

Nagle dochodzę do wniosku - to już coś więcej. Nie wiem skąd ta różnica. Może bardzo bogaty asortyment pomysłów, jak bić w bębny? (słychać nawet rytm Adama Anta z "Antmusic"). Może to piękniejsze ściany gitarowych melodii. Nie wiem. Coś w tym jest.

Update: Ale sam album mi się nie podoba. Posłuchałem pożyczony i... to nie to. Wszystko takie typowe. Jak Blink 182. I dwie chwile geniuszu... Czy to geniusz Blink 182, czy geniusz producenta, który zadbał o brzmienie?
wtorek, 25 stycznia 2005
Jennifer Lopez nago sex galeria
Osobiście zupełnie juz nie mogę zrozumieć o co chodzi w tym uwielbieniu tej latiny. Owszem, czasami fajnie jest zainteresować sie jakąś gorącokrwistą południową kobieta, ale żeby tak nieprzerwanie kupować jej produkcje? Kto jeszcze w nią wierzy? Czyżby ten zgrabny tyłek to było wszystko, czego ludzie potrzebują?

Nie rozumiem. Shakira jest fajna bo ma ładne teledyski ("Objection!") i własny kocio-dziki styl. Ale Jenn Lopez? Proooszę...  Jak ktoś oglądał serial South Park to pamięta odcinek, gdy Cartman namalował sobie na ręce JLo i nagrał z taką pacynką teledysk... Muzyka taka sama jak w wykonaniu samej Jennifer.     

Klip1 i Klip2
Zdjęcie1 i Zdjęcie2
13:03, worldpl , Media
Link Komentarze (9) »
niedziela, 23 stycznia 2005
Szarlotka
Charlotte Hatherley rulezCharlotte Hatherley ma nazwisko równie łatwe do zapamiętania dla Polaka, jak imię Brzęczyszczykiewicz dla Anglika. No ale to imię i nazwisko powinniście znać. Szarlotka jest z zespołu Ash, ale teraz postanowiła zadbać o solową karierę. Obecnie idzie świetnie. Nagrała naprawdę śliczną piosenkę, a klip wideo dla niej wyreżyserował sam reżyser "Shaun Of The Dead" - komedię brytyjską, która na Wyspach robi taką karierę, jaką u nas mógłby tylko "Miś" mógłby zrobić. I co jak co, ale wszyscy cieszą się z sukcesu Chaz, albowiem jej po prostu nie da się nie lubić. Szarlotka nadaje nowe znaczenie słowu "fajność", jeżeli takie słowo w ogóle istnieje..

Charlotte HatherleyCzyli, mamy co? Mamy bardzo ładną dziewczynę, która przynajmniej na w UK jest uosobieniem wszelkiej totalnej "Fajności". No mamy dziewczynę, która potrafi świetnie grać na gitarze. Mamy prawdziwą rockową gitarzystkę, nie jakąś tam Jessice Simpson ;-) . Ona jest po prostu boska :-) Mamy dziewczynę, która potrafi śpiewać i potrafi nawet skomponować fajne melodie. Jakby tego wszystkiego jeszcze brakowało, och, oto okazuje się, że pomagają jej geniusze fajności dla stworzenia definitywnie najbardziej uroczego i najfajniejszego teledysku jaki widziałem od wielu miesięcy.

Podsumowując, TUTAJ jest teledysk (WindowsMedia 8mb), zapiszcie sobie na dysk, bo raz obejrzeć to za mało. Jakość zarówno dźwięku jak i obrazu jest bardzo dobra. Oglądałem to już kilkanaście razy, ale i tak na okrągło analizuję sobie każdy malutki wspaniały szczegół. To naprawdę idealne 4 minuty - pod każdym względem.
sobota, 22 stycznia 2005
Lepsze życie
Sea
Chyba zawsze poruszały mnie ckliwe piosenki. Była jednak zawsze jedna, która poruszała mnie bardziej, niż inne - Waterboys - Fisherman's Blues. A cóż w niej smutniejszego od ckliwości setek innych melodii? Dlaczego nie blues jakiegoś rybaka, a nie np. Gloomy Sunday, której bano się emitować w radiu lat 20, bo automatycznie skakał w górę współczynnik samobójstw...?
Ja jednak wolę piosenkę Waterboys. Dlaczego? Bo ta nie dotyczy tak naprawdę smutnych, rzeczywistych wydarzeń. Nie chodzi tu o jakąś miłostkę, nie chodzi o śmierć, nie chodzi o samotność. Waterboysi śpiewają o utraconych marzeniach.

Śpiewają o nierealności prostych, banalnych marzeń, które umierają pod naporem codzienności. Każdy doświadcza takiego momentu w życiu. Każdy przeżywa moment olśnienia, gdy dziecinne i młodzieńcze wyobrażenia o swoim życiu szarzeją. Marzenia o pięknym życiu, o romantycznych uniesieniach, o wiecznym pięknie przytłaczane są przez nudną walkę z powtarzającymi się powszechnymi problemami. Jak zarobić, jak dojechać do pracy, jak poradzić sobie z szefem jak budować tzw. "związek", jak pożegnać się z przyjaciółmi z lat młodości. A gdzie młodzieńcze wyobrażenia? W piosence Waterboys.

I wish i was a fisherman / Tumblin' on the seas
Far away from dry land / And its bitter memories
Casting out my sweet line / With abandonment and love
No ceiling bearin' down on me / 'cept the starry sky above
With light in my head / You in my arms / Woohoo! (...)
Well i know i will be loosened / From bonds that hold me fast
That the chains all hung around me / Will fall away at last
And on that fine and fateful day / I will take me in my hands
I will ride on the train / I will be the fisherman
With light in my head / You in my arms

Dlatego to tak ciężka emocjonalnie piosenka. Nie słuchać jak macie doła. Nie patrzeć na zdjęcie morza.

Ktoś tą piosenkę wykonał live
Etree przyjacielem Twoim,
klip LIVE, 13mb mp3 VBR
Ściągnij klip! Powiększ obrazek. Zobacz, co chcę przekazać. Wykorzystaj wreszcie dobrze swoje stałe łącze!
19:03, worldpl , Inne
Link Komentarze (3) »
czwartek, 20 stycznia 2005
Ian Brown ze Stone Roses
O, zobaczcie, dali. Za darmo. Żebyście ściągali. Nawet jak mieszkacie na końcu świata, gdzie ptaki zawracają (albo już dawno zawróciły).

High Quality (Real Player) --- Low Quality (Real Player)

High Quality (Windows Media) --- Low Quality (Windows Media)

środa, 19 stycznia 2005
Ian Brown - Time Is My Everything
Ian Brown SolarizedWow, Ian Brown (wcześniej Stone Roses) naprawdę tutaj dokazał. Ta muzyka jest naprawdę dobra, a  teledysk jest po prostu... boski. Pomysł prosty - pokazać fanów podczas koncertu. I niby w tym nie ma nic szczególnego, gdyby nie to, że 1/3 teledysku to bardzo ciekawy zabieg.

Pokazano fankę. Zwykła "gruppie", opaska na szyi, ciemne włosy, ciemne oczy, coś krzyczy, uśmiecha się... Pokazano tą fankę w zwolnionym, narkotycznym tempie. Muzyka powoli sączy się z głośników, a ona, w stanie kulturalnej Nirvany, czerpie radość z niezwykłej chwili...

Ta dziewczyna kradnie uwagę. To ona zawłaszcza piosenkę. Ian Brown słusznie cofa się w cień. Ian Brown jest reżyserem. Anonimowa fanka jest na pierwszym planie... A przecież widać ją tylko przez część teledysku... To nie istotne. To nie jest ważne. To jest jej teledysk. To jest jej chwila. Her Time Is Her Everything.

Lyricsy są zresztą też boskie:
Many moons have passed  /  since our paths last crossed
Did you maybe lose your way? /  'cause time is my everything

Time is my everything  /  For you I'd do anything  /   Under the sun

And child, don't you fear anything
For all of the wicked men   /     shall have to stand in line
I know you're gonna see it in the fullness of time

Jedna minuta z piosenki
w MP3,
tutaj

Update: Myślę, że warto będzie kupić album Solarized. Ale te ceny polskie nowych albumów... Straszne.
Mines of Titan
Titan LandingPamięta ktoś jeszcze tą słynną grę RPG? Była wielka, epicka i fajna, ja zaś nigdy nie miałem czasu by w nią zagrać. Dziś, gdy faktycznie zrealizowaliśmy marzenie lądowania na Tytanie, minęło 16 lat od wydania gry...

Może czas w nią zagrać, teraz? Fragment opisu na The Underdogs:
"...An update of Commodore 64 classic Mars Saga, this is a nice sci-fi RPG set on the moon Titan. Control up to 6 characters from various futuristic backgrounds to investigate strange happenings in the mines. Interesting skills and plot make up for the boring and repetitive combats..."
13:21, worldpl , Inne
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 17 stycznia 2005
Beatlesi. Fuj.
Może nie znam całej twórczości Beatlesów... ale ja ich nie lubię. Nie podobały mi się pierwsze albumy, nie podobał mi się Revolver, nie podobał mi sie Sgt Pepper, nie lubię Lennona i nienawidzę McCartneya. Z tych wszystkich nie podobających się piosenek, jedna mi się z nieznanych przyczyn, zawsze podobała. Była jakaś inna. No, może jeszcze "Let It Be" i "Free As A Bird" były znośne. Ale ta jest ulubiona. A posłuchać ją możecie tylko w MIDI, tutaj.

Aha, a to nawet nie jest ich piosenka, tylko cover... Rotfl - brawo dla panienek
niedziela, 16 stycznia 2005
Eighties Matchbox B-line Disaster
OK, rozumiem, ze to nadzwyczaj glupia nazwa jak na zespol muzyczny... Ale nie rozumiem, dlaczego to nie sa jeszcze gwiazdy na miare jakiegos Franza Ferdinanda. Czy 3 genialne single to nie dosyc, by zrobic furore? Czy to nie dosyc, by zainteresowac publike? Nie rozumiem.

"Mister Mental" - Are you dying for pleasure? Do you suffer from mental, tonight? - rozwalujace wszystko basy i niesamowite tempo. Postawi na nogi nawet trupa.
"I Could Be An Angle" - wystarczy zobaczyc ten psychodeliczny teledysk...
"Rise Of The Eagles" - I wanna fly like an eagle. I wanna sing like Sinatra. I got a date with destruction. - i zabojczy teledysk, zwlaszcza moment wejscia sekretarki z flaga w zebach ;-)
czwartek, 13 stycznia 2005
Living in the ruins - Of a castle built on sand
To zaskakujące, jak liczne rzesze ludzisk żyją w zupełnym przeświadczeniu prawości organizacji świata i zupełnej kontroli nad swoim życiem. To zaskakujące, że ludziska te czują się królami i królowymi swego małego świata. Małymi bożkami, które same sobie stawiają małe pomniki. "...Patrzcie. To jestem ja a to jest moja rodzina. Tu na zdjęciu jest moja żona, a tu jest mój syn, a to jest moja ukochana córka...". Mała kapliczka wiary w swoje nędzne przekonania.

A czymże jest ta kołtuńska wiara w organizację świata? Nie wiem. I nie wiem co mnie bardziej wkurza. Sam fakt głupoty takich ludzi czy też... to co się dzieje wówczas -- gdy ich zamki z piasku rozwalają się. Wówczas kołtuński król siada w ruinach swojego zamku z piasku i stwierdza z pełnym samozadowoleniem, że to wszystko Zły Los. Albo Zamysł Boski. Fioletowa krew się we mnie gotuje.

Zima 2004 (rok temu) była taka:
17:43, worldpl , Inne
Link Komentarze (4) »
wtorek, 11 stycznia 2005
Interopol - "Evil"
Jestem absolutnie powalony zajebistoscia tego teledysku. Piosenka jest bardzo dobra, ale pomysl z pacynka - glownym bohaterem, ktory jak zywy spiewa wokal... To po prostu masakra. Patrze jak zaczarowany... Obejrzyjcie ten teledysk!

Why can't we just look the other way
TU jest! http://www.interpolny.com/video_evil.swf (12 mb)
niedziela, 09 stycznia 2005
Dla ukojenia
Delays na początku roku 2004 bardzo, ale to bardzo denerwowali mnie swoimi bojzbendowymi ryjkami i z lekka piskliwymi, androgenicznymi głosikami. Trochę wody przelało się przez Wisłę, nim zauważyłem łaskawie, że pod tą bardzo sztuczną, karmelowo-cukierkową warstwą delikatnej i wysublimowanej stylowości są naprawdę bardzo ambitne, piękne, prawdziwe piosenki. Tak. Prawdziwa muzyka. Prawdziwe kompozycje śpiewane przez prawdziwych muzyków. Nie jakiś "popowych wykonawców", ale prawdziwych muzyków. I do tego ta śliczna okładka!

    Tutaj macie okazję sobie posłuchać fragmentów. Jak zdobędziecie płytkę, to już Wasz problem, ale warto, polecam zwłaszcza fragmenty "Wadnerlust", "Nearer Than Heaven", "Hey Girl"  i  "Long Time Coming"
Barnes & Noble - fragmenty w Windows Media
Dłuższe fragmenty na RealAudio na stronie Delays

Delays
sobota, 08 stycznia 2005
Aleksander The Great
Miałem pisać o Aleksandrze, ale mi się już tak bardzo nie chce. Po prostu polecam. Film jest wielki, a kto myśli inaczej, ten ma płytkie spojrzenie na rzeczywistość. I tyle. Proste. IMHO na miare "Plutonu". OK, może czasem Aleksander to film głupi, ale Pluton też był głupi w wielu scenach.

Po lansowaniu filmu, chciałbym jeszcze przytoczyć parę cytatów które znalazły się w filmie. Różni autorzy:
- Fortune favours the bold
- In the end, all that matters is what you've done.
- Conquer your fear, and I promise you'll conquer death.
- No man or woman could be too powerful or beautiful without disaster befalling.
09:55, worldpl , Film
Link Komentarze (2) »
czwartek, 06 stycznia 2005
Odmienne spojrzenia na rzeczywistość
Pomyśleć, że nie każdy wtorek jest jak każdy wtorek. Taki wtorek może być dla milionów ludzi wtorkiem nudy, wtorkiem nerwów, nadziei albo beznadziei. Dla kogoś to pierwszy wtorek, a dla kogoś innego ostatni. Dziwne. Jak tu zrozumieć drugiego człowieka, gdy nie wie się czym jest dla tej osoby dzisiejszy wtorek?
07:21, worldpl , Inne
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 stycznia 2005
Wtorek
Pomyśleć, że nie każdy wtorek jest jak każdy wtorek. Taki wtorek może być dla milionów ludzi wtorkiem nudy, wtorkiem nerwów, nadziei albo beznadziei. Dla kogoś to pierwszy wtorek, a dla kogoś innego ostatni. Dziwne. Jak tu zrozumieć drugiego człowieka, gdy nie wie się czym jest dla tej osoby dzisiejszy wtorek?
22:47, worldpl , Inne
Link Komentarze (1) »
Obiecanki
Wszędzie żenujące noworoczne obiecanki cacanki. Bardziej interesowałyby mnie obiecanki odpowiednio zabezpieczone. To znaczy ludzie powinni sobie ma przykład "obiecywać, że rzucą palenie, bo jak nie - to...". To na przykład ktoś zgodnie z umową odda płytę CD porysowaną, a nie całą ;-)
22:46, worldpl , Inne
Link Dodaj komentarz »